Pjongjang oskarża Trumpa o wrogą politykę. Korea Północna zapowiada „najostrzejszą” odpowiedź wobec USA

Korea Północna po raz kolejny odrzuciła perspektywę dialogu z Waszyngtonem, oskarżając administrację Donalda Trumpa o utrzymywanie „wrogiej polityki” wobec Pjongjangu. Deklaracja pada w momencie, gdy prezydent USA otwarcie zabiega o kontakt z Kim Dzong Unem i ograniczył skalę wspólnych manewrów z Koreą Południową. Mimo to komunistyczny reżim zapowiada „poważną, natychmiastową i potężną” reakcję na wrogie działania.

Grafika z flagami Korei Północnej i USA rozdzielonymi wybuchami. O napięciach przeczytasz na SE Portal Obronny.
Autor: Wygenerowane przez AI Grafika AI
  • Mimo osobistych zabiegów Trumpa o dialog, Korea Północna odrzuca rozmowy z USA, oskarżając Waszyngton o "wrogą politykę".
  • Pjongjang uznaje żądania denuklearyzacji i nadchodzące manewry Freedom Edge za wrogie akty, zapowiadając "poważną i potężną" reakcję.
  • Sprawdź, dlaczego nawet gesty dobrej woli Trumpa nie łagodzą napięć i co oznacza twarde stanowisko reżimu dla przyszłości Półwyspu Koreańskiego.

Jak podał w poniedziałek rzecznik północnokoreańskiego MSZ, cytowany przez oficjalną agencję KCNA, w polityce wobec USA polegającej na reagowaniu najostrzejszym stanowiskiem „do samego końca” nie ma najmniejszej zmiany. Oczekiwanie deeskalacji napięć w regionie jest dziś więc „bezcelowe”. Przedstawiciel reżimu ocenił, że administracja „Trumpa w pełni potwierdziła swoją niezmiennie wrogą politykę, naruszającą suwerenność, system polityczny i interesy bezpieczeństwa Korei Północnej”. Pjongjang powołuje się m.in. na amerykańskie żądania „pełnej denuklearyzacji” oraz krytykę łamania praw człowieka w kraju.

Bezpośredni powód: Ćwiczenia Freedom Edge i stanowisko USA

Bezpośrednim impulsem do wydania oświadczenia były wypowiedzi rzecznika amerykańskiego Departamentu Stanu z 26 sierpnia, potwierdzające brak zmian w polityce Waszyngtonu wobec denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego.

Pjongjang skrytykował również ogłoszony przez wojska USA plan przeprowadzenia wielodomenowych ćwiczeń trójstronnych Freedom Edge 2026, z udziałem Japonii i Korei Południowej, zaplanowanych na 7–11 września na wodach koło południowokoreańskiej wyspy Czedżu. Jak informują amerykańskie i południowokoreańskie źródła wojskowe, tegoroczna edycja manewrów – prowadzona nieprzerwanie od 2024 roku – ma być najbardziej zaawansowaną dotąd demonstracją trójstronnej współpracy, obejmującą m.in. obronę przeciwrakietową na morzu, ćwiczenia obrony powietrznej, zwalczanie okrętów podwodnych oraz operacje w cyberprzestrzeni.

Korea Północna oceniła, że manewry te stanowią zagrożenie zarówno dla niej samej, jak i dla innych państw regionu, a w reakcji zapowiedziała, że odpowie na „wrogie akty w różnych sferach” w sposób poważny, natychmiastowy i potężny – wskazując przy tym również na potencjalną sprzedaż przez USA rakiet powietrze-powietrze i powiązanego sprzętu dla Korei Południowej.

Nuklearny status „nienaruszalny”

Rzecznik północnokoreańskiego MSZ podkreślił, że zapisany w konstytucji status państwa nuklearnego jest nienaruszalny i nie zostanie osłabiony żadnymi amerykańskimi żądaniami denuklearyzacji. Arsenał jądrowy określono jako „absolutną gwarancję” obrony suwerenności kraju. W ocenie Pjongjangu dalsza rozbudowa potencjału jądrowego pozostaje „najbardziej odpowiedzialnym i prawidłowym wyborem na rzecz pokoju i bezpieczeństwa” w regionie.

To stanowisko wpisuje się w linię przyjętą już podczas IX Zjazdu Partii w lutym 2026 roku, kiedy Kim Dzong Un podniósł poprzeczkę względem ewentualnego dialogu z USA, domagając się od Waszyngtonu formalnego „uszanowania” statusu nuklearnego Korei Północnej i wycofania „wrogiej polityki” – idąc znacznie dalej niż wcześniejsza, złagodzona retoryka z września 2025 roku.

Przyjazny gest Trumpa wywołał odwrotny efekt?

Sytuacja nabiera dodatkowej wymowy w kontekście niedawnych decyzji samego Trumpa, który w sierpniu polecił znaczące ograniczenie corocznych, wspólnych z Koreą Południową ćwiczeń Ulchi Freedom Shield. Tłumaczył to wysokimi kosztami manewrów oraz swoimi „bardzo dobrymi relacjami” z Kim Dzong Unem. Był wręcz skłonny do całkowitego wycofania się z tych manewrów, ale było na to zbyt późno.

Amerykański prezydent wielokrotnie w ostatnich tygodniach sygnalizował też otwartość na spotkanie z północnokoreańskim przywódcą jeszcze w tym roku. Jak zauważa południowokoreańska agencja Yonhap, mimo tych gestów dobrej woli, twarde stanowisko Pjongjangu oddala perspektywę wznowienia dialogu amerykańsko-północnokoreańskiego. Wskazuje wyraźnie, że sama redukcja skali ćwiczeń z Seulem to za mało, by skłonić reżim w Pjongjangu do rozmów. Osłabianie presji nie wystarczy, dopóki Waszyngton nie zrezygnuje z żądań denuklearyzacji.

Jak widać twarda retoryka Pjongjangu, połączona z zapowiedzią udziału w manewrach Freedom Edge przez USA, Koreę Południową i Japonię, zapewni wysoką temperaturę napięcia na Półwyspie Koreańskim. Mimo równoległych sygnałów dyplomatycznych płynących z Białego Domu nie widać szans na uspokojenie. Rosnąca współpraca Korei Północnej z Rosją oraz jednoznaczne wskazanie trójstronnych ćwiczeń USA–Korea Płd.–Japonia jako bezpośredniego zagrożenia sugerują, że w najbliższych tygodniach region może być świadkiem dalszej eskalacji retoryki. Nie tylko retoryki ale również wrogich gestów, takich jak kolejne próby rakiet balistycznych. Niezależnie od osobistych deklaracji prezydenta USA dotyczących ewentualnego spotkania z Kim Dzong Unem, nie widać na horyzoncie deeskalacji na Półwyspie Koreańskim.

Portal Obronny SE Google News
Sonda
Czy Korea Północna zyska na współpracy z Rosją?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki