- Polskie myśliwce MiG-29 przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20 nad Bałtykiem.
- Rosyjska maszyna bez transpondera i łączności, choć nie naruszyła naszej przestrzeni, stanowi zagrożenie dla ruchu, co potwierdził szef MON.
- Sprawdź, dlaczego Rosjanie regularnie testują obronę NATO w ten sposób i jakie ryzyka niosą te loty dla bezpieczeństwa regionu.
O przechwyceniu rosyjskiego samolotu szef MON poinformował w komunikacie na X. Jak wynika z naszych informacji, przechwycenia dokonały myśliwce MiG-29, które nadal znajdują się w czynnej służbie i realizuja działania QRA z bazy w Malborku. Był to kolejny tego typu incydent w ciągu ostatnich tygodni - poprzednio doszło do nich na początku sierpnia, gdy polskie myśliwce dwa dni z rzędu przechwytywały rosyjskiego Iła-20, latającego wzdłuż wybrzeża Polski, Litwy, Łotwy i Estonii. Rosyjskie samoloty były kilkukrotnie przechwytywane nad Bałtykiem także wcześniej, w połowie lipca.
Tego typu incydenty zdarzają się ze zmienną regularnością od dłuższego czasu, w szczególności po pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku. Wśród przechwyconych w rejonie Ustki oraz Jastrzębiej Góry samolotów znalazły się rozpoznawcze Iły-20 oraz myśliwce Su-30 z bazy w Królewcu.
Rosyjskie samoloty regularnie latają nad Bałtykiem z wyłączonymi transponderami i bez złożonych planów lotu, co uniemożliwia ich zdalną identyfikację i utrudnia pracę organom kontroli ruchu lotniczego. Jest to obszarm na którym komunikacja powietrzna jest dość intensywna, więc każdy tego typu „pirat powietrzny” to zagrożenie dla bezpieczeństwa.
Przechwycenie obcego samolotu nad wodami międzynarodowymi jest standardową procedurą w sytuacji, gdy nie ma z nim kontaktu. Polega przede wszystkim na jego identyfikacji przez pilotów myśliwców, za pomocą systemów optoelektronicznych i kontaktu wzrokowego, ewentualnie nawiązaniu z nim łączności i eskortowaniu poza obszar odpowiedzialności polskiego lotnictwa. Drugim, równie ważnym powodem, jest wskazanie zagrożenia innym maszynom w rejonie. Wojskowy myśliwiec ma cały czas włączony transponder, czyli urządzenie podające jego dane, w tym prędkośc, wysokość i kierunek lotu.
Eksperci wskazują, że loty na Bałtykiem bez planów lotu i włączonych transponderów w ostatnich latach stały się standardową praktyką Rosjan. Latając w ten sposób w pobliżu granicy państw NATO, testują m.in. ich reakcję czy systemy obrony powietrznej. Kontroli aktywności rosyjskiego lotnictwa w regionie służy m.in. misja NATO Baltic Air Policing, w ramach której samoloty polskie i sojusznicze patrolują przestrzeń nad państwami bałtyckimi i samym Bałtykiem. Ponadto przestrzeń międzynarodowa na morzu jest monitorowana przez siły zbrojne państw regionu - Polski, Szwecji, Danii czy Niemiec. Zwiększa to sukcesywnie poziom bezpieczeństwa w regionie.