Do zdarzenia doszło w czwartek (23 lipca), a informację o katastrofie podała czeska armia za pośrednictwem portalu X. Natychmiast po zgłoszeniu na miejsce zdarzenia skierowano ratowników medycznych i straż pożarną. Mimo szybkiej akcji ratunkowej, nie udało się uratować życia jednej z osób znajdujących się na pokładzie. Media, powołując się na portal Seznamzpravy.cz, potwierdziły tragiczny bilans. Dziennikarze nie mają obecnie dostępu do miejsca katastrofy, jednak ze zdjęć wykonanych z dużej odległości wynika, że uszkodzona maszyna nie uległa całkowitemu zniszczeniu.
Ofiary katastrofy i reakcja władz
Rzecznik regionalnych służb ratunkowych Petr Janaczek przekazał mediom szczegóły dotyczące poszkodowanych: „Niestety, jedna osoba nie przeżyła katastrofy śmigłowca, a poszkodowanych przetransportowano do szpitala zarówno drogą lądową, jak i powietrzną”. Cztery ranne osoby, po udzieleniu pierwszej pomocy, zostały przewiezione do placówek medycznych w Brnie i w Igławie. Na wieść o wypadku, na miejsce zdarzenia udał się minister obrony Jaromir Zuna, aby osobiście nadzorować sytuację i uzyskać pełne informacje. Czeska armia zapowiedziała, że dalsze komunikaty zostaną przekazane, „gdy pozwoli na to sytuacja”.
Śmigłowce Venom w czeskiej armii: Nowoczesna flota i misje zagraniczne
Katastrofa dotyczy śmigłowca UH-1Y Venom, który jest częścią niedawno pozyskanej floty nowoczesnych maszyn. W 2019 roku czeska armia zawarła kontrakt ze Stanami Zjednoczonymi na dostawę 12 nowych śmigłowców: ośmiu wielozadaniowych Venomów i czterech szturmowych AH-1Z Viper. Ostatnie egzemplarze tych maszyn trafiły do bazy śmigłowców w Namieszti nad Oslavou latem 2024 roku. Dodatkowo, czeska armia ma otrzymać kolejnych osiem Venomów od Stanów Zjednoczonych w ramach rekompensaty za pomoc udzieloną Ukrainie, a ich dostawy spodziewane są w latach 2027-2028. Warto zaznaczyć, że dwie maszyny Venom należące do czeskiej armii pełnią ważną rolę w ramach kontyngentu NATO na wschodniej flance, chroniąc polską przestrzeń powietrzną przed potencjalnymi atakami rosyjskich dronów, stacjonując na wschodzie Polski, w pobliżu granicy z Białorusią.
Bell UH-1Y Venom, będący najmłodszym z potomków słynnego UH-1 "Huey", to maszyna nowej generacji, która dzieli aż 84% części z uderzeniowym AH-1Z Viper, następcą maszyn AH-1W Super Cobra. Dlatego Republika Czeska, szukając następcy śmigłowców Mi-24/35, zdecydowała się na zakup obu typów maszyn, aby spełniały zarówno zadania uderzeniowe, jak i transportowe, realizowane wcześniej przez śmigłowce rosyjskie. Nie znaczy to jednak, że Mi-24 był w tych zadaniach lepszy. Łączenie roli śmigłowca szturmowego z transportem desantu stanowiło kompromis – przez to Mi-24 jest znacznie większy, mniej zwinny i powolniejszy niż śmigłowce realizujące te zadania odrębnie.
Wymiana starszych, postsowieckich maszyn Mi-35/24W i Mi-17 na nowoczesne Venomy i Vipery to element szerszej modernizacji czeskiej armii. Dzięki dwóm silnikom General Electric T700-GE-401C, Venom charakteryzuje się dużą mocą i niezawodnością w trudnych warunkach atmosferycznych. Ponieważ powstał na zamówienie SU Marines, łączy wysoką odporność na warunki pogodowe z prostą obsługą, nie wymagającą licznego personelu i wyposażenia.
Śmigłowiec może przewozić desant, ale też przenosić niekierowane i kierowane pociski rakietowe. W drzwiach umieszczone są karabiny maszynowe, a pod nosem maszyny znajduje się głowica optoelektroniczna, zapewniająca wysokie zdolności wykrywania i śledzenia obiektów w dzień i w nocy.
Polecany artykuł: