• Atak został wstrzymany, bo „ obecnie trwają poważne negocjacje”.
• Warunek podstawowy: Iran nigdy nie wejdzie w posiadanie broni jądrowej.
• Rynek ropy naftowej zareagował pozytywnie na decyzję Donalda Trumpa.
W niedzielę prezydent groził Iranowi, że „zegar tyka” i „nic z niego nie zostanie”
„Emir Kataru, Tamim ibn Hamad al Thani, następca tronu Arabii Saudyjskiej, Mohammed ibn Salman al Saud, oraz prezydent Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Mohammed ibn Zajid al Nahajjan, zwrócili się do mnie z prośbą o wstrzymanie planowanego na jutro ataku militarnego na Islamską Republikę Iranu, ponieważ obecnie trwają poważne negocjacje i, ich zdaniem, jako Wielkich Przywódców i Sojuszników, zostanie zawarte porozumienie, które będzie w pełni akceptowalne dla Stanów Zjednoczonych Ameryki, a także dla wszystkich krajów Bliskiego Wschodu i nie tylko” – napisał Donald Trump na własnej platformie społecznościowej Truth Social.
Prezydent USA polecił dowódcom sił USA, by na prośbę „wielkich przywódców i sojuszników” wstrzymali się z atakiem, ale też by byli gotowi do przeprowadzenia „pełnego, zakrojonego na szeroką skalę ataku na Iran w każdej chwili, w przypadku braku akceptowalnego porozumienia”.
Podczas późniejszej rozmowy z dziennikarzami Trump powiedział, że wstrzyma się z atakiem na „małą chwilkę”, choć dodał, że ma nadzieję, że „na zawsze”, jeśli dojdzie do porozumienia. Dodał, że sojusznicy prosili go o wstrzymanie się z atakami na 2-3 dni.
– Arabia Saudyjska, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie i kilka innych państw poprosiły mnie, czy moglibyśmy odłożyć to na dwa, trzy dni, krótko, ponieważ uważają, że są bardzo blisko zawarcia umowy, a jeśli uda nam się to zrobić, bez broni jądrowej w rękach Iranu i oni jeśli będą zadowoleni, to my prawdopodobnie też będziemy zadowoleni. Poinformowaliśmy Izrael, poinformowaliśmy inne kraje Bliskiego Wschodu, które współpracowały z nami. To bardzo pozytywny rozwój sytuacji, ale zobaczymy, czy przyniesie to jakieś rezultaty...
Prezydent Trump podkreślił, że jakiekolwiek wypracowane porozumienie ma zapewnić, że Iran nigdy nie wejdzie w posiadanie broni jądrowej.
Jeszcze w niedzielę prezydent ostrzegał Iran, że „zegar tyka” i że jeśli nie zgodzi się na zawarcie porozumienia odpowiednio szybko, „nic z niego nie zostanie”. Nie zapowiadał jednak, że uderzenie ma nastąpić we wtorek. Według portalu Axios Trump miał we wtorek odbyć naradę z czołowymi doradcami, by omówić opcje militarne.
Prezydent wcześniej wielokrotnie groził niszczycielskimi atakami na infrastrukturę energetyczną i mosty Iranu, które miałyby stanowić „śmierć całej cywilizacji”. W niedzielę do tych ataków zachęcał go jeden z jego kluczowych sojuszników politycznych, senator Lindsey Graham.
Irańskie media podały w poniedziałek, że USA „wykazały pewną elastyczność” w negocjacjach i że Iran przesłał swoją odpowiedź na wcześniejszą krytykę propozycji pokojowej Teheranu.
Ponadto agencja Tasnim podała, że USA zgodziły się wstrzymać sankcje na eksport irańskiej ropy naftowej na czas prowadzonych przez te państwa negocjacji, choć anonimowy urzędnik Białego Domu zaprzeczył tym doniesieniom. Z kolei według anonimowego urzędnika cytowanego przez agencję Reutera Waszyngton zezwolił też Iranowi na kontynuowanie w ograniczonym zakresie cywilnego programu atomowego.
Kilka zdań komentarza
Skąd taka „łaskawość” prezydenta Donalda Trumpa wobec Iranu? Nie ma on w zwyczaju tłumaczyć się publicznie z podejmowanych decyzji. I słusznie - polityka to nie spowiedź. Ta decyzja może wynikać z kilku powodów. Producentom ropy naftowej zależy na zakończeniu wojny, a skoro jej końca nie widać, to w cenie jest również jej spauzowanie.
W niedzielę cena ropy Brent za baryłkę zbliżała się do 113 USD. Rynek zareagował pozytywnie na decyzję Trumpa. Ropa staniała do 110,5 USD za baryłkę. Nieznacznie, bo rynek znaczniej zareaguje, gdy na horyzoncie pojawi się wizja zakończenia wojny. A to zależy nie tylko od USA, ale i Izraela. Tłumaczyć tego nie trzeba.
Trump, ogłaszając wstrzymanie ataku, pogroził Iranowi, że jeśli dalej będzie obstawał „przy swoim”, to nie uniknie amerykańskiego uderzenia. Niekoniecznie może ono nastąpić „za dwa, trzy dni”, bo świat przyzwyczaił się do tego, że prezydent USA lubuje się – określając to eufemistycznie – do wprowadzania korekt do swoich zapowiedzi, oświadczeń, ostrzeżeń itp. Nie można wykluczyć, że o wstrzymanie planowanego ataku prosiły nie tylko państwa arabskie. Tak się złożyło, może to być wyłącznie tzw. zbieg okoliczności, że prezydent Trump podjął taką decyzję po powrocie z biznesowo-geopolitycznej wizyty w Pekinie. Trudno uwierzyć w to, by w rozmowach Donald Trump - Xi Jinping kwestia irańska była mało istotną...
Polecany artykuł: