Republikanie tracą Kongres USA. Wojna z Iranem i wysokie ceny paliw zdecydowały o porażce

Partia Republikańska poniosła historyczną porażkę w ostatnich wyborach połówkowych w Stanach Zjednoczonych, tracąc większość w obu izbach Kongresu na rzecz Demokratów. Prezydent Donald Trump i wiceprezydent J.D. Vance wskazują na wojnę z Iranem oraz wzrost cen paliw jako główne przyczyny klęski. Wyniki te zapowiadają paraliż legislacyjny dla Trumpa i intensywne dochodzenia ze strony nowej większości demokratycznej, która zamierza skupić się na obniżaniu kosztów życia Amerykanów.

Prezydent Donald Trump przemawia za pulpitem. O przyczynach porażki Republikanów w wyborach przeczytasz na SE Portal Obronny.
Autor: Charlie Neibergall/ Associated Press Donlad Trump
  • Partia Republikańska straciła większość w obu izbach Kongresu (Izbie Reprezentantów i Senacie) na rzecz Demokratów po wtorkowych wyborach połówkowych w USA, co jest historyczną porażką niespotykaną od 1974 roku.
  • Główną przyczyną porażki Republikanów była wojna z Iranem, która doprowadziła do wzrostu cen paliw i ogólnych kosztów życia, co znacząco wpłynęło na niezadowolenie amerykańskich wyborców.
  • Prezydent Donald Trump, choć przyznał, że wojna przyczyniła się do słabych wyników, oświadczył, że nie żałuje jej rozpoczęcia i zamierza blokować ustawy uchwalane przez kontrolowany przez Demokratów Kongres.
  • Demokraci, którzy odzyskali kontrolę nad Kongresem, zapowiadają skupienie się na obniżaniu kosztów życia w USA oraz prowadzenie dochodzeń dotyczących administracji Trumpa.

We wtorek (3 listopada) Amerykanie udali się do urn, aby wybrać cały skład 435-osobowej Izby Reprezentantów oraz część 100-osobowego Senatu. Ponadto w 36 stanach i trzech terytoriach odbyły się wybory gubernatorów. Stacje CNN i NBC szybko poinformowały o zdecydowanym zwycięstwie Demokratów, którzy zdobyli większość zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i w Senacie, przejmując co najmniej sześć mandatów dotychczas należących do Republikanów.

Zwycięstwa Demokratów odnotowano w stanach takich jak Karolina Północna, Maine, a także w tradycyjnych bastionach Republikanów: Teksasie, Kansas, Ohio, Karolinie Południowej i Iowa. Szczególnie symbolicznym wydarzeniem było zwycięstwo Demokraty Jamesa Talarico, który w Teksasie pokonał prokuratora generalnego tego stanu, Kena Paxtona. To pierwsze zwycięstwo Demokratów w wyborach do Senatu w Teksasie od blisko 40 lat. Dotkliwa porażka Partii Republikańskiej objęła również utratę stanowisk gubernatorów w co najmniej pięciu stanach, w tym w Teksasie i Georgii, gdzie Republikanie wygrywali konsekwentnie od dziesięcioleci.

Republikanie ponieśli klęskę mimo znacznej przewagi finansowej w kampanii wyborczej. Dane Federalnej Komisji Wyborczej (FEC) ujawniły, że ośmioro z dziesięciu największych indywidualnych darczyńców wsparło kandydatów Partii Republikańskiej. Na czele listy darczyńców znalazł się Elon Musk, najbogatszy człowiek świata i właściciel firm SpaceX, Tesla i X, który od dawna jest zwolennikiem Trumpa.

Prezydent Donald Trump, reagując na porażkę swojej partii, starał się umniejszyć swój udział w klęsce w serii wpisów na platformie Truth Social. Podkreślił, że nie było go na karcie wyborczej i sygnalizował, że będzie blokował ustawy uchwalane przez kontrolowany przez Demokratów Kongres. Już we wtorek wieczorem Trump ocenił, że wojna z Iranem przyczyniła się do słabych wyników Republikanów, choć jednocześnie oświadczył, że nie żałuje zaatakowania tego kraju i zrobiłby to ponownie. Jego zdaniem, to wzrost cen ropy naftowej – a nie sama wojna – stanowił największy polityczny balast dla jego administracji, wywołując niezadowolenie amerykańskich wyborców z powodu rosnących cen benzyny i oleju napędowego.

Wiceprezydent USA J.D. Vance, postrzegany jako potencjalny kandydat Republikanów na prezydenta w 2028 roku, również przyznał, że Republikanie przegrali w wyborach do Kongresu z powodu wojny z Iranem, jednocześnie krytykując strategię kampanijną partii. Jak podała stacja CNN, doradcy Trumpa nie spodziewają się, aby administracja próbowała kwestionować wyniki wyborów do Kongresu na dużą skalę.

Skutki polityczne i podziały w Partii Republikańskiej

Porażka w wyborach połówkowych wywołała szereg wewnętrznych konsekwencji w Partii Republikańskiej. Dziennik „Wall Street Journal” poinformował w środę, że przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson przekazał swoim współpracownikom, iż po przejęciu kontroli nad Kongresem przez Demokratów nie będzie ubiegał się o stanowisko lidera mniejszości republikańskiej w tej izbie. Wśród głównych kandydatów na jego miejsce wymienia się kongresmenów Jima Jordana i Steve’a Scalise’a.

We wtorek wieczorem Johnson wyraził rozczarowanie wynikami, ale zapewnił, że jego partia odzyska większość w 2028 roku. Bardziej pesymistycznie ocenił sytuację republikański gubernator Florydy Ron DeSantis, który oświadczył, że Partia Republikańska w niektórych regionach USA poniosła klęskę bliską anihilacji, na skalę nieznaną od 100 lat, a echa tej porażki będą odczuwalne przez dekadę.

Media, w tym „Wall Street Journal”, podkreślały, że wojna z Iranem nie była jedynym czynnikiem wpływającym na wynik. Krytykowano również zaostrzone działania służb migracyjnych, które choć doprowadziły do spadku liczby nielegalnych przekroczeń granicy, wywołały konflikty w amerykańskich miastach. Zauważono, że w hrabstwach z dominującą ludnością latynoską, Demokraci uzyskali znaczną przewagę. Dziennik „WSJ” relacjonował, że Trump przez cały rok zmieniał stanowisko w sprawie imigracji, a jego doradcy informowali go o niepokoju wyborców w związku z rosnącymi kosztami życia, na co prezydent odpowiadał, że badania są fałszywe.

Wewnętrzne podziały dotyczyły również strategii wojennej. „Wall Street Journal” podał, że Trump był zszokowany, gdy dowiedział się o niedoborach amunicji w amerykańskich siłach zbrojnych na tle wojny z Iranem. Niektórzy doradcy Białego Domu obwiniali ministra obrony Pete’a Hegsetha o przekonanie Trumpa, że wojna z Iranem będzie krótkotrwałą operacją. Mimo to, Trump w środę zapewnił, że nie zamierza zwalniać Hegsetha, choć jednocześnie dzwonił do współpracowników, pytając o jego przyszłość.

J.D. Vance w swoim obszernym wpisie na platformie X skrytykował strategię kampanijną partii, twierdząc, że Republikanie przegrali z powodu wojny i że wielu wyborców, którzy w 2024 roku głosowali na niego i na Trumpa, tym razem poparło Demokratów. Stwierdził: „Przegraliśmy z powodu wojny. Sam prezydent powiedział to wczoraj wieczorem”. Dodał również: „Jeśli chcecie przekonywać, że było warto, że warto było zapłacić za to cenę w postaci utraty większości w Senacie na najbliższe sześć lat, to proszę bardzo. Przekonujcie, że była to cena, którą warto było zapłacić. Można się z tym zgadzać lub nie, ale przynajmniej będzie to uczciwe (postawienie sprawy)”. Vance zasugerował, że wyborcy wróciliby do elektoratu republikańskiego, gdyby partia zakończyła wojnę z Iranem, zajęła się kosztami życia i inflacją, postawiła Amerykę na pierwszym miejscu oraz zmieniła stosunki USA z Izraelem. Komentarz Vance’a został zinterpretowany przez stację CNN jako próba zdystansowania się od Trumpa w celu ratowania własnych szans na nominację w wyborach prezydenckich w 2028 roku.

Reakcje na świecie i przyszłość polityki USA

Wyniki wyborów w USA spotkały się z szerokim echem na arenie międzynarodowej. Szef MSZ Francji Jean-Noel Barrot ocenił, że „amerykańska demokracja żyje i ma się dobrze”, a wyniki głosowania nie są kwestionowane. Premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham powiedział, że rezultaty stwarzają okazję do zjednoczenia świata w walce z rosnącymi kosztami życia i ich przyczynami, takimi jak wojny na Bliskim Wschodzie i w Ukrainie. Z kolei szef hiszpańskiego rządu Pedro Sanchez ocenił, że amerykańskie społeczeństwo odrzuciło politykę skrajnej prawicy.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zauważył, że Trump już w ostatnich dwóch latach rządził w dużej mierze z pominięciem Kongresu, posługując się rozporządzeniami wykonawczymi, i będzie to robił dalej. Szef MSZ Litwy Kestutis Budrys wskazał, że zwycięstwo Demokratów może doprowadzić do intensywniejszej debaty w Stanach Zjednoczonych na temat pomocy dla Ukrainy. Czeski premier Andrej Babisz ocenił, że po porażce Republikanów może dojść do „pewnego paraliżu” amerykańskiej polityki, a premier Donald Tusk wyraził nadzieję, że wynik wyborów „ustabilizuje sytuację także w naszym regionie”.

Najwyższy przywódca Iranu Modżtaba Chamenei stwierdził, że porażka Republikanów nie oznacza zmiany polityki Waszyngtonu wobec Teheranu, natomiast przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf ocenił, że Amerykanie powiedzieli w wyborach „nie” wojnie. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow wyraził nadzieję, że wyniki nie wpłyną negatywnie na „wysiłki pokojowe” Trumpa zmierzające do rozwiązania konfliktu rosyjsko-ukraińskiego.

Brytyjskie analizy, opublikowane w środę, kreślą obraz „początku końca ery Trumpa” i szansy na odbudowę demokracji, ale też ryzyka na arenie międzynarodowej. Telewizja BBC nazwała to „wstrząsem sejsmicznym w amerykańskiej polityce”. Moira Donegan, komentatorka „Guardiana”, zauważyła, że „atutem Trumpa zawsze była kontrolą, jaką zdawał się sprawować nad republikańską bazą, stopień, w jakim jego charyzma potrafiła sprawić, że wyborcy podążą za nim wszędzie. Jeśli skala zwycięstw Demokratów jest jakąkolwiek wskazówką, to wydaje się, że wyborcy przestali to robić”. „Financial Times” ocenił, że „mocna nagana ze strony Amerykanów jest szansą na odbudowę amerykańskiej demokracji”, ale jednocześnie ostrzegł przed rozgoryczonym i pozbawionym hamulców Trumpem, który „mógłby wyrządzić ogromne szkody, wznawiając swoją wojnę z Iranem lub podejmując niebezpieczne nowe eskapady”. Dominic Waghorn ze Sky News ostrzegał, że Trump może skupić się na większej aktywności w polityce zagranicznej, dążąc do eskalacji wojny z Iranem lub innych konfliktów.

Niezadowolenie wyborców i rola mniejszości

Amerykańskie media zgodnie oceniły, że wyniki wyborów do Kongresu USA oznaczają zdecydowane odrzucenie polityki prezydenta Donalda Trumpa i ograniczają jego możliwości rządzenia w drugiej połowie kadencji. Portal The Hill zauważył, że Demokraci wygrali niemal wszystkie kluczowe wyścigi, także w stanach tradycyjnie sprzyjających Republikanom, a skala ich zwycięstwa przekroczyła wcześniejsze prognozy. Przewaga Partii Demokratycznej w Izbie Reprezentantów jest największa od blisko dwóch dekad.

Według „The Hill” do porażki Republikanów przyczyniło się niezadowolenie wyborców z wysokich kosztów życia, sytuacji gospodarczej i wojny w Iranie. Jak podała stacja CBS News, odzyskanie przez Demokratów kontroli nad Izbą Reprezentantów może w praktyce zablokować znaczną część programu legislacyjnego Trumpa. Nowa większość zamierza również przyjrzeć się działaniom administracji i interesom gospodarczym prezydenta. Robert Garcia, który ma objąć przewodnictwo komisji nadzoru Izby Reprezentantów, zapowiedział zbadanie możliwej „korupcji w rodzinie Trumpów”, a także kontrolę działań służb imigracyjnych ICE oraz sprawy Jeffreya Epsteina. Przyszły przewodniczący komisji sprawiedliwości Jamie Raskin zamierza przyjrzeć się prezydenckim ułaskawieniom i decyzjom dotyczącym rynku mediów.

Demokraci zapowiadają jednocześnie działania na rzecz obniżenia kosztów życia. Hakeem Jeffries, który ma zostać przewodniczącym Izby Reprezentantów i przejść do historii jako jej pierwszy czarnoskóry przewodniczący, wskazał na potrzebę ograniczenia cen żywności, paliw i mieszkań oraz poprawy dostępności opieki zdrowotnej. Partia chce również ograniczyć część ceł wprowadzonych przez Trumpa. Magazyn „The Atlantic” podkreślił kluczową rolę Hakeema Jeffriesa, który od początku drugiej kadencji Trumpa forsował prosty przekaz dotyczący inflacji, cen mieszkań, opieki zdrowotnej oraz kosztów paliwa i żywności, wierząc, że wyborcy oczekiwali przede wszystkim poprawy swojej sytuacji ekonomicznej.

Portugalskie media wskazywały na rosnące znaczenie mniejszości w amerykańskim społeczeństwie jako klucz do zrozumienia porażki Republikanów. „Diario de Noticias” ocenił, że Amerykanie dali Trumpowi „czerwoną kartkę” m.in. za zaostrzenie polityki migracyjnej. Dziennik zauważył, że „mniejszościami zdobywa się większość”, podkreślając politykę Demokratów zabiegającą o mniejszości religijne, narodowe i rasowe. Stwierdzono, że w kilku stanach po raz pierwszy w historii urzędy gubernatora objęli potomkowie Afrykańczyków, ludności indiańskiej i latynoskiej. Telewizje SIC i CNN Portugal uznały, że poza czynnikami wewnętrznymi, o porażce Republikanów przesądziła błędna polityka zagraniczna, w szczególności „wplątanie USA w wojnę Izraela z Iranem”. Skutki tego konfliktu odczuli przeciętni Amerykanie w formie kryzysu i znacznie skurczonych budżetów rodzinnych. Izraelskie media również oceniły wyniki wyborów jako poważny cios dla Izraela i Benjamina Netanjahu, wskazując na możliwość ograniczenia współpracy wojskowej, a nawet sankcji ze strony USA.

Trump w środę zgodził się z oceną Vance’a, że wojna z Iranem w dużej mierze była przyczyną wyborczej porażki Republikanów, zaznaczając jednak, że „była tego warta”. Powiedział: „Myślę, że to w dużej mierze prawda, bo w krótkim okresie podniosło to nieco cenę benzyny i prawdopodobnie to prawda. Jednocześnie, gdybym miał to zrobić jeszcze raz, zrobiłbym to, bo w dłuższej perspektywie to jedyne rozwiązanie”. Dodał, że nie można pozwolić Iranowi na posiadanie broni jądrowej i że wiedział, iż wojna może wpłynąć na wybory, kiedy decydował się na ten ruch. Mimo to, Trump zapewnił, że nie martwi się perspektywą impeachmentu, twierdząc, że taka próba „zniszczy partię” Demokratów.

Amerykanie mówią o tym dlaczego i jak głosowali w wyborach połówkowych

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki