- Nowy raport alarmuje o astronomicznych kosztach wojny dla Polski.
- Szacunki mówią o 0,8 do 5,5 biliona złotych strat, dewastacji infrastruktury i gospodarki.
Trzy scenariusze agresji i ich ekonomiczne skutki
Raport analizuje trzy hipotetyczne scenariusze agresji Rosji na Polskę, każdy z nich niosący za sobą dramatyczne konsekwencje gospodarcze i społeczne.
Pierwszy scenariusz, zakładający precyzyjne uderzenia w kluczową infrastrukturę, taką jak Naftoport i Rafineria Gdańska, przewiduje spadek realnego PKB o 11,2 proc. Inflacja mogłaby osiągnąć poziom 80 proc., a dług publiczny wzrósłby do 85 proc. PKB. Kluczowym problemem w tym wariancie jest tzw. „War risk”, który zwiększa koszty transportu o 30 proc. i wstrzymuje inwestycje. Zniszczenie terminali w Małaszewiczach wyeliminowałoby Polskę z lądowego „Jedwabnego Szlaku”. Scenariusz ten zakłada zawieszenie broni po dwóch miesiącach, z Rosją utrzymującą kontrolę nad państwami bałtyckimi i narzucającą Polsce ograniczenia w obecności wojsk sojuszniczych.
Drugi scenariusz, obejmujący inwazję regionalną i okupację północno-wschodnich rubieży (Podlasie, Warmia i Mazury), zakłada jeszcze większe straty. PKB spadłoby o 29,4 proc., a inflacja wzrosłaby do 160 proc. Dodatkowo, pojawiłoby się około 2 milionów uchodźców wewnętrznych. Zniszczenie „Bramy Północnej” (Via Baltica) podniosłoby koszty transportu międzynarodowego o ponad 90 proc. W tym wariancie, po 20 dniach wojny, Rosja proponuje zawieszenie broni, zakładające stopniowe wycofanie wojsk rosyjskich, ale z utrzymaniem kontroli nad krajami bałtyckimi.
Najbardziej katastrofalny, trzeci scenariusz, przewiduje wojnę o pełnej intensywności z inwazją z trzech kierunków i stabilizacją linii frontu na Wiśle i Sanie. Skutkiem byłaby totalna dewastacja, gdzie w pasie do 100 km od terenu okupowanego zniszczeniu uległoby 80 proc. kluczowej infrastruktury. Bezrobocie w wolnych rejonach przekroczyłoby 43 proc., a destabilizacja monetarna doprowadziłaby do spontanicznej euroizacji i dolaryzacji obrotu. Po 120 dniach, siły NATO przechodzą do kontruderzenia, wyzwalając Polskę i kraje bałtyckie, jednak bez trwałego zajmowania terytorium Rosji i Białorusi.
Infrastruktura krytyczna i długofalowe konsekwencje
Autorzy raportu wskazują, że największym komponentem strat byłaby infrastruktura krytyczna, obejmująca energetykę, transport i telekomunikację. Koszty jej odbudowy oszacowano na 550 miliardów złotych w najłagodniejszym scenariuszu i nawet 3 biliony złotych w wariancie pełnoskalowej wojny. Całkowite koszty odbudowy gospodarki mogłyby wynieść od 0,8–1,2 biliona złotych do 3,5–5,5 biliona złotych, w zależności od skali konfliktu.
Poza stratami materialnymi, raport zwraca uwagę na długofalowe skutki społeczne. Wśród nich wymieniono ryzyko masowej traumy oraz trwałego odpływu wysoko wykwalifikowanych pracowników. Emigracja specjalistów oraz szkody środowiskowe, takie jak skażenie gleb czy zaminowanie terenów, mogłyby na lata ograniczyć potencjał rozwojowy kraju.
Rekomendacje i apel do władz
W odpowiedzi na te alarmujące prognozy, eksperci przedstawili szereg rekomendacji. Wskazują na konieczność budowy „cyfrowej odporności państwa”, w tym przeniesienia kluczowych systemów administracyjnych i finansowych do infrastruktury chmurowej ulokowanej w krajach sojuszniczych. Postulują również planowanie odbudowy w modelu „build back better”, który zakłada stworzenie bardziej rozproszonej i odpornej struktury gospodarki.
Piotr Małecki, prezes grupy Defence24, podkreślił, że „cena nieprzygotowania państwa na agresję byłaby nieporównywalnie wyższa niż koszt konsekwentnego wzmacniania armii, odporności państwa i świadomości społeczeństwa”. Generał Jarosław Gromadziński dodał, że raport „pokazuje realne skutki zaniedbań w budowie systemu bezpieczeństwa i powinien stanowić impuls do długofalowego finansowania sił zbrojnych”.
Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP, wezwał do zdecydowanego zwiększenia nakładów na obronność, argumentując, że jest to inwestycja pozwalająca uniknąć znacznie wyższych kosztów w przypadku konfliktu. Zwrócił również uwagę na znaczenie rozbudowy obrony cywilnej jako relatywnie taniego, a skutecznego elementu odstraszania. „Warto wydać każde pieniądze na zbrojenia, bo inaczej zapłacimy znacznie większą cenę. Odstraszanie zaczyna się w głowie. Agresor musi wiedzieć, że wejście do Polski to nie będzie defilada, tylko krwawa łaźnia, w której bierze udział całe społeczeństwo, a nie tylko zawodowa armia” – podkreślił Kaźmierczak.