Ukraina skutecznie niszczy rosyjskie bombowce strategiczne

Ukraińskie służby precyzyjnie niszczą rosyjskie bombowce strategiczne Tu-95 w ich bazach, nieodwracalnie redukując potencjał nuklearny i konwencjonalny Rosji – podał w środę „Daily Telegraph”. Straty te bezpośrednio osłabiają zdolności atakowania ukraińskiej energetyki przed zimą. Szacuje się, że w czynnej służbie pozostało jedynie około 20-30 takich maszyn. Służą one do odpalania pocisków manewrujących Ch-101 o zasięgu ponad 3 tys. km.

Bombowiec strategiczny Tu-95 w locie podczas zachmurzenia. O niszczeniu rosyjskich maszyn przeczytasz na SE Portal Obronny.
Autor: Wikimedia/ CC BY-SA 4.0

• Niszczenie Tu-95 ma ogromny ciężar polityczny i wojskowy, te bombowce są częścią triady nuklearnej.

• Rosja nie wyprodukowała ani jednego nowego egzemplarza Tu-95 od 1992 r.

• Każda utrata bombowca trwale obniża rosyjskie zdolności ofensywne.

Brytyjski dziennik przypomina, że pod koniec sierpnia oraz w lipcu drony dalekiego zasięgu MICH-2000, używane przez specjalną jednostkę Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), dwukrotnie uderzyły w odległą o niemal 800 km od granicy bazę lotniczą Engels. Baza ta jest jednym z kluczowych ośrodków triady nuklearnej. Zdjęcia satelitarne potwierdzają poważne uszkodzenia co najmniej dwóch bombowców Tu-95, które – zdaniem analityków – prawdopodobnie nie powrócą już do służby.

– Tu-95 są częścią rosyjskiej triady nuklearnej. Niszczenie ich, zwłaszcza w macierzystej bazie, ma ogromny ciężar polityczny i wojskowy – ocenia w rozmowie z „Daily Telegraph” Justin Bronk, analityk ds. wojskowości z Royal United Services Institute (RUSI).

Jak dodaje, sukces ukraińskich ataków wynika z faktu, że rosyjski system obrony powietrznej jest rozproszony z powodu powtarzających się nalotów dronów na zakłady przemysłowe i rafinerie na terytorium Rosji.

– Rosjanie mają po prostu mniejszą niż kiedyś gęstość systemów obrony powietrznej, które mogą przydzielić do pojedynczego obiektu – nawet tak ważnego, jak baza Engels – zaznacza ekspert.

Z kolei Robert Tollast, również z RUSI, podkreślił, że bombowce mają „kluczowe znaczenie dla rosyjskich ataków na ukraińską infrastrukturę energetyczną. Im mniej Tu-95 posiada Rosja, tym mniej takich rakiet z niszczycielskimi głowicami może zostać odpalonych”.

– W miarę zbliżania się kolejnej zimy sytuacja ta staje się bardzo krytyczna, ponieważ zeszłej zimy Ukraina odnotowała deficyt energii elektrycznej wynoszący około 6 gigawatów.

MSPO - Lockheed Martin/F-16
Portal Obronny SE Google News

Uderzenia w bazę Engels wpisują się w szerszą, ukraińską strategię osłabiania rosyjskiego lotnictwa strategicznego. Według wyliczeń niezależnej grupy analitycznej Oryx, od początku inwazji na pełną skalę Rosja straciła lub zakwalifikowała jako uszkodzone co najmniej kilkanaście samolotów Tu-95 i Tu-160, m.in. w wyniku głośnej operacji „Pajęczyna”.  Z racji braku możliwości odtworzenia zasobów maszyn z czasów radzieckich, każda utrata bombowca trwale obniża zdolność Rosji do prowadzenia zmasowanych uderzeń rakietowych.

Operacja „Pajęczyna” została przeprowadzona 1 czerwca 2025 r. przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). Według strony ukraińskiej w wyniku operacji uszkodzonych miało zostać 41 samolotów rosyjskiego lotnictwa strategicznego. SBU wówczas najpierw przetransportowała do Rosji drony, a następnie elementy drewnianych domów. Już na terytorium Rosji bezzałogowce ukryto pod dachami domów. W odpowiednim momencie dachy zostały zdalnie otwarte, a drony wyruszyły w kierunku wyznaczonych celów – rosyjskich bombowców.

Kilka zdań komentarza

Jeśli w takim tempie Ukraińcy będą dekompletować zasoby strategicznego lotnictwa bombowego Federacji Rosyjskiej, to wkrótce ostatnie sztuki maszyn radzieckiej konstrukcji zostaną zadekowane w bunkrach. Na okoliczność potencjalnych konfliktów o wymiarze znacznie większym od tego, co w rosyjskim nazewnictwie określa się mianem SWO – specjalnej operacji wojskowej. Często media podchodzą do problemu nieco optymistycznie. „Daily Telegraph” uważa, że im więcej Ukraińcom uda się zniszczyć strategicznych bombowców, tym słabsze będą (przewidywane) ataki na ukraińską infrastrukturę energetyczną.

W teorii założenie jak najbardziej logiczne. W praktyce nieco optymistyczne. Zapomina się w nim, że tak jak Ukraina dostosowuje swoje działania do wciąż pojawiających się nowych wyzwań wojny, to tak samo czynią to Rosjanie.

Z bombowców strategicznych, nie pierwszej młodości – acz zmodernizowanych – odpalane są pociski manewrujące Ch-101 (na marginesie: nie „ce cha”, ale „h” – w rosyjskim nie ma „ch”). Rosjanie już przerabiają – pomni tego, że tracą nosicieli w szybkim tempie – te rakiety z klasy powietrze-ziemia na ziemia-ziemia. Podobnie, jak czynią to z rakietami z systemów S-300 i S-400 transformując je do klasy ziemia-ziemia. A zmienić pierwotne przeznaczenie Ch-101 jest znacznie łatwiej niż ma się to w przypadku pocisków stricte przeciwlotniczych. Ch-101 od początku służy do niszczenia stałych celów na ziemi. Zmiany więc dotyczą między innymi konieczności zbudowania wyrzutni kontenerowych, podobnych do tych używanych do odpalenia np. Iskanderów-K.

Czy zdążą do zimy? To się okaże. To problem Rosji. Ukrainy zmartwieniem jest to, by mieć czym neutralizować rakiety balistyczne. Należy założyć, że Rosja użyje ich zdecydowanie więcej niż odpalanych z powietrza Ch-101...

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki