Gen. Szkutnik żegna się z "Żelazną Dywizją" i zrzuca mundur

2026-01-15 15:29

Dzień po wyznaczeniu gen. bryg. Dariusza Lewandowskiego na stanowisko dowódcy 18. Dywizji Zmechanizowanej media obiegła informacja, że pełniący dotychczas tę funkcję gen. dyw. Arkadiusz Szkutnik żegna się z mundurem. To z pewnością nie jest dobra informacja, Wojsko Polskie traci bardzo doświadczonego i charyzmatycznego dowódcę. Ale czy jest to informacja tak sensacyjna czy zaskakująca, jak sugeruję niektóre media?

  • Gen. dyw. Arkadiusz Szkutnik, dowódca 18. Dywizji Zmechanizowanej, żegna się z mundurem po blisko 40 latach służby.
  • Decyzja generała nie jest nagła, a podyktowana problemami zdrowotnymi, które jak mówi, uniemożliwiają mu pełnienie obowiązków na najwyższym poziomie.
  • Generał Szkutnik to doświadczony dowódca, który brał udział w misjach zagranicznych.
  • Dlaczego, mimo odejścia z wojska, generał wciąż chce służyć Polsce? Przeczytaj, aby poznać jego plany!

Po co ta sensacja?

Jak pierwszy o decyzji generała Szkutnika poinformował Onet w artykule Edyty Żemły i Marcina Wyrwała „Żelazny Generał" niespodziewanie odchodzi z armii. Wojsko traci jednego z najlepszych dowódców”. O ile z drugą częścią tytułu trudno się nie zgodzić, to pierwsza jest delikatnie rzecz ujmując, przesadnie sensacyjna. Szczególnie w sytuacji, gdy z treści tekstu nie wynikają żadne sensacyjne wnioski.

Nie jest tajemnicą, że styczeń jest tradycyjnie już czasem, w którym oficerowie odchodzą ze służby. Wynika to z prozaicznej kwestii - wszelkie premie, dodatki wyliczane są na koniec roku, więc styczeń i luty to miesiące, w którym najwyższa będzie naliczona emerytura. Jednak aby odejść do cywila, oficer musi złożyć odpowiednie dokumenty pół roku wcześniej, a okres ten można skrócić w szczególnych warunkach do trzech miesięcy. Tak więc „niespodziewane” odejście generała przestaje być takie sensacyjne i niespodziewane, zwłaszcza że nie spodziewam się, aby zawczasu nie poinformował i nie przygotował swojego następcy, gen. Lewandowskiego.

Stało się tak, pomimo tego, że gen. Szkutnik został wyznaczony zaledwie w czerwcu 2025 roku na drugą kadencję na stanowisku dowódcy Żelaznej Dywizji. Pierwszy raz objął tę funkcję w sierpniu 2022 roku, łatwo więc policzyć ile tra kadencja. Zarówno generał Szkutnik, jak też jego dowódca oraz następca musieli zostać poinformowani o decyzji generała kilka miesięcy temu. Tak więc nie była to decyzja nagła czy niespodziewana. Co nie zmienia faktu, że ogólnie raczej smutna.

Generał „misjonarz” z doświadczeniem i charyzmą

Trzeba uczciwie powiedzieć, że gen. dyw. Arkadiusz Szkutnik to jeden z najbardziej doświadczonych polskich dowódców, który sporą część swojej kariery spędził w terenie. To „misjonarz” w podwójnym znaczeniu. Brał udział w misji zagranicznej w Afganistanie, a wcześniej w Iraku i w Kosowie, gdzie dowodził całym polskim kontyngentem. W 2013 r. został odznaczony Wojskowym Krzyżem Zasługi z Mieczami za odparcie ataku talibów na bazę Ghazni w Afganistanie. Ale też jest to oficer „z misją” doskonalenia i usprawniania systemu, ale też służących pod nim żołnierzy.

Można to było zobaczyć podczas ostatnich ćwiczeń 18. Dywizji pod kryptonimem „Żelazna Brama”, które były ostatnimi pod dowództwem gen. Szkutnika. Był to też sprawdzian gotowości jednostki po wprowadzeniu na jej wyposażenie znacznej ilości nowego, bardzo nowoczesnego sprzętu. Były to m.in. czołgi Abrams, wyrzutnie HIMARS czy KTO Rosomak z wieżami bezzałogowymi ZSSW-30.

Gen. Szkutnik: Przemieszczenie i tankowanie

Oczywiście podczas ćwiczeń wszyscy zwrócili uwagę na pokazy podczas VIP Day, gdy na poligonie pojawił się Szef Sztabu Generalnego i minister obrony narodowej, ale ważniejsze części ćwiczeń odbyły się „w cieniu”. Ale generał był z nich najbardziej dumny. Z przeprowadzonych po raz pierwszy długich przemarszów ciężkiego sprzętu drogami ekspresowymi, ćwiczeń w tankowaniu całych kompanii czołgów na okopanych stanowiskach polowych zasilanych rurociągiem czy wreszcie ćwiczenia służby medycznej całej dywizji w symulowanym ratowaniu ofiar nalotu. Dla generała ważne było realne sprawdzenie tego co i jak działa w obszarach często zapominanych i pomijanych, jak transport czy ratownictwo medyczne.

Na „Pasku” i z Buzdyganem

Podobnie sprawy się miały, gdy gen. Szkutnik dowodził Operacją Bezpieczne Podlasie, gdy za ochronę wschodniej granicy, słynnego „paska” była odpowiedzialna 18. Dywizja. Zadbał nie tylko o usprawnienie współpracy ze Strażą Graniczną, wyposażenie patroli w drony czy odpowiednią szybkość reakcji.

Przede wszystkim jednak zadbał o to, aby w ziemi żołnierze mieli ciepłe i suche stanowiska, na których dyżurują. Zadbał o zbudowanie kładek i posterunków ułatwiających patrolowanie nad bagnistymi odcinkami granicy. Zbudował system ewakuacji medycznej z granicy”, integrując wojskowe i cywilne środki transportu, żeby przyspieszyć i zabezpieczyć maksymalnie transport rannych. Poprawił też warunki, w których żołnierze odpoczywali i spędzali czas wolny po służbie.

W uznaniu właśnie tej pracy dla poprawienia warunków bytowych żołnierzy został uhonorowany prestiżową nagrodą Buzdygana, przyznawaną przez redakcję miesięcznika Polska Zbrojna. Ten buzdygan nie pozostał w rękach generała zbyt długo, gdyż został przez niego przekazany na licytację charytatywną. Dzięki temu 16 tys. złotych trafiło na leczenie poważnie chorej żołnierki. To jak myślę, sporo mówi o generale.

Odejście z przyczyn zdrowotnych

Sam generał, zapytany przez dziennikarzy Onetu o przyczynę zakończenia służby mówi o przyczynach zdrowotnych. Cytując wprost gen. Szkutnika: - „Podjąłem świadomą decyzję o pożegnaniu z mundurem po blisko 40 latach służby dla dobra ojczyzny. Niestety problemy zdrowotne nie pozwalają mi dalej wykonywać obowiązków, na poziomie którego oczekuję sam od siebie jako dowódca 18. Dywizji. Związek taktyczny, którym mam zaszczyt dowodzić, potrzebuje dowódcy w pełni dyspozycyjnego i sprawnego fizycznie”. Dodał również, dla jasności - „Pragnę jednocześnie zaznaczyć, że moja decyzja nie jest podyktowana względami politycznymi ani personalnymi. Choć odchodzę do rezerwy, to pozostaję w gotowości służyć radą i doświadczeniem wszędzie tam, gdzie mogłoby to przynieść pożytek armii i Polsce”.

Oczywiście mimo tych słów, albo właśnie ze względu na nie, pojawiła się masa plotek i sensacyjnych domysłów. Czas pokaże, na ile uzasadnionych, choć raczej nie spodziewam się ich potwierdzenia. Liczę natomiast na to, że znajdzie się godny sposób, aby wiedzę i umiejętności generała godnie wykorzystać… na tyle, na ile pozwoli na to zdrowie. Którego to zdrowia generałowi Szkutnikowi życzę jak najwięcej. 

Portal Obronny SE Google News