• Czy Tomahawk uderzył w szkołę przypadkowo podczas ataku na bazę IRGC?
• Dlaczego w „kodach celu” amerykańskiego wywiadu szkoła została oznaczona jako obiekt wojskowy?
• Czy śledztwo Pentagonu potwierdzi odpowiedzialność sił USA za atak w Minab?
Pociski BGM‑109 Tomahawk mają na stanie tylko Amerykanie
Jakoby atak był skutkiem nieaktualnych danych wywiadowczych. Przedstawiciele władz USA nie potwierdzili ani nie zaprzeczyli odpowiedzialności za ten incydent.
„Zdjęcia satelitarne, nagrania wideo z geolokalizacją, publiczne oświadczenia przedstawicieli władz USA i ocena ekspertów ds. amunicji wskazują, że szkoła podstawowa Shajare Tayyiba w Minab została zaatakowana 28 lutego mniej więcej w tym samym czasie, kiedy siły amerykańskie prawdopodobnie przeprowadziły na sąsiednią bazę morską Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC)” – podała CNN.
Stacja podkreśliła, że wskutek ograniczonego materiału wideo i fotograficznego „żadna ocena nie może być ostateczna”.
Co uderzyło w szkołę? Szczątki rakiety pokazały irańskie media. BBC Verify, CNN, dziennik „Washington Post”, NBC i agencja AP zleciły analizę materiału foto-wideo specjalistom. Przeanalizowali oni nagranie ukazujące lot pocisku uderzającego w obiekt IRGC obok szkoły. Eksperci (m.in. Jenzen-Jones, Wes Bryant, Jeffrey Lewis, analitycy z ARES) zgodnie orzekli, że sylwetka, sposób lotu i detal konstrukcyjny jednoznacznie wskazują na pocisk manewrujący BGM-109 Tomahawk.
W poniedziałek (9 marca) BBC opublikowało eksperckie opinie. Wynika z nich, że w tej wojnie takiego typu pocisku manewrującego Tomahawk (produkcja sprzed 2014 r.) używają wyłącznie USA i tylko w posiadaniu ich sił zbrojnych jest ten typ rakiety.
W układaniu listy celów wspomagano się sztuczną inteligencją
PAP w depeszy opisuje ustalenia amerykańskich dzienników. Według źródeł „New York Times”, w „kodach celu”, dostarczonych przez Agencję Wywiadu Obronnego (Defense Intelligence Agency), oznaczono budynek szkoły jako cel wojskowy. Takie dane przekazano Dowództwu Centralnemu. Nie wiadomo jednak, w jaki sposób nieaktualne informacje zostały przesłane do CENTCOM ani czy Agencja Wywiadu Obronnego zaktualizowała te dane.
Wcześniej „Washington Post” donosił, że w układaniu listy celów wojsko wspomagało się systemem Maven, napędzanym przez popularny model AI Claude firmy Anthropic. Według „NYT” śledczy uważają, że błąd był prawdopodobnie wynikiem ludzkiej pomyłki.
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że atak można określić mianem przypadkowego. Inaczej uważa, co zrozumiałe, Iran. Utrzymuje, że doszło do amerykańsko-izraelskiego ataku na obiekt cywilny „amerykańskim pociskiem”.
Ten przekaz wspiera Rosja. Państwowe media i rosyjska dyplomacja budują narrację „o amerykańskiej zbrodni wojennej”. Przekaz ten budują na ustaleniach zachodnich mediów. Moskwa żąda rozpoczęcia śledztwa pod nadzorem ONZ.
Biały Dom zatem nie wyklucza, że atak przeprowadziły wojska amerykańskie. Natomiast Izrael już po ataku ogłosił, że „nie ma wiedzy o żadnej działalności IDF w tym rejonie”. Oba państwa podkreśliły, że nie atakują ludności cywilnej. Wiadomo, że Izrael zaatakował głównie północny Iran, a Stany Zjednoczone uderzały w cele na południu.
Stacja CNN poprosiła (6 marca) o komentarz Departament Wojny USA. Ten odesłał ją do Dowództwa Centralnego. CENTCOM odpowiedział CNN: „komentowanie byłoby niewłaściwe, biorąc pod uwagę, że incydent jest obecnie badany”. Teraz irańskie media powołują się na ustalenia m.in. CNN i „New York Timesa”: śledztwo armii USA potwierdziło, że to siły amerykańskie przeprowadziły atak rakietowy na szkołę podstawową w Minab.
Kilka zdań komentarza
Kluczowe w sprawie jest nie tyle to, czyjego autorstwa było uderzenie Tomahawkiem w szkołę, choć to jest bardzo ważne. Kluczowe jest to, czy atak był celowy, czy też przypadkowy. Szczególne jest to, że amerykańska operacja wojskowa nie zyskuje poparcia wśród obywateli USA, co potwierdzają sondaże.
Z przeprowadzonego na zlecenie CNN wynika, że ta wojna ma 59 proc. przeciwników. Tylko 12 proc. zaakceptowałoby rozwinięcie operacji do działań lądowych.
Ogólnokrajowy (najnowszy) sondaż Uniwersytetu Quinnipiac wykazał, że 53 proc. badanych sprzeciwia się wojnie, a 40 proc. ją popiera. Wyniki te różnią się w zależności od preferencji politycznych uczestników sondażu. Demokraci i niezależni w większości sprzeciwiają się wojnie, a Republikanie ją popierają. Nawet ci ostatni są jednak przeciwni operacji lądowej (52 proc.). Aż 77 proc. respondentów sondażu spodziewa się, że Iran w odwecie zdecyduje się na ataki terrorystyczne na terytorium USA.
Zatem skoro w USA Donald Trump nie ma poparcia dla wojny z Iranem, to zapewne ma je wyłącznie w Izraelu. Rzecz w tym, że interesy izraelskie niekoniecznie są zbieżne z amerykańskimi. W interesie Izraela jest, by wskutek tej wojny Iran stał się państwem rozbitym, a najlepiej podzielonym. Nawet część tzw. izolacjonistów z ruchu MAGA, zaplecza społeczno-politycznego Trumpa, krytykuje militarne zaangażowanie USA przeciwko Iranowi. Oni twierdzą: „Żołnierze giną za Izrael, nie za USA”. A reszta świata odczuwa skutki decyzji Trumpa, który miał gasić wojny, a nie je inicjować!
Polecany artykuł: