Nadchodzi dzień zagłady dla irańskich elektrowni czy szansa na rozejm w tej wojnie?

2026-04-06 12:16

Wojna z Iranem zainicjowana (28 lutego) przez Izrael i USA może wejść w fazę eskalacji albo deeskalacji. Wszystko zależy od tego, czy Iran ugnie się pod presją ultimatum Donalda Trumpa i odblokuje Cieśninę Ormuz. Jeśli tak się nie stanie, a prezydent USA nie zmieni zdania, to irańska infrastruktura energetyczna i logistyczna ma zostać całkowicie zniszczona. Pojawiły się informacje o możliwości wprowadzenia 45-dniowego zawieszenia broni. Dynamika wydarzeń z ostatnich 48 godzin wskazuje na to, że obie strony przygotowują się na scenariusz rozstrzygnięcia siłowego.

Wojna na Bliskim Wschodzie. Konflikt Izrael - Iran

i

Autor: Shutterstock Wojna na Bliskim Wschodzie. Konflikt Izrael - Iran

• Czy Iran zdecyduje się odblokować Cieśninę Ormuz, aby uniknąć dalszej eskalacji konfliktu?

• Czy groźby Donalda Trumpa dotyczące ataków na infrastrukturę Iranu zostaną rzeczywiście zrealizowane?

• Czy rozmowy o 45-dniowym zawieszeniu broni mogą doprowadzić do realnej deeskalacji wojny?

• Czy Izrael musi liczyć się z silniejszym odwetem ze strony Iranu i jego regionalnych sojuszników?

• Czy dalszy rozwój wydarzeń może doprowadzić do wzrostu cen ropy i destabilizacji całego regionu?

„Otwórzcie tę pier... cieśninę, wy szaleni dranie, albo będziecie żyli w piekle”

Donald Trump w serii komunikatów opublikowanych w serwisie Truth Social w niedzielę (5 kwietnia) drastycznie zaostrzył warunki stawiane Teheranowi i przesunął… termin upływu ultimatum. Wcześniej prezydent USA dawał Iranowi czas na odpowiedź do poniedziałkowego wieczoru. W niedzielę przesunął termin na 20:00, 7 kwietnia (w Polsce będzie to już środa, 2:00).

Trump uprawia dyplomację truthsocialową. Do tego odbiorcy jego komunikatów zdążyli się przyzwyczaić. Nigdy dotąd w mediach społecznościowych głowa państwa, i na dodatek mocarstwa globalnego, nie sięgnęła w tej narracji po wulgaryzmy. Oto ten wpis: „Iran ma jeszcze 48 godzin na zawarcie porozumienia albo otwarcie cieśniny Ormuz, a jeśli nie zrobi tego w wyznaczonym czasie, straci elektrownie i mosty. Wtorek będzie Dniem Elektrowni i Dniem Mostów w jednym. Czegoś takiego jeszcze nie było. Otwórzcie tę pier... cieśninę, wy szaleni dranie, albo będziecie żyli w piekle”.

Groźba ta oznacza zapowiedź zmasowanych nalotów na irańską infrastrukturę cywilną. Przypomnijmy, że w orędziu sprzed kilku dni Trump zagroził Iranowi, że jeśli ten nie przyjmie amerykańskich warunków, to w ciągu dwóch-trzech tygodni zostanie atakami „cofnięty do epoki kamienia łupanego”.

W wywiadzie udzielonym (5 kwietnia) dziennikowi „Wall Street Journal” Trump ostrzegł, że jeśli Iran nie zdejmie blokady Ormuz, to utraci każdy istotny zakład przemysłowy. W rozmowie ze stacją Fox News (5 kwietnia) prezydent ujawnił, że Waszyngton aktywnie wspiera wewnętrzną destabilizację Iranu. Przyznał, że już w tym roku USA za pośrednictwem Kurdów wysłały dużą ilość broni irańskim protestującym. Ponownie oskarżył Teheran o zamordowanie 45 tys. demonstrantów (choć media wykazały, że jest to liczba wielokrotnie przeszacowana). Uznaje, że ten fakt daje mu prawo do uderzeń w infrastrukturę krytyczną jako działań odwetowych i wspierających opozycję.

Garda: Vigo Photonics na Marsie i w polskich rakietach
Portal Obronny SE Google News

Reakcja Teheranu na groźby Waszyngtonu jest jednoznaczna

I nie ma w niej znamion chęci do ustępstw. Marynarka wojenna Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej w oficjalnym wpisie na platformie X (5 kwietnia) kategorycznie odrzuciła żądania Trumpa. Dowództwo IRGC zadeklarowało, że Cieśnina Ormuz nigdy nie powróci do stanu sprzed konfliktu, zwłaszcza w odniesieniu do jednostek amerykańskich i izraelskich. Marynarka poinformowała również o finalizowaniu przygotowań operacyjnych do wprowadzenia „nowego porządku w Zatoce Perskiej”. Oczywiście Iranem nie rządzi marynarka wojenna, ale takiego przekazu nie należy bagatelizować.

W narracji (nie tylko) amerykańskiej mówi się o pełnej blokadzie Cieśniny. To nie do końca prawda. Iran przepuszcza statki pod chińską banderą i płynące z ładunkiem do Chin. Przepuszczane od niedawna są jednostki francuskie i tureckie, co wskazuje, że Paryż i Ankara zawarły z Teheranem stosowne porozumienie. Przepuszczane są statki innych państw, o ile zapłacą dolara od baryłki ropy. Przez Ormuz nie przepłynie nic, co jest związane z Izraelem i Stanami Zjednoczonymi.

Z informacji przekazanych przez „New York Times” wynika, że irański parlament pracuje nad ustawą wprowadzającą oficjalnie opłaty tranzytowe. Myto miałoby być pobierane w juanach albo w kryptowalutach.

Konwencja Narodów Zjednoczonych o prawie morza (UNCLOS) z 1982 r. wprowadziła prawo tzw. przejścia tranzytowego przez cieśniny. Państwa graniczne nie mogą w jakikolwiek sposób utrudniać w nich żeglugi, np. poprzez wprowadzenie opłat.

Iran jednak nie ratyfikował UNCLOS i uważa, że ma suwerenne prawo do kontroli Ormuz na podstawie genewskiej Konwencji o morzu terytorialnym i strefie przyległej z 1958 r. Daje ona Iranowi prawo do zawieszenia ruchu obcych jednostek, jeśli uzna je za zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa, a za takie uważa obecnie okręty i statki USA czy Izraela. Co ciekawe, USA również nie ratyfikowały konwencji UNCLOS, ale stoją na stanowisku, że prawo przejścia tranzytowego to tzw. międzynarodowe prawo zwyczajowe, które obowiązuje wszystkich bez wyjątku.

Sumując ten wątek: w tej wojnie prawo międzynarodowe było, jest i będzie łamane przez strony konfliktu. Dlatego argumenty siły górują nad prawem.

W wojnie giną cywile, znacznie więcej irańskich niż izraelskich

Wskutek izraelskich i amerykańskich ataków giną cywile. Oto skutki jednego z nich. Miasto Kom jest tym dla szyitów, czym Częstochowa jest dla polskich katolików. W poniedziałek (6 kwietnia) zniszczony został budynek mieszkalny. Zginęło co najmniej 13 cywilów. Niektóre media arabskie sugerowały, że miała w nim przebywać „wybitna irańska osobistość”. Jeśli to prawda, to nasuwają się analogie z izraelską taktyką walki z Hamasem w Strefie Gazy. Jeżeli w budynku nie było irańskiego VIP-a, to tym gorzej świadczy o tych, którzy rozkazali przeprowadzić atak na ten cel.

Oczywiście Teheran uznaje takie ataki za zbrodnie wojenne. Irańska agencja Tasnim opublikowała wypowiedź tzw. źródła, które przestrzega USA przed eskalowaniem wojny. „Jeśli Trump nasili swoje szaleństwo, realizując te groźby, tylko sprawi, że jego porażka będzie jeszcze bardziej chwalebna! I oczywiście powinien wiedzieć, że w tym przypadku, oprócz zniszczenia wszystkich amerykańskich interesów w regionie, konsekwencje wojny prawdopodobnie dotrą do terytorium USA”. Co miało „źródło” na myśli, tego w depeszy nie podano.

