- Polska flota F-35 przekroczyła półmetek produkcji, z europejskim ośrodkiem produkcji wchodzacym do gry.
- Pierwszy polski F-35, numer AZ-17, zmontowany we włoskim Cameri, potwierdza sprawne funkcjonowanie europejskiego łańcucha dostaw.
- Te maszyny trafią bezpośrednio do polskich baz, znacząco przyspieszając wzmocnienie obrony powietrznej kraju.
- Dowiedz się, jak ta decyzja zmienia harmonogram dostaw i co to oznacza dla przyszłości polskich sił powietrznych.
Lot egzemplarza o numerze seryjnym AZ-17 (i numerem taktycznym 3517) to jasny sygnał, że harmonogram dostaw myśliwców dla Polski wkracza w kluczową fazę. Maszyna została zmontowana w zakładach FACO (Final Assembly and Check-Out) we włoskim Cameri – jedynym centrum montażu końcowego i odbioru F-35 położonym w Europie. Jest ono zarządzane przez koncern Leonardo we współpracy z Lockheed Martin.
Pierwsze szesnaście polskich F-35 zeszło z linii montażowej w amerykańskim Fort Worth w Teksasie, w tym maszyny które w czerwcu wylądowały w Polsce. Pozostałe gotowe maszyny służą obecnie m.in. do szkolenia polskich pilotów i personelu technicznego w bazie Ebbing w Arkansas.
Egzemplarze wyprodukowane w Cameri nie będą latać za ocean. Przejdą cały cykl produkcji i wykończenia oraz testów we Włoszech. Po zakończeniu prób fabrycznych zostaną przygotowane do przebazowania bezpośrednio do Polski, gdzie zasilą 32. Bazę Lotnictwa Taktycznego w Łasku oraz 21. Bazę Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie.
Oblot pierwszego polskiego F-35 zbudowanego nie w Teksasie lecz w Piemoncie, to potwierdzenie sprawnego funkcjonowania europejskiego łańcucha dostaw w programie Joint Strike Fighter. Maszyna AZ-09 otwiera nowy rozdział w historii polskich skrzydeł, wynikający z decyzji, aby skorzystać z tej ścieżki produkcyjnej i przyspieszyć w ten sposób dostawy maszyn F-35A Husarz.