• Jakie są główne przyczyny niestabilności na granicy tadżycko-afgańskiej?
• Jakie znaczenie mają interesy Rosji i Chin dla utrzymania stabilności w regionie?
• Jakie scenariusze eskalacji konfliktu są najbardziej prawdopodobne?
Wojna domowa, korytarz dla przemytników, grasujące bandy
Rozpad ZSRR w 1991 r. spowodował, że rubieże ogromnego dotąd państwa przeszły pod jurysdykcję nowo powstałych państw. Jednym z nich stał się Tadżykistan, którego władze od początku nie potrafiły poradzić sobie z kontrolą południowej granicy. Ponadto w 1992 r. w kraju wybuchła trwająca pięć lat wojna domowa, a niestabilność w sąsiednim Afganistanie tylko pogłębiła chaos. Granica tadżycko-afgańska zamieniła się w korytarz, którym przemieszczali się uchodźcy, formacje zbrojne i przemytnicy – przypomniało Radio Swoboda w analizie sytuacyjnej.
Do 2001 r. na mocy porozumienia między Duszanbe a Moskwą granicy pomagali strzec Rosjanie; tadżyckie struktury wojsk granicznych zaczęły powstawać później. Według oficjalnych danych w latach 1992–2005 na granicy doszło do ponad 500 starć, zginęło 161 pograniczników oraz zabito około 3 tys. bojowników i przemytników. Nie bez znaczenia był fakt, że w 1996 r. władzę w Kabulu po raz pierwszy objęli talibowie.
Po wygaśnięciu umowy rosyjsko-tadżyckiej Duszanbe musiało radzić sobie samodzielnie z ochroną liczącej blisko 1400 km granicy biegnącej przez trudne do kontrolowania tereny górskie. Na przełomie pierwszej i drugiej dekady XXI wieku Tadżykistan stał się jednym z kluczowych szlaków tranzytowych afgańskiej heroiny, kierowanej m.in. do Europy. Uzbrojeni przemytnicy często wdawali się w regularne starcia zbrojne z tadżyckimi wojskami, zwłaszcza w afgańskiej prowincji Badachszan oraz w tadżyckim obwodzie chatlońskim.
Po 2010 r. Tadżykistan wzmocnił infrastrukturę i podniósł poziom wyszkolenia strażników granicy, ale jej uszczelnienie – wobec górzystego terenu, długich odcinków rzecznych i rozproszenia wiosek – okazało się niemożliwe.
Powrót talibów do władzy w Afganistanie w 2021 r., po rejteradzie wojsk zachodniej koalicji, Tadżykistan odebrał jako nowe zagrożenie. Rząd w Duszanbe coraz częściej mówił o ryzyku przenikania do kraju radykalnych grup i wzmożonej aktywności formacji zbrojnych na północy Afganistanu, ostrzegał przed wzrostem przemytu narkotyków. Od tamtej pory doniesienia o starciach na pograniczu pojawiają się regularnie.
Już pojawiło się kilka doniesień o starciach na granicy
Cytowany przez Radio Swoboda ekspert ds. Azji Centralnej Bruce Pannier zwrócił uwagę, że w przygranicznych rejonach północnego Afganistanu obecni są bojownicy Dżamaat Ansarullah, grupy powiązanej z talibami i złożonej głównie z... obywateli Tadżykistanu.
W 2025 r. sytuacja gwałtownie się zaostrzyła. Oprócz regularnych potyczek, głównie z przemytnikami, wyzwaniem dla Tadżykistanu i jego kluczowego partnera zagranicznego, Chin, stały się ataki na chińskich pracowników budujących drogi. W listopadzie zginęło kilku obywateli Chin, a pozostali opuścili miejsca pracy i do dziś nie wrócili; budowę drogi wstrzymano. Motywy napaści pozostają niejasne. Może chodzić zarówno o próbę destabilizacji relacji tadżycko-chińskich, jak i lokalne konflikty lub działania poszczególnych ugrupowań. Do tej pory do ataków nikt się nie przyznał.
Od początku 2026 r. pojawiło się kilka doniesień o starciach na granicy, w których były ofiary śmiertelne.
Według Biura Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) problemy na granicy tadżycko-afgańskiej są związane przede wszystkim z przemytem narkotyków z Afganistanu. Organizacja ta ocenia również, że Tadżykistan potrzebuje międzynarodowego wsparcia w celu kontrolowania granicy.
Kilka zadań komentarza
Czy może dojść do wojny między Tadżykistanem a Afganistanem? Raczej nie. Wojna pełnoskalowa jest mało prawdopodobna, ale krótkotrwałe działania militarne poniżej progu wojny są realne – tym bardziej, że już do takich dochodziło.
Oba zwaśnione państwa nie mają strategicznego interesu, by rozwiązywać spory na drodze wojny. Talibom zależy na utrzymaniu władzy w Afganistanie, a nie na wszczynaniu wojny. Groziłoby to regionalną izolacją i osłabieniem władzy. Tadżykistan nie ma zdolności ofensywnych ani interesu w prowadzeniu wojny poza granicą. Jego doktryna jest czysto defensywna.
Nie tylko to wskazuje, że wojna jest mało prawdopodobna. Także Rosja, formalnie sojusznik Tadżykistanu, nie jest zainteresowana nową wojną w Azji Centralnej. Chinom inwestującym w infrastrukturę w Tadżykistanie wojna też nie jest na rękę.
Zamiast otwartej wojny najbardziej prawdopodobne są scenariusze o niższym poziomie eskalacji. W pierwszym dochodzi częściej do wymiany ognia na granicy, pościgów za przemytnikami czy incydentów z ofiarami po obu stronach, jednak bez formalnego wypowiedzenia wojny.
Drugim możliwym wariantem jest wojna zastępcza. W takim scenariuszu operacje prowadziłyby grupy zbrojne działające z północnego Afganistanu, a Tadżykistan oskarżałby Kabul o wspieranie ataków. Afganistan z kolei zaprzeczałby, co utrudniałoby wskazanie jednoznacznego sprawcy i ograniczałoby ryzyko otwartego konfliktu między państwami.
W trzecim scenariuszu dochodzi do ataku, w którym zginęliby obecni w Tadżykistanie cudzoziemcy, np. Chińczycy. Co już miało miejsce, ale kolejny taki epizod mógłby doprowadzić do krótkiej, punktowej operacji odwetowej. Ryzyko, że przekształciłoby się to w pełnoskalową wojnę, jest minimalne.
Polecany artykuł: