• Czy biura podróży powinny być ustawowo zobowiązane do zapewnienia turystom bezpiecznego powrotu z rejonów zagrożonych?
• Odpowiedzialność za ewakuację turystów powinna spadać na państwo, jeśli biura kierują klientów w niebezpieczne miejsca?
• Dodatkowe ubezpieczenia dla wyjazdów do potencjalnie niebezpiecznych rejonów byłyby wystarczającym rozwiązaniem?
• Turyści korzystający z „wojennej turystyki” powinni ponosić część odpowiedzialności za swoje decyzje?
• Wprowadzenie regulacji prawnych wobec biur podróży w takich sytuacjach zwiększyłoby bezpieczeństwo, czy raczej tylko ceny wyjazdów?
Czy należałoby coś zmienić w systemie prawnym?
Ministerstwo Sportu i Turystyki poinformowało w środę o uruchomieniu wypłat z Turystycznego Funduszu Pomocowego (TFP) w związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie. Decyzja umożliwi zwrot środków podróżnym za wyjazdy, które nie odbyły się lub nie odbędą się z powodu wybuchu działań zbrojnych. Także w środę (4 marca) prezydet Karol Nawrocki, na wniosek premiera Donalda Tuska, zdecydował o wykorzystaniu samolotów będących w dyspozycji Sił Zbrojnych do wsparcia ewakuacji medycznej Polaków z Bliskiego Wschodu.
PAP zapytała parlamentarzystów, którzy zajmują się lub zajmowali turystyką, czy należałoby coś zmienić w systemie prawnym, aby w przyszłości ograniczyć zagrożenia związane z podobnymi sytuacjami. Szef sejmowej podkomisji ds. turystyki, działającej w ramach Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki, Piotr Górnikiewicz (Polska 2050), przyznał, że obecny stan prawny być może wymaga zmian.
– Firmy turystyczne robią biznes, zarabiają pieniądze, a w momentach krytycznych, takich jak obecnie, umywają ręce i to państwo polskie przejmuje całą odpowiedzialność za powrót turystów z zagrożonych rejonów. Uważam więc, że firmy turystyczne powinny brać większą odpowiedzialność za to, żeby turystom w stanach zagrożenia organizować powrót.
Przyznał, że na razie nie ma gotowych koncepcji, ale jego zdaniem jakimś rozwiązaniem mógłby być dodatkowy system ubezpieczeń związany z podróżami w rejony potencjalnie niebezpieczne lub zobowiązanie firm turystycznych do włączania się w organizację powrotu turystów, aby „nie pozostawiać ich samych sobie”.
Górnikiewicz dodał, że będzie omawiał pomysły na nowe regulacje z przedstawicielami Ministerstwa Sportu i Turystyki.
– Rzeczywiście jakieś bezpieczniki dla polskich turystów, którzy korzystają z biur turystycznych, być może należałoby wprowadzić – powiedział senator Artur Dunin (KO), wiceszef senackiej komisji sportu. – Trzeba jednak dokładnie zanalizować, jak to można zrobić. Myślę, że na komisji sportu będziemy o tym dyskutować, razem z przedstawicielami rządu.
– Właściwy resort powinien na pewno przemyśleć takie rozwiązania prawne, które umożliwiają teraz touroperatorom i biurom podróży sprzedawanie wycieczek nawet teraz, w czasie zagrożenia działaniami zbrojnymi. Dzisiaj przecież sprzedawane są wycieczki po atrakcyjnych cenach do Egiptu czy w rejon Bliskiego Wschodu, choć od kilku tygodni MSZ i premier ostrzegają, żeby tam się nie udawać, ze względu na potencjalne niebezpieczeństwo – uważa wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Tomasz Szymański (KO).
Rozwiązania prawne dotyczące firm turystycznych wymagają przeglądu?
Wicemnister Szymański przyznał, że nieunikniona może się okazać „jakaś forma reglamentacji”, która byłaby podyktowana kwestiami bezpieczeństwa. Uważa, że „na pewno obecne rozwiązania prawne dotyczące firm turystycznych wymagają przeglądu”.
Zdaniem wiceszefa podkomisji ds. turystyki Patryka Jaskulskiego (KO) każdą sytuację, która się zdarza, trzeba przeanalizować w taki sposób, aby sprawdzić, czy system i obowiązujące rozwiązania są właściwe. Jego zdaniem jednak dzisiaj jest zdecydowanie za wcześnie, by wyciągać jakiekolwiek daleko idące wnioski.
– Najważniejsze dzisiaj jest to, aby polscy obywatele bezpiecznie wrócili do domu. A na debatę o zmianach przepisów przyjdzie jeszcze czas.
B. minister nauki Dariusz Wieczorek z Nowej Lewicy (niegdyś dyrektor oddziału w Centralnym Ośrodku Informacji Turystycznej i dyrektor generalny Regionalnej Agencji Promocji Turystyki w Szczecinie) przyznał, że nigdy do końca nie można przewidzieć, kiedy i w jakim rejonie świata zdarzy się coś niebezpiecznego, tak jak w tym przypadku w Iranie. Przypomniał, że takie kierunki jak Dubaj czy Turcja były i są bardzo popularne wśród polskich turystów:
– Myślę, że Ministerstwo Sportu i Turystyki powinno wykorzystywać te instrumenty, którymi dysponuje już dziś, i dać wyraźne rekomendacje firmom turystycznym, w trosce o bezpieczeństwo Polaków.
Rozmówca PAP zaznaczył jednak, że w dłuższej perspektywie niewykluczone są dodatkowe ubezpieczenia, które obowiązywałyby w potencjalnie niebezpiecznych rejonach.
– Nie wiem, czy to powinno być uregulowane ustawowo, ale biura turystyczne na pewno powinny być zobowiązane do informowania o sytuacji w kraju, do którego podróżujący się udają, a także o obowiązkowych ubezpieczeniach czy może nawet w tym przypadku o ubezpieczeniach rozszerzonych - ocenił senator Aleksander Szwed (PiS).
Przyznał, że kiedyś do biura senatorskiego zgłosiła się osoba, która zachorowała za granicą i nie mogła wrócić do kraju, bo ubezpieczenie, które wykupiła, było zbyt niskie, żeby wrócić w inny sposób niż tradycyjnie samolotem, a taka podróż z powodów zdrowotnych była niemożliwa. Stąd, zdaniem senatora, biura podróży powinny być zobowiązane do tego, żeby osobom, którym sprzedają ofertę turystyczną, zagwarantować też bezpieczny powrót w każdych okolicznościach.
Kilka zdań komentarza
Opinie w kwestii odpowiedzialności biur podróży oferujących wyjazdy w stylu „all inclusive” w rejonach potencjalnie niebezpiecznych dla ich klientów są podzielone. Tzw. touroperatorzy z pewnością nie byliby zadowoleni, gdyby ustawowo wprowadzono do ich działalności wymagania, które nie byłyby bezkosztowe. Wzrosłyby ceny takich wyjazdów, a to mogłoby ograniczyć na nie popyt.
Trzeba podkreślić, że znamienita większość biur podróży stanęła na tzw. wysokości zadania i ściągnęła swoich klientów ze stref zagrożenia. Nie sądzę, by z powodu kilku biur, dla których pieniądze znaczą wszystko, nasz parlament miał wprowadzać błyskawicznie do ich działalności nowe uregulowania prawne. Zgadzam się więc z opinią posla Jaskulskiego.
Z drugiej strony, czy ganić należy wyłącznie biura oferujące taką „wojenną turystykę”? Sądzę, że również tych, którzy z takich ofert korzystają. Stwierdzę brutalnie: na biednych nie trafiło! Takie osoby należy również – jeśli jest taka konieczność – ewakuować. Gdy nie może tego uczynić pazerne biuro turystyczne, a turysta będzie żałował grosza na dodatkowe ubezpieczenie, to ten obowiązek spadnie na państwo. Jednak rachunek za to powinni płacić ci, którzy nie posłuchali Ministerstwa Spraw Zagranicznych, stanowczo odradzającego tego rodzaju eskapady!