Spis treści
Operacja pk. "Epic Fury" i cios w trzon sił morskich Iranu
Operacja pk. "Epic Fury" rozpoczęta – 28 lutego 2026 roku – jako wspólny wysiłek USA i Izraela wymierzony w infrastrukturę nuklearną, rakietową oraz system dowodzenia i łączności Iranu, przy czym od początku jednym z głównych priorytetów stały się siły morskie Teheranu. Według deklaracji prezydenta Donalda Trumpa, już w pierwszych dobach kampanii siły USA miały „zniszczyć i zatopić” dziewięć irańskich okrętów, a celem operacji stała się w praktyce zdolność Iranu do zamknięcia Cieśniny Ormuz i rażenia żeglugi w Zatoce Perskiej.
Z dostępnych analiz wynika, że uderzenia US Navy i US Air Force skupiły się na dużych jednostkach o znaczeniu operacyjnym i strategicznym. Wśród potwierdzonych strat irańskich znajdują się (m.in.) okręt lotniczy bazowania bezzałogowców i śmigłowców "Shahid Bagheri" (C-110-4), zbudowany na bazie kontenerowca „Perarin” o długości ok. 240 metrów, oraz okręt bazowania "Makran" (441), powstały ze zbiornikowca o wyporności rzędu 120 tys. ton. Oba okręty, cumujące w Bandar Abbas, miały stanowić trzon ambitnego programu projekcji siły w regionie Oceanu Indyjskiego, a ich utrata istotnie cofa irańskie plany budowy „floty dalekiego zasięgu”.
Precyzyjne uderzenia objęły także klasyczne jednostki nawodne marynarki wojennej (MWIRI) i marynarki Korpusu Strażników Rewolucji (MWKSR), w tym co najmniej jedną korwetę typu Jamaran, zatopioną przy nabrzeżu w Czahbaharze, oraz fregatę typu Alvand uszkodzoną w Bandar Abbas. Pociski manewrujące typu Tomahawk, wystrzelone z jednostek US Navy oraz bomby penetrujące zrzucone z bombowców B‑2 miały równolegle razić irańskie stanowiska wyrzutni rakiet przeciwokrętowych i infrastrukturę dowodzenia, co wpisuje się w logikę kampanii „odcięcia głowy”, zamiast próby „polowania” na szybkie łodzie i rozproszone baterie lądowe.
Według analiz ośrodków badawczych monitorujących sytuację w Iranie, ciąg dalszy uderzeń w kolejnych dniach obejmował kolejne jednostki w bazach nad Zatoką Omańską i Zatoką Perską, a także obiekty dowodzenia marynarki w Teheranie i przybrzeżnych miastach portowych. Oficjalne komunikaty Teheranu o rzekomym uszkodzeniu amerykańskiego lotniskowca USS "Abraham Lincoln" zostały zdementowane przez CENTCOM, które podkreśliło, że okręt kontynuuje działania lotnicze na rzecz kampanii, co wskazuje na skuteczność amerykańskiej obrony przeciwrakietowej i walki radioelektronicznej wobec irańskich salw rakietowych.
Wykorzystanie pocisków manewrujących
Dynamika ognia na poniższym nagraniu udostępnionym przez Departament Wojny wyraźnie odróżnia ten epizod od typowego strzelania szkoleniowego. Zamiast pojedynczych, kontrolowanych wystrzałów, charakterystycznych dla ćwiczeń i treningu obsługi, widać szybkie serie wystrzelonych pocisków. Takie tempo wystrzałów wskazuje na prowadzenie ognia w warunkach rzeczywistych działań, a nie pokazowych strzelań na poligonie.
Polecany artykuł:
Cieśnina Ormuz jako dźwignia gospodarcza
Irańska odpowiedź miała od początku wyraźnie morski wymiar, mimo że kulminacja kinetycznych działań rozgrywa się w domenie powietrzno‑rakietowej. Gwardia Rewolucyjna ogłosiła zamknięcie Cieśniny Ormuz i rozpoczęła emisję komunikatów radiowych zakazujących żeglugi, co jeszcze przed pierwszymi fizycznymi atakami na jednostki cywilne przełożyło się na gwałtowne ograniczenie ruchu – dane AIS pokazują czasowe „zamrożenie” tranzytu, z setkami statków kotwiczących po obu stronach cieśniny oraz armatorami każącymi załogom zejść z prędkości marszowej i „przeczekać” w bezpieczniejszych rejonach. Według analiz rynku i serwisów śledzących ruch jednostek przepływ statków przez Ormuz spadł chwilowo o około 70–85%, co oznacza wstrzymanie tranzytu przez węzeł obsługujący około 11% światowego wolumenu handlu morskiego oraz znaczącą część eksportu ropy i LNG z Zatoki Perskiej, a "zakorkowane" kotwicowiska po obu stronach cieśniny zaczęto porównywać do „pływającego parkingu” z czasów pandemii.
Główne linie kontenerowe – w tym Maersk, CMA CGM i Hapag‑Lloyd – nie tylko zawiesiły przejścia przez Ormuz oraz Kanał Sueski, lecz po raz drugi w ciągu kilkunastu miesięcy przekierowały kluczowe serwisy wokół Przylądka Dobrej Nadziei, ponieważ eskalacja z Iranem nałożyła się na trwającą groźbę ataków Huti w rejonie Morza Czerwonego, tworząc w praktyce jedną, połączoną „strefę ryzyka” od Ormuzu po wejście do Suezu. Dla armatorów decyzja o ominięciu Ormuzu i Suezu oznacza wydłużenie rejsów między Azją, Bliskim Wschodem a Europą i wschodnim wybrzeżem Ameryki Północnej o kilkanaście dni, wzrost kosztów paliwa i stawek frachtu oraz rozchwianie cykli logistycznych wielu gałęzi przemysłu, przy czym dodatkowym źródłem niepewności są czasowe przestoje w kluczowych terminalach, jak Jebel Ali, po incydentach z odłamkami przechwytywanych pocisków w ich rejonie.
Deklaracje prezydenta USA o gotowości do wprowadzenia konwojów morskich przez Ormuz oraz zapowiedzi wzmocnienia obecności okrętów europejskich na Morzu Śródziemnym wpisują się w znany z historii schemat „internacjonalizacji” ryzyka w rejonie newralgicznych cieśnin, a dla NATO i państw UE oznaczają konieczność równoczesnego reagowania na kryzysy w trzech połączonych akwenach – Morzu Czerwonym, Zatoce Adeńskiej i w rejonie Ormuzu – przy ograniczonych zasobach eskortowych oraz dużej wrażliwości europejskich gospodarek na szoki podażowe surowców energetycznych.
Siły i środki obu stron
Po stronie amerykańskiej trzon kinetycznego wysiłku stanowią lotnictwo pokładowe z grup uderzeniowych lotniskowców oraz niszczyciele rakietowe typu Arleigh Burke, wykorzystujące pociski manewrujące typu Tomahawk do rażenia celów lądowych i morskich na dużych dystansach. Uzupełnieniem są bombowce strategiczne B‑2, zdolne do użycia ciężkich bomb penetrujących wobec umocnionych obiektów rakietowych, a także sieć zwiadu satelitarnego i powietrznego (w tym bezzałogowce typu MALE i HALE), pozwalająca na precyzyjne wskazywanie celów i ocenę skutków uderzeń.
Iran tradycyjnie stawia na kombinację klasycznych okrętów nawodnych, licznych szybkich kutrów, baterii rakiet przeciwokrętowych rozmieszczonych wzdłuż wybrzeża oraz bezzałogowych środków rażenia – od dronów uderzeniowych po amunicję krążącą. Najnowsze inwestycje, jak wspomniane okręty‑bazy "Shahid Bagheri" i "Makran", miały umożliwić bardziej elastyczne działania na Oceanie Indyjskim, w tym wsparcie dla „floty asymetrycznej” MWKSR i operacji ekspedycyjnych w rejonie Jemenu czy Rogu Afryki.
Zniszczenie lub ciężkie uszkodzenie tych jednostek oraz kilku fregat i korwet dramatycznie ogranicza zdolność Iranu do prowadzenia operacji poza najbliższym sąsiedztwem własnego wybrzeża. Nawet przy zachowaniu potencjału rakietowego i flotylli szybkich łodzi, Teheran traci ważne narzędzia łączenia presji militarnej z demonstracją własnej bandery na kluczowych szlakach, co może w średniej perspektywie zwiększyć jego zależność od instrumentów pośrednich, takich jak działania Huti na Morzu Czerwonym czy operacje „floty cieni” w sektorze naftowym.
Po stronie koalicji jednym z wyzwań operacyjnych pozostaje rozciągnięcie sił eskortowych pomiędzy Morzem Śródziemnym, Morzem Czerwonym i Zatoką Perską, przy rosnącej presji politycznej na zapewnienie „swobody żeglugi” dla tankowców i kontenerowców kluczowych dla stabilności gospodarczej państw G7. Dyskusja o tworzeniu wielonarodowych zespołów eskortowych – z udziałem okrętów europejskich, być może także jednostek azjatyckich importerów surowców z Zatoki – będzie zapewne jednym z głównych tematów w agendzie NATO i partnerów w najbliższych miesiącach
Lekcje z „Praying Mantis”
Operacja pk. „Epic Fury” naturalnie przywołuje skojarzenia z amerykańską operacją pk. „Praying Mantis” – z kwietnia 1988 roku – kiedy po poderwaniu fregaty USS „Samuel B. Roberts” na irańskiej minie (wz.08/39) US Navy – w odpowiedzi na ataki na tankowce – przeprowadziła skoordynowane uderzenia grup „Bravo”, „Charlie” i „Delta” na platformy wydobywcze oraz okręty w rejonie Cieśniny Ormuz. Ówczesne działania – oparte na precyzyjnym rozpoznaniu (m.in.) z E‑2C Hawkeye i śmigłowców oraz ścisłych procedurach identyfikacji celów na zatłoczonym akwenie – szybko obezwładniły fregaty "Sahand" (74) i "Sabalan" (73) oraz szybkie jednostki Korpusu Strażników Rewolucji, pokazując podatność Teheranu na skoordynowane użycie lotnictwa pokładowego i pocisków przeciwokrętowych typu Harpoon. Obecna kampania przeciwko morskim siłom Iranu rozwija ten wzorzec w znacznie większej skali: zamiast jednodniowej operacji odwetowej mamy wielodniowe, systemowe niszczenie flotylli nawodnej, okrętów‑baz i infrastruktury rakietowo‑rozpoznawczej, przy dominującej roli precyzyjnego rażenia z powietrza i z morza oraz zintegrowanego obrazu sytuacji dostarczanego przez rozbudowaną warstwę ISR.
W czasie operacji pk. „Praying Mantis” amerykańskie lotnictwo (np. samolot tankowania powietrznego KC-10A Extender) wykorzystywało bazę na atolu Diego Garcia, formalnie będącym terytorium zamorskim Zjednoczonego Królestwa i dzierżawionym przez USA na podstawie bilateralnych umów. Obecnie potencjalne wykorzystanie tej oraz innych baz na terytoriach sojuszniczych w ramach operacji pk. "Epic Fury" ma znacznie większy ciężar polityczny, bo każdorazowo oznacza współodpowiedzialność rządów‑gospodarzy za amerykańskie działania ofensywne i naraża je na ryzyko odwetu oraz presji dyplomatycznej Iranu i jego partnerów.
Z perspektywy NATO i państw UE obecny kryzys potwierdza wagę rozwinięcia trwałej architektury obserwacji i dowodzenia w rejonie „trójkąta” Morze Czerwone – Zatoka Adeńska – Ormuz, opartej na stałej obecności okrętów, gęstej sieci sensorów oraz mechanizmach wymiany danych z armatorami i ubezpieczycielami. Analiza przebiegu operacji pokazuje też, że europejskie floty wciąż dysponują ograniczoną liczbą wyspecjalizowanych jednostek eskortowych – fregat obrony powietrznej i okrętów z rozbudowaną obroną przeciwrakietową – zdolnych do działania w środowisku nasyconym systemami bezzałogowymi i pociskami manewrującymi. Jednocześnie kolejne wstrząsy w handlu morskim, od pandemii, przez kryzys na Morzu Czarnym, po obecną eskalację w Zatoce, dowodzą, że odporność łańcuchów dostaw – dywersyfikacja tras i odpowiednie bufory magazynowe – staje się jednym z centralnych zagadnień bezpieczeństwa narodowego.