Amerykanie mieli zbombardować samoloty… namalowane na lotnisku. Tak powstają fejki

2026-03-16 7:07

W wojnie silniejszego ze słabszym ten drugi musi imać się asymetrycznych działań. Tak było, tak będzie i tak jest. W Iranie. Pentagon ogłosił unicestwienie irańskiej marynarki wojennej. Jednak nadal Teheran dysponuje szybko pływającą drobnicą. A takie łodzie nie jest łatwo zniszczyć. Ostatnio po sieci krążą filmiki pokazujące, jak z pomocą zręcznego kamuflażu Irańczycy mieli oszukać Amerykanów. Otóż mieli na płytach lotnisk… namalować prawie w wersji 3D swoje samoloty. Systemy rozpoznania te malunki uznały za cele... Tylko czy te wiadomości są prawdziwe?

fałszywe samoloty

i

Autor: Wygenerowane przez AI

• Ilu ludzi udostępnia podobne materiały, zanim ktokolwiek spróbuje sprawdzić ich autentyczność? • Kto produkuje i rozpowszechnia takie obrazy – anonimowi użytkownicy sieci czy także wyspecjalizowane ośrodki propagandy? • Czy celowa dezinformacja nie jest dziś równie ważnym instrumentem walki, co broń kinetyczna?

Tak tworzy się ruch w mediach społecznościowych brzęczący monetyzacją

Na wojnie, jak to na wojnie: zaniża się własne straty, a zawyża przeciwnika. A najlepiej, gdy propaganda czyni z niego durnia. Mają to potwierdzać nagrania i zdjęcia satelitarne pokazujące, jak bomby i rakiety, kosztujące stosy dolarów, rozwalają „cele” namalowane farbą wartą kilkanaście „zielonych”.

W czasie wszechobecności sztucznej inteligencji nie tak łatwo, na pierwszy rzut oka, rozpoznać fikcję wygenerowaną przez „sztuczniaka” od realu. A tym bardziej nie jest to trudne, gdy filmy generują modele komercyjnej wersji i dodatkowo są promptowane przez kwalifikowanego operatora. Jednak te wątpliwości nie dotyczą większości filmików wskazujących, że Amerykanie są durniami. Tymi, którzy – dysponując ultranowoczesnym sprzętem za setki milionów dolarów – walą bombami w fikcyjne, malowane na płycie lotniska, „myśliwce”.

Zobaczywszy pierwszy raz takie zdjęcia, stwierdziłem: AI je wygenerowała. To po pierwsze.

Po drugie: chyba Irańczycy nie są tak naiwni, by mogli uwierzyć, że Amerykanie nabiorą się na takie numery?

Po trzecie: w rzeczy samej, ani Irańczycy nie są tak naiwni, by wierzyć w moc graffiti na płycie lotniskowej. Ani też Amerykanie nie są durniami, by rakietami niszczyć taką twórczość. Za to naiwni są ci, którzy wierzą w prawdziwość przekazu uwiecznionego w tego rodzaju produkcjach. Wielu kliknie, jeszcze więcej obejrzy (tom uczynił), sporo skomentuje. Tak tworzy się ruch w mediach społecznościowych, który często brzęczy monetyzacją. Jesli tylko takie filmy są prywatną produkcją...

Garda: Krzysztof Gawkowski
Portal Obronny SE Google News

Trzeba mieć zero wyobraźni, by uwierzyć, że to zdjęcie jest… prawdziwe

U realisty wątpliwości wzbudzi fotka pokazująca lotnisko, a na nim cienie „samolotów”. Widzicie potężny krater w środku jednej z tych „maszyn”? Nie dziwi, że nos i ogon są w tym samym miejscu, na jednej linii, jakby zostały ucięte?

Przecież nie trzeba być specem od ładunków wybuchowych, by wiedzieć, że skoro eksplozja wyryła w betonie lotniska taki krater, to… No właśnie; nie tylko nos i ogon „zmieszczonego samolotu” powinny odfrunąć kilkanaście metrów dalej. Fala uderzeniowa powinna (co najmniej) przesunąć stojące w pobliżu „myśliwce”.

Widać, że operator sztuczniaka generującego ten obrazek prezentuje niską umiejętność promptowania. Jakby miał więcej wyobraźni, to kazałby AI wykonać mniej fantastyczne, żeby nie powiedzieć kolokwialnie „skąd wzięte”, zdjęcie.

To była moja ocena. A jak takie „dokumentalne” produkcje postrzegają fachowcy?

A fachowcy dokładnie wskazują, że to jest tzw. pic na wodę i fotomontaż

W publikacji (z 13 marca) portalu Fact Check (Weryfikacja Faktów) podano: „Post udostępniono ponad 2500 razy. Został opublikowany przez konto na Facebooku podszywające się pod południowoafrykańskiego lidera opozycji Juliusa Malemę”.

Pewnie dziś ma jeszcze więcej udostępnień. Przybyło też wierzących (współczuję dającym wiarę) w prawdziwość tego przekazu. Już po amatorskiej analizie można go włożyć między bajki. A fachowcy wskazują na kolejne szczegóły wykazujące, że jeśli ktoś miał bombardować to lotnisko, to była to wyłącznie AI.

„Udostępniony na Facebooku obraz nosi znamiona manipulacji, m.in. zawiera bezsensowne współrzędne na krawędziach. Na przykład znacznik „E” (wschód) pojawia się tam, gdzie normalnie znajdowałby się znacznik „N” (północ), podczas gdy znaczniki szerokości i długości geograficznej nie odpowiadają żadnemu uznanemu globalnemu układowi współrzędnych ani znanej lokalizacji.

Sylwetki samolotów odrzutowych wyglądają identycznie, jakby były powtórzone, i są nieproporcjonalnie duże w porównaniu z otaczającymi je budynkami.

Dodatkowo strefa wybuchu jest dziwnie symetryczna, z wieloma wyraźnymi, okrągłymi wzorami wokół krateru, które bardziej przypominają ozdobę niż prawdziwą eksplozję. Ogólny obraz jest ponadto zbyt ostry i wyraźny, a kontrast jest niezwykle żywy, w przeciwieństwie do prawdziwych zdjęć satelitarnych, które zwykle charakteryzują się niewielkim rozmyciem lub zniekształceniem atmosferycznym…”.

To tylko fragment analizy. Wystarczający, by rozwiać wątpliwości? Jednak demaskatorzy fejków nie odpowiedzą na pytanie: kto je stworzył? W omawianym przypadku mógł być to jakiś Smith, Neumann czy inny nawet Kowalski. A mogły być to specsłużby irańskie?

Że niby z Irańczyków miały robić kretynów? Jeśli takie obrazy, jak omawiany, są ich dziełem, to cel jest jeden: zawsze znajdą się tacy kretyni, którzy taki przekaz wezmą za prawdę, a za niepełnych rozumu uznają… Amerykanów.

I nawet gdyby wyszło na jaw, na mur beton, że takie fejki to irańska produkcja, to ich twórcy mogą (z uśmiechami na twarzach) wmawiać: uczyniliśmy to, by przekonać się, jaka jest inteligencja użytkowników mediów społecznościowych… A niektórzy z nich uważają, że „dobre te filmiki robią”.

Sonda
Czy z dezinformacją moża walczyć skutecznie?