• Obecnie przez Cieśninę Ormuz przepływa 9 statków, przed wojną – 85.
• Wojna jest kosztowna dla obu jej stron. Jej koszty idą w setki miliardów dolarów.
• W dniu osiągnięcia pokojowego porozumienia USA–Iran ceny ropy powinny spaść do 70 USD za baryłkę ropy Brent.
• W szczytowym momencie wojny, na początku marca, baryłka Brent kosztowała 119,5 USD.
• Gdyby doszło do złamania porozumienia pokojowego, należy liczyć się ze zwyżkami nawet do 140 USD za baryłkę.
Cały świat, nie tylko Iran i USA, czeka na zakończenie tej wojny
Ona zdestabilizowała światowy rynek ropy naftowej, przez co ma swój negatywny wymiar ekonomiczny w skali globalnej. Przed wybuchem wojny przez Cieśninę Ormuz przepływało dziennie 19,9–20 mln baryłek ropy i produktów naftowych. To około 20 proc. światowego handlu ropą oraz tyleż światowego handlu LNG (skroplonym gazem ziemnym). Ile teraz przechodzi przez Ormuz? Dane są rozbieżne. Najczęściej szacuje się, że 9,8–13,1 mln baryłek dziennie.
Według danych opublikowanych 7 listopada 2026 r. na stronie hormuz.now, przez Cieśninę Ormuz przepływa obecnie ok. 9 statków dziennie, których ruch odnotowują transpondery AIS (Automatic Identification System). Nie wszystkie jednostki są jednak wyposażone w takie urządzenia. Nie są to zatem dane obejmujące cały ruch statków, ale dobrze pokazujące obecny status tego szlaku morskiego. Dodać trzeba, że przed wybuchem wojny przechodziło nim 85 jednostek. Statki przepływają pod nadzorem marynarki wojennej USA. Jednak Iran rości sobie prawo do kontroli i wymaga zezwoleń tranzytowych. Obecność US Navy nie oznacza, że żegluga jest bezpieczna ani że Waszyngton sprawuje pełną kontrolę nad Cieśniną.
Iran wprowadził od marca 2026 r. system opłat za przejście. Islamskie Zgromadzenie Konsultatywne, czyli parlament, uchwaliło tzw. Hormuz Transit Fee Law. Prawo to wprowadza opłatę w wysokości do 2 mln USD od statku. Iran uważa, że nie jest to myto, ale opłata za „bezpieczeństwo, ochronę środowiska i ubezpieczenie”. Szczególne zasady dotyczą Indii, Chin, Iraku i Kataru: Iran twierdzi, że Indie i Chiny płacą opłaty, Katar ma przejście bezpłatne, a status Iraku nie został jednoznacznie określony.
Wojna jest kosztowna dla wszystkich jej stron. Agencja AP podała – za raportem Pentagonu przekazanym Kongresowi – że USA wydały na nią do 16 października 2026 r. 47,1 mld USD. Około 29 mld USD to koszty zużytej amunicji, 11,9 mld to koszty operacyjne, a straty w sprzęcie i koszty jego uzupełnienia wyniosły około 6 mld USD.
Amerykanie skutki wojny odczuwają szczególnie przy tankowaniu samochodów
Na sfinansowanie tej wojny, która miała być kilkutygodniową operacją prewencyjną (argumentowaną niebezpieczeństwem wejścia przez Iran w posiadanie broni A), złożyli się podatnicy. Moody’s Analytics oszacował, że wojna kosztowała przeciętne amerykańskie gospodarstwo domowe ok. 2 tys. USD, z czego ok. tysiąca dolarów pochodziło z wyższych cen energii i transportu. Tuż przed wybuchem wojny w USA za galon benzyny płaciło się średnio 2,98 USD. W dniu niedawno zakończonych wyborów cena ta oscylowała wokół 4,14 USD. Zwyżki cen paliwa miały znaczący wpływ na wynik wyborów połówkowych do Izby Reprezentantów i Senatu.
Znacznie większe koszty wojny ponosi Iran. Tysiące zabitych i dziesiątki tysięcy rannych. To wymiar strat ludzkich, które też można przełożyć na pieniądze.
Są też straty czysto materialne. Informacje podawane przez Teheran trudno zweryfikować. Rząd irański oszacował łączne szkody materialne na ok. 270 mld USD. Ten szacunek może być realny, skoro – zacytuję fragment raportu NIAC (Narodowej Rady Irańsko-Amerykańskiej) – porozumienie z Islamabadu „wynegocjowane przez Pakistan i podpisane 14 czerwca 2026 r., ogłosiło natychmiastowe zakończenie wojny, otworzyło 60-dniowe okno na zawarcie ostatecznego porozumienia, zniosło blokadę morską USA, zezwoliło na wznowienie eksportu irańskiej ropy naftowej oraz zobowiązało Stany Zjednoczone i partnerów regionalnych do realizacji planu odbudowy Iranu o wartości co najmniej 300 miliardów dolarów…”. Oczywiście nic z tej ugody nie wyszło.
W rzeczonym raporcie podano, że w szczytowym momencie konfliktu około 70 proc. zdolności rafinacyjnych Iranu było wyłączonych, a według deklaracji Izraela zniszczono około 70 proc. irańskich zdolności produkcyjnych stali. Sama naprawa irańskiej infrastruktury energetycznej może kosztować 34–58 mld USD, a powrót wydobycia i eksportu do poziomu sprzed wojny może zająć do dwóch lat. Można orzec, że choć Iran militarnie tej wojny nie przegrał, to przegrał ją w wymiarze ekonomicznym.
Donald Trump wielokrotnie ogłaszał zwycięstwo nad Islamską Republiką Iranu
Czynił to, jak wyliczył w sierpniu amerykański portal informacyjny Daily Beast… 66-krotnie! Prezydent USA głosił: „wygraliśmy”, „wojna została wygrana”, „całkowite i kompletne zwycięstwo”, „zostaliśmy zwycięzcami”, „misja jest wykonana”. Słowa, słowa, słowa. Tych obwieszczeń o wiktorii nad Iranem było znacznie więcej niż amerykańskich negocjacji z tym teokratycznym państwem.
Z co najmniej dziesięciu takich rund rokowań ani jedna nie zakończyła się tym, czym wiadomo. Możliwe, że obecne negocjacje, jak ujawnił premier Kataru, szejk Mohammed bin Abdulrahman as-Sani, przyniosą oczekiwany przełom. Szejk zapewnił, że Katar nie ustaje w mediacji między USA a Teheranem, ale to nie od mediatora zależy, kiedy ta wojna się skończy.
A gdyby na Bliskim Wschodzie 1 grudnia zapanował pokój? Jak na to historyczne wydarzenie, oczekiwane od co najmniej 8 miesięcy, zareagowałaby światowa gospodarka?
Takie symulacje przeprowadził BNP Paribas w czerwcu, gdy była realna szansa na osiągnięcie porozumienia amerykańsko-irańskiego. Analitycy zakładali spadek ceny baryłki ropy Brent do ok. 70 USD, a następnie stabilizację w okolicach 75–85 USD. Rynki akcji i obligacji reagowałyby pozytywnie, bo spadłoby ryzyko dalszego wzrostu inflacji, wyższych stóp procentowych i przerwania łańcuchów dostaw. Jednak spadek cen energii byłby odczuwalny dopiero po 3–6 miesiącach...
Normalizacja nie nastąpiłaby z dnia na dzień. Można sytuację porównać z chorobą. Nie zdrowieje się w jeden dzień, proces dochodzenia do stanu wyjściowego trwa. By osiągnąć go w globalnym wymiarze ekonomicznym, porozumienie z Iranem musi być trwałe. Gdyby zostało naruszone, a co gorsza złamane, to powrót do presji inflacyjnej jest pewny. Wówczas realne są zwyżki na rynku ropy naftowej nawet do 140 USD. Świat odczułby to bardziej niż teraz, gdy w szczytowym momencie, na początku marca, baryłka Brent kosztowała 119,5 USD...