Wenezuela i rosyjskie bańki antydostępowe. Czy Putin sprzedaje światu złudzenia?

2026-01-07 11:06

Po ostatniej, błyskawicznej akcji amerykańskiej w Wenezueli podniosły się znów, w Polsce i w Europie, głosy kwestionujące skuteczność rosyjskich systemów obrony przestrzeni powietrznej, w które zaopatrzone były siły zbrojne tego państwa. Piszę znów, bo po letnim uderzeniu Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran, kiedy okazało się, że zbudowana w oparciu o rosyjskie systemy S-300 obrona przeciwlotnicza tego kraju spisała się słabo - po raz pierwszy pojawiły się opinie, iż są one „przereklamowane” i mniej skuteczne niż do tej pory sądzono.

  • Po amerykańskiej operacji w Wenezueli, eksperci kwestionują skuteczność rosyjskich systemów obrony powietrznej S-300.
  • Analizy sugerują, że rosyjskie systemy mogą być "przereklamowane" i podatne na ataki nowoczesnych sił powietrznych.
  • Czy jednak słabość wenezuelskiej obrony wynikała wyłącznie z wad sprzętu, czy też z innych, zaskakujących czynników?
  • Odkryj pełną analizę przyczyn, dla których obrona Caracas okazała się nieskuteczna, czytając cały artykuł!

Amerykanie znaleźli „luki w systemie obrony powietrznej” Wenezueli?

Brytyjski "The Telegraph" napisał, że „zdaniem niektórych ekspertów” skuteczny atak był możliwy, bo Amerykanie znaleźli „luki w powszechnie chwalonym systemie obrony powietrznej” zakupionym przez wenezuelskie władze w Rosji. Przywoływany przez dziennik Daniel Bachmat, ekspert z izraelskiego instytutu Weizmana, powiedział, że:

Systemy obrony naziemnej, zwłaszcza rosyjskie, mają wrodzoną wadę w starciu z nowoczesnymi siłami powietrznymi, której nie da się zniwelować.

W jego opinii nie są one w stanie „sprostać połączeniu rozpoznania w czasie rzeczywistym, walki elektronicznej i precyzyjnej broni. W 2022 roku była to opinia mniejszości, ale niedawne potwierdzenia z Iranu, Wenezueli i do pewnego stopnia z Ukrainy… sprawiają, że opinia ta staje się coraz bardziej powszechna”.

Wes O'Donell, amerykański komentator i bloger wojskowy, napisał, że w „starannie przygotowanych” broszurach handlowych Rosjanie przez lata sprzedawali nie system obrony przestrzeni powietrznej S-300, a „mitologię”.

W kolorowych broszurach eksportowych i w czasie starannie zaplanowanych ćwiczeń S-300VM wyglądał mniej jak system rakietowy, a bardziej jak pole siłowe. Przesłanie nie brzmiało, że sam wygra wojny, ale że sprawi, że ich rozpoczęcie stanie się zbyt kosztowne - zauważył.

Innymi słowy: zdaniem tego eksperta Rosjanie stworzyli narrację na temat swych zdolności do budowy „baniek antydostępowych” (AA/AD), których przenikanie przez lotnictwo państw zachodnich, również Stanów Zjednoczonych, będzie i trudne, i bardzo kosztowne, ze względu na wysokie prawdopodobieństwo strat po stronie atakujących, co skutecznie zniechęci potencjalnego przeciwnika do rozpoczynania wojny powietrznej na masową skalę.

Czy rosyjskie systemy S-300 zostały źle zaprojektowane?

Z kolei eksperci portalu We are the Mighty, specjalizującego się w kwestiach lotniczych, zaprezentowali pogląd, iż systemy S-300 zostały źle zaprojektowane i po prostu nie mogą być skuteczne w starciu z myśliwcami najnowszej generacji czy nisko lecącymi pociskami manewrującymi. Po prostu, ich zdaniem, radar 9S32ME, w który wyposażony jest system, przez fanów określany Okiem Saurona, aby być w stanie namierzyć myśliwiec klasy Stealth lub rakietę typu Tomahawk, musi wyemitować tak silną wiązkę promieniowania radioelektronicznego, że staje się „najbardziej widocznym punktem w spektrum elektronicznym”, co ułatwia namierzenie i w rezultacie precyzyjne uderzenie w baterię S-300 i jej szybkie unieszkodliwienie.

W chwili, gdy wenezuelscy operatorzy S-300VM spanikowali i przełączyli przełącznik na pozycję „ON”, nie tylko szukali celów, ale także podawali swoje dokładne współrzędne GPS każdemu pociskowi przeciwradiolokacyjnemu na półkuli – napisał Adam Gramegna. - Radar, który najmocniej oświetla ciebie i twoich towarzyszy, to radar, który mierzy prosto w twarz z AGM-88E. Dokładnie to wydarzyło się wczesnym rankiem w styczniu 2026 roku. Wenezuela próbowała wygrać pojedynek snajperski, machając flarą drogową w stronę tyranozaura.

Rosyjskie systemy obrony przestrzeni powietrznej są niewiele warte?

Pogląd, iż rosyjskie systemy obrony przestrzeni powietrznej S-300 i kolejne ich wersje są niewiele warte w starciu z amerykańską techniką wojskową także w Polsce znalazł licznych zwolenników. To zrozumiałe choćby z tego powodu, iż w ten sposób utwierdzamy się w przekonaniu, że dobrze robimy, kupując amerykański sprzęt, bo pozyskujemy w ten sposób może nie najtańsze, ale najlepsze rozwiązania, które szybko, w razie czego, „zrobią porządek” z Rosjanami.

Sławomir Cenckiewicz, szef BBN napisał, że Amerykanie w Wenezueli zastosowali „zasady ofensywnej organizacji strefy antydostępowej (Anti-Access/Area Denial, A2/AD)”. Tego rodzaju taktyka oznaczała wykorzystanie przełomowych „zdolności i zaawansowanych systemów i środków załogowych i bezzałogowych, środków rażenia, w tym rażenia elektronicznego we wszystkich domenach operacyjnych, systemów przeciwlotniczych sił powietrznych i marynarki wojennej USA. Siły USA utworzyły więc ofensywnie obszar, na którym uniemożliwiły siłom Wenezuelskim swobodę działania, wejście, operowanie i osiągnięcie ich celów, tworząc barierę dla ich swobodnego dostępu.

Ocenę tę poparł gen. Koziej, szef BBN za czasów prezydentury Bronisława Komorowskiego, który napisał, iż

Pan minister ma w tej sprawie rację. Pełna, wielodomenowa izolacja (A2/AD) głównego rejonu operacji sił specjalnych (w jej punkcie ciężkości) to podstawowy warunek jej powodzenia. Amerykanie w Wenezueli zrobili to po mistrzowsku.

Innymi słowy: atakujące jednostki unieszkodliwiły systemy obrony i izolowały teren walki, uniemożliwiając wejście do gry i zmianę relacji sił tym, którzy mieliby chęć przeciwdziałać amerykańskiej interwencji.

Błyskotliwa i skuteczna operacja wojskowa USA w Wenezueli

Nie ulega wątpliwości, że Amerykanie w Wenezueli przeprowadzili błyskotliwą i skuteczną operację wojskową, której celem było wyeliminowanie z gry prezydenta tego kraju. Precyzyjnym cięciem pozbawili przeciwnika zdolności do podejmowania decyzji, uderzając w „centrum decyzyjne”. Skuteczność Delta Force nie budzi wątpliwości, ale czy na tej podstawie uprawnionymi są wnioski o dominacji amerykańskiej techniki wojskowej i nieprzydatności rosyjskich systemów?

Oczywiście chciałbym, aby tak było i z wielką radością przyjąłbym dowody na potwierdzenie tezy, że rosyjskie systemy obrony przestrzeni powietrznej to chłam, ich bańki antydostępowe nie wytrzymają presji i NATO, w razie konfliktu z Rosją, bezwzględnie wykorzysta swoją przewagę w powietrzu, narzucając przeciwnikowi własny „model wojny”. Chciałbym, aby tak było, ale nie oznacza, to, iż należy ignorować inne odpowiedzi na pytanie, dlaczego obrona przestrzeni powietrznej Caracas okazała się tak słaba.

Tym bardziej, że nie mamy jeszcze kompletu dowodów, wątpię zresztą, czy kiedykolwiek będziemy znać szczegóły operacji, co moim zdaniem nakazywałoby powściągliwość w formułowaniu ocen. Przedstawmy zatem kilka argumentów na rzecz tezy, że prócz wojskowej i technicznej sprawności Amerykanom pomogły i inne czynniki, które nie muszą wystąpić w ewentualnym starciu z Rosjanami.

Teza 1: Braki w wyszkoleniu, braki w konserwacji i niesprawność techniczna używanego przez siły Wenezueli sprzętu

Latem tego roku ukazał się raport Miami Strategic Intelligence Institute (MSI²), z którego wynikało, że siły zbrojne Wenezueli, zwłaszcza obrona przestrzeni powietrznej, znajdują się w opłakanym stanie, co zresztą było argumentem na rzecz tezy, iż nie są w stanie skutecznie powstrzymać powietrznych transportów narkotyków. W świetle opracowania tego niewielkiego, prywatnego think tanku wojskowego, specjalizującego się w analizowaniu sytuacji we wrogich Stanom Zjednoczonym państwach Ameryki Łacińskiej, wynikało, że „znacząca liczba systemów radarowych” na wyposażeniu wenezuelskich sił zbrojnych jest niesprawna ze względu na brak części zamiennych, dostarczone przez Rosjan myśliwce Su-30MK2 podnoszone są z tych samych powodów w powietrze sporadycznie, a inne systemy radarowe pozyskane od Chińczyków są sprawne z tych samych przyczyn co najwyżej w 30 proc.

Garda: PZL-Świdnik AW109/149

"Armia jest zdemoralizowana, źle wyposażona i niezdolna do zorganizowania jakiegokolwiek oporu"

Co więcej, szkolenie zamarło przede wszystkim z tego powodu, że obserwuje się „infiltrację sił zbrojnych przez element kryminalny”. Armia, jak oceniano, jest zdemoralizowana, źle wyposażona i niezdolna, poza stolicą do zorganizowania jakiegokolwiek oporu. Jak argumentowano,

Boliwariańskie Narodowe Siły Zbrojne nie mają zdolności do działania poza korytarzem Caracas–Maracay. Siły Powietrzne i Marynarka Wojenna są praktycznie nieaktywne, a siły lądowe nie dysponują środkami logistycznymi umożliwiającymi strategiczne rozmieszczenie.

W raporcie znalazła się też teza, iż nawet zbrojne powstanie przeciwników Maduro, jeśliby dostali oni wsparcie zewnętrzne z zagranicy, mogłoby bez większych trudności przełamać konwencjonalne linie obrony w różnych regionach kraju. Ten obraz wymaga oczywiście potwierdzenia z innych źródeł, ale nie można wykluczyć, że zdemoralizowana armia Wenezueli, zaniedbująca szkolenie, bo zajęta handlem narkotykami, pozbawiona niezbędnych dostaw części zamiennych, nawet gdyby miała na wyposażeniu znacznie lepsze niż rosyjskie systemy walki, to i tak niewiele byłaby w stanie z nimi zrobić. W artykułach pojawiły się też argumenty innej natury, które pozwalają na sformułowanie kolejnej tezy:

Teza 2: Rosyjskie systemy S-300 nie nadają się do ochrony przestrzeni powietrznej w górzystym kraju

Amerykanie, w świetle tej argumentacji, wykorzystali górskie położenie stolicy Wenezueli, co znacznie utrudniało pracę radarów przeciwnika. Nisko lecące rakiety Tomahawk i amerykańskie myśliwce trudno jest wykryć w terenie górzystym, bo ukształtowanie terenu wykorzystane zostało na korzyść atakujących. Systemy S-300 skonstruowane zostały przez Rosjan po to, aby bronić przestrzeni powietrznej nad płaskimi, równinnymi terenami Federacji, co oznacza, że sprawują się na innym terenie znacznie lepiej.

Jak wynika z niedawnego raportu brytyjskiego think tanku RUSI, który poświęcony był rosyjskiej obronie przestrzeni powietrznej, jej wielowarstwowy system w realiach obecnej wojny jest skuteczny i w praktyce, mimo narastającej skali uderzeń ukraińskich, w cel trafia ok. 10 proc. wystrzeliwanych rakiet i dronów dalekiego zasięgu (co jest bardzo dobrym wskaźnikiem).

Znacznie lepiej niż Wenezuelczycy wyszkoleni Rosjanie, operujący na innym terenie, w świetle tej argumentacji, są przeciwnikiem, którego nie należy lekceważyć, a Maduro i jego poprzednik kupowali na łapu capu, myląc polityczne poparcie ze zdolnościami wojskowymi i w swej polityce zakupowej nie uwzględnili podstawowego parametru, jakim jest analiza terenu, na którym pozyskiwane systemy miałyby działać.

Portal Obronny SE Google News

Teza 3: Amerykanie porozumieli się z częścią wenezuelskiego establishmentu

Mamy wreszcie do czynienia z trzecia tezą, w świetle której przed atakiem Amerykanie porozumieli się z częścią wenezuelskiego establishmentu rządzącego krajem i operacja, którą obserwowaliśmy, została „ułatwiona” przez dowództwo sił zbrojnych, które myśląc o własnym przetrwaniu (albo przekupione) celowo nie aktywowało posiadanych systemów.

Faktem jest, że członkowie rodziny książęcej z Kataru byli pośrednikami w trwających już od kilku miesięcy rozmowach władz amerykańskich z rodzeństwem Rodrigues, z którego Delcy pełni teraz funkcję głowy państwa, a jej brat Jorge kieruje pracami Zgromadzenia Narodowego, czyli jest osobą nr 3 w strukturach władzy. To by zresztą wyjaśniało, dlaczego Donald Trump jest zdania, iż liderka opozycji Maria Corina Machado jest zbyt słaba, aby myśleć o przejęciu władzy, a zmiana, póki co, objęła jedynie osobę Maduro.

W walkach zginęło 32 Kubańczyków

Gdyby te doniesienia się potwierdziły, to niezależnie od retoryki rządzących Wenezuelą, wynikało by z nich, że byli oni zainteresowani obaleniem dotychczasowego przywódcy reżimu i być może nawet „pomogli” atakującym Amerykanom. Tezę tę potwierdza też fakt, iż w walkach zginęło 32 Kubańczyków, stanowiących gwardię przyboczną obalonego dyktatora, a amerykańskie śmigłowce zostały ostrzelane, ale wyłącznie z broni ręcznej.

Nie ma wątpliwości, że Amerykanie przeprowadzili w Wenezueli błyskawiczną i błyskotliwą operację wojskową. Ale czy na tej podstawie możemy odpowiedzialnie sądzić, że rosyjskie systemy „to chłam” i w sytuacji podobnego starcia, ale między NATO a Federacją wynik byłby podobny? Mam co do tego wątpliwości i póki nie będziemy dysponować precyzyjniejszymi informacjami jestem zdania, że lepiej przeceniać niż lekceważyć przeciwnika.

Sonda
Jak oceniasz obecną prezydenturę Donalda Trumpa?