Spis treści
Eskorty w La Manche i obserwator pod Hebrydami
Najdłuższa z operacji trwała od 1 do 14 października 2026 roku. Niszczyciel typu 45 HMS "Dauntless" (D33) i okręt patrolowy typu River HMS "Tyne" (P281) śledziły rosyjską fregatę projektu 11540 "Nieustraszimyj", eskortującą przez kanał La Manche objęte sankcjami statki towarowe. Po przekazaniu nadzoru nad fregatą niszczycielowi HMS "Tyne", wydzielony z North Shields, przechwycił w dniach 11–14 października okręt desantowy projektu 775 (Ropucha) "Aleksandr Szabalin", który eskortował w kierunku Bałtyku statek "Energy-2" w asyście holownika "Proton". Wsparcie z powietrza zapewniały śmigłowce Wildcat z 815. Dywizjonu Lotnictwa Marynarki Wojennej z bazy RNAS Yeovilton.
Równolegle, od 29 września do 8 października, śmigłowce Merlin HM2 przerzucone w trybie natychmiastowym z bazy RNAS Culdrose w Kornwalii na lotnisko Glasgow Prestwick śledziły okręt rozpoznawczy projektu 864 (Vishnya) "Wiktor Leonow". Jednostka obserwowała pod Hebrydami Zewnętrznymi okręty ćwiczenia Strike Warrior, w którym uczestniczyło ponad 2000 żołnierzy z sześciu państw NATO. Dowódca RNAS Culdrose komandor James Hall wyjaśnił, że zadanie było częścią szerszej serii działań pod kryptonimem Iceblast, sprawdzającej zdolność sił śmigłowcowych do przebazowania "w pełnym składzie i w krótkim czasie" poza macierzystą bazę.
Nad kanałem La Manche zadebiutował operacyjnie bezzałogowy Protector RG1 (MQ-9B) Królewskich Sił Powietrznych, działający z bazy RAF Waddington. Maszyna zapewniła ponad 10 godzin rozpoznania i współpracowała z HMS "Dauntless", HMS "Tyne" oraz śmigłowcami. Royal Navy podała przy tym, że w pierwszych siedmiu miesiącach 2026 roku aktywność związana z monitorowaniem rosyjskich ruchów morskich wzrosła o 25% w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Wzorzec rosyjskich przejść również się zmienia: według "The Maritime Executive" część statków kierowana jest na północ i zachód, wokół Wysp Brytyjskich, z dala od wód terytorialnych, a "Nieustraszimyj" pełni rolę stałego okrętu dozorowego na Morzu Północnym. Na tę samą flotyllę zadań nakłada się nadzór nad zbiornikowcami "floty cieni", statkami z ładunkami wojskowymi dla Korpusu Afrykańskiego oraz okrętami podwodnymi GUGI.
Niszczyciel zamiast fregaty
Dobór sił ujawnia problem strukturalny. Śledzenie fregaty eskortującej konwój należało dotąd do typowych zadań fregat typu 23, tymczasem marynarka sięga po niszczyciele typu 45, przeznaczone przede wszystkim do obrony powietrznej zespołów lotniskowcowych, po słabo uzbrojone okręty patrolowe albo w coraz większym stopniu po siły rozpoznania z powietrza. HMS "Dauntless" po zakończeniu zadania w kanale miał dołączyć do lotniskowca HMS "Prince of Wales" (R09) w operacji pk. "Firecrest 2" na Arktyce i północnym Atlantyku, co pokazuje, że jedna jednostka przechodzi z dozoru wód przybrzeżnych do osłony zespołu lotniskowcowego bez rezerwy.
Pozostałe fregaty są związane innymi zadaniami. Pięć okrętów typu 23 – HMS "Kent" (F78), "Portland" (F79), "Somerset" (F82), "St Albans" (F83) i "Sutherland" (F81) – to jedyne brytyjskie jednostki z holowaną anteną hydrolokacyjną Sonar 2087. HMS "Kent" od ponad dwóch lat przechodzi remont. HMS "Somerset" i HMS "St Albans" na zmianę realizują operację CETO, czyli stały dozór aktywności okrętów podwodnych na północnym Atlantyku, w rejonie przesmyku GIUK i na Morzu Norweskim, którego celem jest (m.in.) osłona strategicznych okrętów podwodnych z pociskami balistycznymi; ostatni patrol HMS "Somerset" trwał około czterech miesięcy i objął około 26 500 mil morskich (49 000 km).
Stan kadłubów pogarsza ten rachunek. Okręty typu 23 projektowano na 18 lat służby, a najmłodszą z czterech wymienionych jednostek wcielono w 2002 roku. Fregaty nie są wycofywane z powodu przestarzałych systemów walki, lecz korozji cienkiego poszycia, której naprawa przestaje być opłacalna. Przedstawiciele przemysłu poinformowali, że dwie z pięciu fregat zostaną "niemal na pewno" uznane w najbliższych miesiącach za niezdatne do żeglugi. Ministerstwo Obrony tego nie potwierdziło, a nazwy okrętów nie padły. Gdyby prognoza się sprawdziła, w 2027 roku marynarka miałaby trzy fregaty, z których w morzu w danym momencie mogłaby przebywać jedna.
Raport Komisji Obrony: luka do 2030 roku
Komisja Obrony Izby Gmin opublikowała 22 października 2026 roku raport pt. "Defence in the High North". Według komisji publicznie dostępne dane o niskiej gotowości niszczycieli, fregat i okrętów podwodnych z napędem atomowym podważają zdolność Wielkiej Brytanii do wypełnienia zobowiązań na Dalekiej Północy, zanim do służby wejdą nowe jednostki. Komisja uznała, że resort zaakceptował poważną lukę w zwalczaniu okrętów podwodnych: pięć fregat z holowaną anteną wobec wymogu ośmiu. Zarekomendowała, by żadna fregata typu 23 z taką anteną nie opuszczała służby, dopóki nie zastąpi jej w stosunku jeden do jednego fregata typu 26.
Wymóg z 2010 roku zakłada flotę 19 okrętów eskortowych: sześciu niszczycieli i 13 fregat. Royal Navy dysponuje obecnie sześcioma niszczycielami typu 45 i pięcioma fregatami typu 23, czyli nieco ponad połową wymaganej liczby. Prototypowa fregata typu 26 HMS "Glasgow" (F88), której budowę rozpoczęto w 2017 roku, ma zostać przyjęta w 2027 roku. Przekazanie dwóch kadłubów z brytyjskiej serii Norwegii sprawia, że wymóg ośmiu fregat zwalczania okrętów podwodnych zostanie spełniony dopiero w 2037 roku. Ministerstwo Obrony nie podaje terminu wejścia do służby pierwszej fregaty typu 31 HMS "Venturer" (F12) poza formułą "do końca dekady", a dwie pierwsze jednostki tego typu muszą po dostawie wrócić do stoczni w Rosyth w celu zabudowy wyrzutni pionowego startu Mk 41. Komisja oczekuje od rządu planu podniesienia gotowości fregat, niszczycieli i okrętów podwodnych przed 2030 rokiem.
Operacje z października są w tym świetle obrazem przejściowego modelu. Royal Navy wykonuje zadania dozoru, przesuwając ciężar na lotnictwo i niszczyciele, a "hybrydowa" flota z dużymi bezzałogowcami nawodnymi pozostanie do 2030 roku w fazie zalążkowej. Śmigłowiec i bezzałogowiec potwierdzą pozycję rosyjskiego okrętu, ale nie zastąpią obecności okrętu nawodnego w długotrwałym dozorze ani holowanej anteny w poszukiwaniu okrętów podwodnych. Dla państw bałtyckich i Polski istotny jest kierunek rosyjskich przejść – "Aleksandr Szabalin" z ładunkiem zmierzał na Bałtyk – oraz to, że państwo ramowe Połączonej Siły Ekspedycyjnej (JEF) przez najbliższe trzy lata będzie dysponować najmniejszą flotą fregat od dziesięcioleci.