Spis treści
Nie FA-50PL, lecz szkolny TF-50
Podczas salonu Farnborough KAI promuje TF-50 jako kandydata do przyszłego brytyjskiego systemu szkolenia pilotów samolotów bojowych. Firma rozmawia z Lockheed Martinem o wspólnej ofercie, a według informacji branżowych potencjalne zapotrzebowanie RAF-u może wynosić 40–50 maszyn. Sam konkurs nie został jeszcze formalnie rozpoczęty.
Warto uporządkować nazwy. FA-50 kupiony przez Polskę jest lekkim samolotem bojowym. TF-50 to szkolno-bojowy wariant tej samej rodziny T-50, opracowanej przez Korea Aerospace Industries przy udziale Lockheed Martina. Obie maszyny korzystają z podobnego płatowca, ale różnią się wyposażeniem i podstawowym przeznaczeniem.
TF-50 ma przygotowywać pilotów do przejścia na nowoczesne myśliwce, a równocześnie może wykonywać zadania lekkiego samolotu bojowego. Producent podkreśla, że oferta opiera się na istniejącej i użytkowanej rodzinie maszyn, a nie na konstrukcji, która dopiero musi zostać oblatana. T-50 jest samolotem dwuosobowym i osiąga prędkość do około Ma 1,5.
Brytyjczycy muszą zastąpić Hawki
Brytyjski przegląd obronny z 2025 roku zalecił zastąpienie samolotów Hawk T1 i T2 nowym, bardziej opłacalnym systemem szkolnym. Hawk T2 służy do przygotowywania pilotów odrzutowców bojowych, natomiast starsze Hawk T1 pozostają maszynami zespołu Red Arrows.
Londyn zapowiedział 360 mln funtów na przebudowę systemu szkolenia odrzutowego. Nowe samoloty mają również zastąpić Hawki Red Arrows, a program powinien zapewnić znaczący udział brytyjskiego przemysłu.
To może być najtrudniejsza część koreańskiej propozycji. Brytyjczycy nie szukają wyłącznie gotowego samolotu. Chcą również montażu, miejsc pracy, zaplecza obsługowego i kompetencji pozostających w kraju. Konkurencyjne konsorcjum BAE Systems, Boeing i Saab zapowiedziało już ofertę opartą na T-7 oraz końcowy montaż maszyn w Wielkiej Brytanii.
T-50 już lata w zespole pokazowym
KAI ma jednak mocny argument w rywalizacji o Red Arrows. Specjalny wariant T-50B jest używany przez południowokoreański zespół pokazowy Black Eagles. Platforma ma więc doświadczenie w lotach w ciasnych formacjach, wykonywaniu akrobacji i intensywnej eksploatacji podczas sezonów pokazowych.
Nie przesądza to o wyborze RAF-u. Red Arrows są nie tylko zespołem lotniczym, ale także narzędziem promocji Wielkiej Brytanii i jej przemysłu. Zagraniczna konstrukcja musiałaby otrzymać wyraźny brytyjski wkład, aby politycznie zastąpić samolot zbudowany przez BAE Systems.
Polska może pomóc koreańskiej ofercie
Obecność FA-50 w Polsce może stać się jednym z argumentów KAI. Producent może wskazywać, że rodzina T-50 ma już użytkownika w NATO oraz powstające w Europie zaplecze szkoleniowe i serwisowe. Polska zamówiła łącznie 48 FA-50, w tym 36 maszyn w docelowej konfiguracji FA-50PL.
Ewentualny wybór TF-50 przez Wielką Brytanię mógłby zwiększyć europejską liczbę użytkowników tej rodziny. Potencjalnie oznaczałoby to większy rynek części, dodatkowe możliwości wspólnych szkoleń i silniejszą pozycję europejskiego centrum obsługowego. Nie ma jednak podstaw, by zakładać, że brytyjski kontrakt automatycznie zapewniłby pracę polskim zakładom.
Na razie TF-50 pozostaje jednym z kilku kandydatów. KAI dysponuje sprawdzonym płatowcem i konstrukcją przystosowaną do pokazów. Rywale mają jednak bardzo silne argumenty przemysłowe, a właśnie one mogą zdecydować, kto zastąpi Hawka w szkoleniu pilotów RAF i w czerwonych barwach Red Arrows.