Natomiast amerykańska organizacja HRANA, która na bieżąco monitoruje sytuację humanitarną w Iranie, przedstawiła raport o stratach osobowych Iranu. Dotychczas zginęły 3531 osób, w tym 1607 cywilów, wśród których zidentyfikowano co najmniej 244 dzieci. Wskutek irańskich ataków w Izraelu zginęło do 150 cywilów.

Odwet Islamskiej Republiki Iranu i stan zagrożenia w Izraelu

Jeżeli nastaną „Dzień Elektrowni i Dzień Mostów”, to USA muszą liczyć się z irańskim odwetem. Najbardziej ucierpieć może w nim Izrael. Jest w znacznie gorszej sytuacji niż USA. Łatwiej Iranowi ostrzelać większy cel (Izrael) niż znacznie mniejszy (amerykańskie bazy). W odwecie Teheran może znacząco zintensyfikować ostrzał rakietowy Izraela, z dodatkowym wsparciem ze strony Hezbollahu.

Izrael szacuje, że w arsenale irańskim jest jeszcze ponad tysiąc rakiet balistycznych. Według danych wywiadowczych wyrzutnie mogą być zlokalizowane w górach, co utrudnia ich zniszczenie. Dodatkowo obecny w Libanie Hezbollah ma 10 tys. rakiet. To duże zagrożenie dla Izraela, codziennie atakowanego rakietami, które musi neutralizować. Po pierwsze: wyczerpuje zapasy antyrakiet, a po drugie: obrona przeciwrakietowa nie ma 100-procentowej skuteczności, czego na co dzień doświadczają Izraelczycy.

Może jednak ziści się deeskalacyjny scenariusz wojny. W cieniu przygotowań do ewentualnego „cofania Iranu w epokę kamienia łupanego” toczy się gra dyplomatyczna. Takie informacje przekazał (5 kwietnia) dobrze poinformowany amerykański portal Axios.

Wedle niego USA, Iran oraz mediatorzy z Pakistanu, Egiptu i Turcji prowadzą rozmowy nad 45-dniowym zawieszeniem broni. Porozumienie miałoby składać się z dwóch faz: tymczasowego rozejmu służącego deeskalacji oraz drugiej fazy negocjacji nad trwałym pokojem. Kluczowym kanałem komunikacji ma być bezpośrednia wymiana wiadomości między wysłannikiem Trumpa, Steve’em Witkoffem, a irańskim ministrem spraw zagranicznych Abbasem Araghczim.

Kilka zdań komentarza

Trump w wypowiedzi dla Axios stwierdził, że „istnieje duża szansa na porozumienie”. To, że jednocześnie straszy Iran armagedonem, nie wskazuje na to, że w jednym i drugim przypadku mija się z prawdą. Taki ma styl narracji prezydent USA, w którym może być jednocześnie „za” i „przeciw”.

Już to, że przesunął termin ultimatum, może wskazywać, że Trumpowi nie spieszno do zagłady Iranu. W poniedziałek ropa Brent wzrosła do 111,43 USD. W poniedziałek Trump ma wypowiedzieć się na konferencji prasowej. Całkiem możliwe jest, że ceny będą zniżkować, jeśli okaże się, że dojdzie do zawieszenia broni. To leży w interesie Iranu, USA i Izraela. Mimo szumnych deklaracji o walce i zwycięstwie uczestnicy tej wojny są najzwyczajniej nią zmęczeni.

Jeżeli jednak dyplomacja prowadzona przez regionalnych mediatorów zawiedzie, a Trump zdecyduje o zaistnieniu „Dnia Elektrowni”, to ropa może dobić do 200 USD za baryłkę. Prawnicy będą mogli deliberować, czy ataki na infrastrukturę krytyczną mają charakter zbrodni wojennych, czy też są wynikiem prawa do samoobrony. Tak czy inaczej eskalowanie wojny przez USA na trwałe zdemontuje architekturę bezpieczeństwa w tym regionie świata. Ze skutkami trudnymi do przewidzenia...

Sonda
Wojna z Iranem zakończy się w kwietniu?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki