Londyn, Berlin i powrót Syrii do gry
Prezydent Ahmad asz-Szara od ponad roku próbuje przeformułować pozycję Syrii po obaleniu reżimu prezydenta Baszara al‑Asada w grudniu 2024 roku i objęciu urzędu prezydenta w styczniu 2025 roku. W tym czasie stał się pierwszym syryjskim przywódcą od blisko sześciu dekad, który wystąpił na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ, oraz pierwszym, który został przyjęty w Białym Domu.
Rozmowy w Londynie wpisują się w tę ofensywę dyplomatyczną. Z komunikatu brytyjskiego rządu wynika, że premier sir Keir Starmer i prezydent Ahmad asz-Szara rozmawiali o walce z terroryzmem, sankcjach, sytuacji humanitarnej, migracji oraz o znaczeniu przywrócenia stabilności w Syrii dla bezpieczeństwa europejskiego. W tle znalazła się także współpraca w zabezpieczeniu globalnych łańcuchów dostaw i swobody żeglugi wobec napięć z Iranem.
Jak ocenia Sara Nowacka, ekspertka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, w rozmowie z Portalem Obronnym:
Przez wiele lat Syria pozostawała państwem de facto wyłączonym ze współpracy międzynarodowej, a następnie pogrążyła się w wojnie domowej. Obecnie stopniowa stabilizacja sprawia, że z podmiotu kojarzonego z eksportem niestabilności może przekształcić się w jeden z czynników ograniczających ryzyko w regionie.
Spotkanie w Londynie poprzedziły konsultacje z kanclerzem Niemiec, co podkreśla, że nowe syryjskie władze szukają przede wszystkim rozmów z partnerami dysponującymi kapitałem i instrumentami finansowymi. Ekspertka PISM zwraca uwagę, że z perspektywy Damaszku priorytetem jest dziś możliwość pozyskania inwestycji w infrastrukturę transportową, energetyczną i odbudowę podstawowych usług publicznych, bez których powrót uchodźców i odbudowa klasy średniej pozostaną jedynie deklaracjami.
Polecany artykuł:
Syria pomiędzy Ormuzem a Europą
Deklaracja prezydenta Ahmada asz-Szary, że Syria pozostanie poza konfliktem wokół Iranu, o ile sama nie zostanie zaatakowana, stanowiła główny przekaz jego wystąpienia w Chatham House. Prezydent jasno oskarżył Teheran o współudział w represjach poprzedniego reżimu, wskazując na udział irańskich struktur w wysiedleniach i okupacji syryjskich miejscowości, przy jednoczesnym wezwaniu do rozwiązań negocjacyjnych zamiast eskalacji militarnej.
Na tle eskalacji wokół Cieśniny Ormuz i ataków na infrastrukturę energetyczną w regionie Syria zaczyna być postrzegana przez część partnerów jako potencjalna alternatywa dla części szlaków transportu surowców i energii. Ekspertka PISM przypomina, że już wcześniej pojawiały się koncepcje budowy przez Syrię korytarzy przesyłu ropy, gazu oraz połączeń elektroenergetycznych łączących państwa Zatoki, Lewant i Turcję, które dziś wracają w kalkulacjach geopolitycznych.
Im bardziej obszar Cieśniny Ormuz staje się niestabilny ze względu na rywalizację Iranu i Izraela, tym uważniej Europa i państwa Zatoki przyglądają się Syrii jako potencjalnemu korytarzowi, który pozwoli częściowo ominąć to ryzyko – zarówno finansowe, jak i logistyczne.
Równocześnie prezydent Ahmad asz-Szara próbuje zbalansować relacje z głównymi graczami zewnętrznymi. W odniesieniu do Izraela mówi o naruszaniu porozumienia z 1974 roku, nalotach na cele w Syrii i przerwanych rozmowach, jednocześnie podkreślając gotowość do powrotu do negocjacji, jeśli strona izraelska zmieni stanowisko. Wobec Rosji akcentuje redukcję liczby baz wojskowych do dwóch i deklaruje, że mają one pełnić funkcję ośrodków szkoleniowych, co ma sygnalizować stopniowe ograniczanie rosyjskiej obecności przy zachowaniu relacji politycznych.
Dla europejskich stolic istotne są też praktyczne konsekwencje tej polityki. Niższy poziom przemocy wewnętrznej, ograniczenie działalności ISIS oraz spadek liczby nieregularnych migrantów z Syrii przekładają się na mniejszą presję na granice zewnętrzne UE. Ekspertka PISM ocenia, że jeżeli Syria rzeczywiście utrzyma kurs na stabilizację i budowę roli państwa tranzytowego, część europejskich rządów będzie skłonna szybciej normalizować relacje, zakładając twarde warunki w obszarze praw człowieka i reform.
Polecany artykuł:
Wewnętrzna układanka: wybory, podziały i ograniczenia stabilizacji
Kolejnym filarem przekazu prezydenta Syrii w Londynie była zapowiedź utrzymania zobowiązania do przeprowadzenia wyborów w ciągu pięciu lat od przejęcia przez niego władzy, czyli do końca 2029 roku. W jego ujęciu realizacja tego planu ma przebiegać etapami: od wyborów do Zgromadzenia Ludowego, przez powołanie komisji do przygotowania nowej konstytucji, po stworzenie ram prawnych umożliwiających rejestrację partii politycznych.
Ekspertka PISM studzi jednak oczekiwania co do charakteru tych procesów. Jej zdaniem wybory zapewne się odbędą, ale w pełni demokratyczne w rozumieniu europejskim pozostaną mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę historię Syrii, skalę destrukcji instytucji i utrzymujące się traumy społeczne. Zwraca uwagę, że już sam proces utrzymania obecnej, relatywnie niskiej skali przemocy jest obciążony dużym ryzykiem i wymaga stałego zarządzania napięciami między grupami, które przez lata funkcjonowały w logice walki o przetrwanie.
Demokratyczne wybory pewnie będą, ale w naszym europejskim rozumieniu – jako w pełni uczciwe i konkurencyjne – trudno je sobie wyobrazić. Sama stabilizacja jest tu procesem szalenie trudnym, nadal obciążonym spuścizną wojny i poprzedniego reżimu.
Szczególnym wyzwaniem pozostaje położenie syryjskich Kurdów i społeczności druzyjskich. Kurdowie przez lata budowali własne struktury bezpieczeństwa jako jedyny mechanizm ochrony przed przemocą wojenną, a obecna polityka Damaszku zmierza do włączenia syryjskich sił demokratycznych do struktur armii i administracji państwowej. Z kolei społeczności druzyjskie bywają, jak podkreśla ekspertka, wykorzystywane jako narzędzie wywierania presji przez aktorów zewnętrznych, w tym Izrael, co utrudnia budowę spójnego porządku wewnętrznego.
Jednocześnie znaczna część społeczeństwa funkcjonuje w szarej strefie – od przemytu narkotyków po różne formy działalności paramilitarnej – co stanowi poważne wyzwanie dla państwa próbującego odzyskać monopol na przemoc i podstawy fiskalne. Ekspertka PISM podkreśla, że ten "bałagan po wojnie" nakłada się na ograniczony kredyt zaufania wobec samego prezydenta, wywodzącego się z radykalnych środowisk islamistycznych, choć obecne działania władz nie wskazują na kurs w stronę radykalnego islamizmu.
To, co dziś wydaje się największym ryzykiem, to nie brak dobrej woli społeczeństwa, lecz spuścizna wojny domowej: grupy przyzwyczajone do życia w trybie walki o przetrwanie, szara strefa przemytnicza i przeszłość prezydenta w radykalnych środowiskach, która utrudnia budowę zaufania zwłaszcza wśród mniejszości.
W ocenie ekspertki dotychczasowy przebieg transformacji mimo epizodów przemocy potwierdza, że Syria porusza się zasadniczo w dobrym kierunku, jeśli spojrzeć na trend spadku poziomu przemocy, ograniczania aktywności Państwa Islamskiego i zmniejszania presji migracyjnej na Europę. Proces pozostaje jednak kruchy i podatny na wstrząsy zewnętrzne, zwłaszcza w razie dalszej eskalacji konfrontacji wokół Iranu i Ormuzu, oraz na wewnętrzne napięcia w relacjach Damaszku z Kurdami i innymi mniejszościami.
Z perspektywy Londynu, Berlina i innych europejskich stolic wizyta prezydenta Ahmada asz-Szary w Zjednoczonym Królestwie staje się więc testem wiarygodności trzech równoległych obietnic: utrzymania neutralności wobec wojny z Iranem, stopniowej przebudowy porządku wewnętrznego oraz gotowości do realnego ograniczania przemocy i szarej strefy w Syrii. Europejska odpowiedź będzie w dużej mierze zależeć od tego, czy syryjski prezydent potwierdzi te deklaracje działaniami – nie tylko na salach konferencyjnych w Londynie i Berlinie, lecz przede wszystkim w Idlibie, Damaszku i na pograniczu z Irakiem oraz Turcją.