- Ponad 100 północnokoreańskich i 76 rosyjskich firm tworzy sieć finansującą programy wojskowe i nuklearne Korei Północnej, przekazując co najmniej 30 mln dolarów w latach 2023-2025.
- Północnokoreańscy żołnierze są wysyłani do Rosji, gdzie pracują przymusowo m.in. na budowach i w przemyśle spożywczym, często 20 godzin dziennie, a ich zarobki są przesyłane do Korei Północnej.
- Proceder ten trwa od 2016 roku, a po nałożeniu sankcji ONZ w 2017 roku, północnokoreańscy pracownicy otrzymują wizy studenckie, choć w rzeczywistości pracują, finansując program nuklearny KRLD.
- W finansowanie zaangażowany jest m.in. rosyjski Bank Agora, mający powiązania z wysokimi urzędnikami Kremla, a jedynie 10% rosyjskich firm biorących udział w procederze zostało objętych sankcjami.
Według raportu NKHR, północnokoreański rząd wysyła swoich żołnierzy do Rosji na polecenie wojskowe, gdzie są zatrudniani m.in. na budowach, w zakładach mięsnych i w sektorze spożywczym. Pośrednikami w tym procederze jest ponad sto północnokoreańskich firm handlu zagranicznego, które są bezpośrednio powiązane z departamentami odpowiedzialnymi za produkcję broni, w tym rakiet balistycznych oraz za program zbrojeń jądrowych.
Dr Joanna Hosaniak, wicedyrektorka NKHR, w rozmowie z PAP, opowiedziała o zeznaniach Koreańczyków, którzy uciekli z Rosji: „mówili, że zdarzało im się pracować nawet 20 godzin na dobę na budowach. Mieli rozkaz, co miesiąc zarabiali 1-1,5 tys. dol. Pieniądze te były wysyłane do Korei Północnej”. Jako przykład wskazała firmę Puhung, która odpowiadała za rozmieszczenie w Rosji żołnierzy z Biura ds. Kierowania Jądrowego nr 131, jednej z głównych agencji atomowych w kraju, w celu pozyskania funduszy na program nuklearny KRLD.
Rosyjskie powiązania i przepływ broni
Środki wypracowane w Rosji są zarządzane przez Drugi Komitet Ekonomiczny Korei Północnej, tajną instytucję rządową, która „bezpośrednio jest związana z eksportem broni do różnych krajów świata, między innymi do Iranu. Broń ta także trafia do rosyjskiej armii i jest wykorzystywana w inwazji na Ukrainę” – wyjaśniła Hosaniak.
Proceder ten trwa co najmniej od 2016 roku. Początkowo północnokoreańscy żołnierze wyjeżdżali do Rosji na oficjalnych wizach pracowniczych. Jednak po zobowiązaniu ONZ z 2017 roku, nakazującym państwom członkowskim odesłanie wszystkich północnokoreańskich pracowników zarobkowych do grudnia 2019 roku, sytuacja uległa zmianie. Od tego czasu żołnierzom wydawane są wizy studenckie.
„Nasi rozmówcy potwierdzili, że choć formalnie byli zarejestrowani w ośrodkach edukacyjnych, nigdy nie uczestniczyli w zajęciach uniwersyteckich w Moskwie, we Władywostoku lub w innych miastach. W praktyce byli zatrudnieni jako pełnoetatowi pracownicy przy pracach budowlanych, nie otrzymując wynagrodzenia” – zaznaczyła Hosaniak.
Sieć finansowa i zaangażowanie rosyjskich podmiotów
Śledztwo NKHR i Transparency International ujawniło również istnienie sieci finansowej złożonej z rosyjskich firm, instytucji edukacyjnych i banków, która umożliwia przesyłanie środków jako stypendiów do Korei Północnej. Jednym z kluczowych podmiotów jest Bank Agora, który ma bezpośrednie związki z wysokimi rangą urzędnikami Kremla, w tym z wiceprzewodniczącym Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, byłym premierem i prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem.
W okresie od października 2023 roku do czerwca 2025 roku co najmniej 76 rosyjskich przedsiębiorstw przelało około 30 mln dolarów do Korei Północnej. Jak wynika z dokumentów, niektóre kwoty były „66 razy większe niż średnia miesięczna wysokość stypendiów w Rosji, która wynosi około 45 dol.” – podkreśliła przedstawicielka NKHR.
Skala problemu i wezwanie do sankcji
Rosyjskie statystyki z 2024 roku wskazują, że w kraju przebywało ponad 13 tysięcy Koreańczyków z KRLD posiadających wizy studenckie. Hosaniak przypuszcza, że „większość z tych osób nie studiowała, lecz była ofiarami systemu przymusowej pracy i handlu ludźmi, który działa między Pjongjangiem i Moskwą. Sądzimy też, że obecnie liczba Koreańczyków pracujących w Rosji może być znacznie większa”.
Wicedyrektorka NKHR zwróciła uwagę, że zaledwie 10 procent rosyjskich firm wymienionych w raporcie zostało objętych sankcjami przez kraje Zachodu. Wskazała na przykłady:
„Jedna z rosyjskich firm z branży pończoszniczej, która zatrudnia obywateli z Korei Północnej, wysyłała swoje produkty w 2024 roku na Litwę. Jeden z największych producentów mięsa w Rosji od 2012 roku ma inwestorów z Hiszpanii. W tej fabryce również zatrudnia się Koreańczyków do pracy przymusowej”.
NKHR apeluje do państw Unii Europejskiej o wprowadzenie restrykcji na rosyjskie firmy i osoby z nimi związane, które w bezpośredni sposób odpowiadają za udział w tym procederze i łamanie praw człowieka.