Katastrofa samolotu F-16, w której zginął major Maciej „Slab” Krakowian, wstrząsnęła polskim lotnictwem. Do zdarzenia doszło w czwartek wieczorem, podczas ćwiczeń przygotowujących do weekendowych pokazów AirShow w Radomiu. Samolot rozbił się, a pilot poniósł śmierć na miejscu.
Na wieść o tragedii, na miejsce zdarzenia, do 42. Bazy Lotnictwa Szkolnego w Radomiu, przybył wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Podczas konferencji prasowej złożył kondolencje rodzinie zmarłego pilota, podkreślając, że był on „wspaniałym lotnikiem, żołnierzem Wojska Polskiego, służącym w 31. Bazie Lotnictwa Taktycznego Poznań-Krzesiny, wieloletnim uczestnikiem pokazów lotniczych”.
Minister Kosiniak-Kamysz zapewnił, że „wszystkie okoliczności katastrofy zostaną wyjaśnione, a poprzedzone będą badaniem i weryfikacją całego zdarzenia”. Poinformował również, że na bieżąco o sytuacji są informowani premier i prezydent, a „wszystkie procedury zostały uruchomione”.
W piątek (29 sierpnia), dzień po tragicznej katastrofie, wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz spotkał się z żołnierzami i kadrą dowódczą 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Poznaniu-Krzesinach. To właśnie w tej jednostce służył major Maciej Krakowian. Wizyta miała na celu przekazanie żołnierzom „wyrazów wsparcia i solidarności w tym trudnym czasie”. Szef MON w rozmowach z dowódcami poruszył także kwestie związane z realizacją kluczowych zadań przez jednostkę, w tym zapewnienie bezpieczeństwa polskiego nieba oraz współpracy z sojusznikami w ramach wspólnych operacji i ćwiczeń.
Jak powiedział Kosiniak-Kamysz:
"Jesteśmy w Krzesinach, w bazie, w której pan major służył. Zaraz po zdarzeniu byliśmy w Radomiu. Trwają czynności operacyjne na lotnisku w Radomiu. Pracują dwa zespoły: prokuratura oraz Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Te działania są prowadzone niezależnie – do pełnego wyjaśnienia i przedstawienia raportu wraz z wnioskami. Wszystkie te działania są bardzo potrzebne, ale chciałem też być dzisiaj tutaj, razem z dowódcami, wśród żołnierzy, wśród pilotów, wśród personelu naziemnego, którzy mieli z panem majorem sposobność i zaszczyt służyć wspólnie".
Wicepremier poinformował także, że trwają czynności operacyjne na lotnisku w Radomiu. Pracują dwa zespoły. Pracuje prokuratura, pracuje Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.
"Te działania są prowadzone niezależnie do pełnego wyjaśnienia sprawy i prezentacji raportu" - dodał szef MON. Kosiniak-Kamysz podkreślał, że chciał być dziś w bazie w Krzesinach wśród żołnierzy, którzy "mieli sposobność i zaszczyt służyć" z tragicznie zmarłym pilotem.
Polecany artykuł:
Jak mówił dalej Kosiniak-Kamysz:
"Miałem być tutaj dzisiaj, żeby przywitać naszych sojuszników z Królestwa Niderlandów, którzy przed chwilą wylądowali na swoich F-35. Będą nas wspierać w misji ochrony polskiego nieba w sojuszniczej misji NATO. Ten plan został jednak zmieniony. Chciałem być tutaj razem z dowódcami i wszystkimi, którzy służą w bazie, szczególnie z tymi, którzy mieli bliski kontakt ze „Slabem” – bo tak właśnie lubił, gdy się do niego zwracano. Od wczoraj otoczona jest opieką rodzina. Od pierwszych minut, kiedy ta informacja dotarła, dowódca bazy wraz z całym zespołem i grupą psychologów udzielają wszelkiego możliwego wsparcia. Rodzina prosi o uszanowanie jej prywatności".
Jak mówił dalej:
"Potrzeba integracji rodziny lotniczej, rodziny Sił Powietrznych – to zawsze trudny moment. Ale Wojsko Polskie jest silne, żołnierze są bardzo dobrze przygotowani, służą i złożyli przysięgę. Jestem z nich bardzo dumny i bardzo im wdzięczny za to, co robią. Wiem, że każdy musi to przepracować, że każdy musi sam ze sobą o tym porozmawiać. Ale wiem też, że siła tkwi w drużynie, w grupie, w gromadzie – w tych wszystkich, którzy znają się na tym, działają razem i mogą na siebie liczyć. Ta przyjaźń i koleżeństwo, które widać w rozmowie, czy nawet patrząc na nich dzisiaj, gdy staliśmy i czciliśmy pamięć pana majora, są dowodem".
