• Prezydent USA zagroził, że Teheran „powróci do epoki kamienia”, jeśli nie dojdzie do porozumienia.
• Według Trumpa operacja Epicka Furia przyniosła szybkie i przytłaczające zwycięstwa.
• Waszyngton może uderzyć także w irańskie elektrownie i cele związane z sektorem naftowym.
Wojna może potrwać dłużej niż planowano
Prezydent USA stwierdził, że Amerykanie są blisko zrealizowania głównych celów strategicznych operacji w Iranie. Podkreślił, zakończenie działań ma nastąpić bardzo szybko, a ich finał jest już bliski.
Trump podziękował również sojusznikom na Bliskim Wschodzie: Izraelowi, Arabii Saudyjskiej, Katarowi, Zjednoczonym Emiratom Arabskim, Kuwejtowi i Bahrajnowi. Zapewnił, że Stany Zjednoczone nie pozwolą, by w jakikolwiek sposób zostały one poszkodowane.
W orędziu ponownie zaostrzył ton wobec Teheranu. Zapowiedział, że w ciągu dwóch-trzech tygodni USA będą uderzać w Iran niezwykle mocno i doprowadzą do tego, że kraj ten „powróci do epoki kamienia”.
Jednocześnie zaznaczył, że „w międzyczasie trwają rozmowy” i podkreślił, że w Iranie doszło do zmiany reżimu, co - jak przekonywał - nie było celem operacji.
Trump ostrzegł, że jeśli w tym czasie nie dojdzie do porozumienia z Iranem, USA uderzą mocno w każdą z irańskich elektrowni, prawdopodobnie jednocześnie. Wówczas amerykańskie ataki obejmą także cele związane z sektorem naftowym. Uznał, że Stany Zjednoczone „mają wszystkie karty”, podczas gdy Iran nie ma żadnych.
Prezydent USA ocenił, że w ciągu czterech tygodni operacji Epicka Furia United States Armed Forces osiągnęły szybkie, zdecydowane i przytłaczające zwycięstwa na polu bitwy.
Powtórzył, że irańska marynarka wojenna jest zniszczona, siły powietrzne „są w ruinie”, a większość przywódców nie żyje. Według prezydenta USA znacząco ograniczono również zdolności Iranu do prowadzenia ataków z wykorzystaniem dronów i pocisków balistycznych.
W opinii Donalda Trumpa nigdy w historii wojen wróg nie poniósł tak wielkich i rujnujących strat w ciągu kilku tygodni. W orędziu podkreślił, że Iran został całkowicie zdziesiątkowany pod względem militarnym, gospodarczym i każdym innym.
USA nie potrzebują ropy, mają dużo swojej – zapraszają do kupowania
Trump ponownie stwierdził też, że jego kraj nie potrzebuje Cieśniny Ormuz, którą Iran blokuje od rozpoczęcia wojny 28 lutego. Uznał, że to państwa korzystające z transportowanej tamtędy ropy powinny zająć się jej odblokowaniem. Podkreślił, że kraje świata, które otrzymują ropę przez Ormuz, muszą zająć się tym szlakiem i przejąć inicjatywę w ochronie transportu surowca, od którego są zależne. Zapewnił, że Stany Zjednoczone będą pomocne, jednak to inne państwa powinny wykazać się aktywnością.
Trump skierował także apel do państw mających problemy z pozyskaniem paliwa. Zasugerował im przede wszystkim zakup ropy od Stanów Zjednoczonych, podkreślając, że USA dysponują jej dużymi zasobami. Wezwał je również, by „nabrały trochę odwagi”, zaznaczając, że najtrudniejsza część działań została już wykonana, więc dalsze kroki powinny być łatwiejsze.
Jednocześnie wyraził przekonanie, że po zakończeniu konfliktu cieśnina „otworzy się naturalnie”.
Wcześniej w środę, w wywiadzie dla agencji Reutera, Trump zapowiedział, że podczas wieczornego orędzia ogłosi, iż rozważa wycofanie Stanów Zjednoczonych z NATO. Również w opublikowanej tego dnia rozmowie z brytyjskim dziennikiem „The Telegraph” mówił, że poważnie zastanawia się nad wycofaniem Stanów Zjednoczonych z Sojuszu, który nazwał „papierowym tygrysem”.
W wieczornym wystąpieniu nie odniósł się jednak do tej kwestii.
Kilka zdań komentarza
W historii byli tacy politycy i wodzowie, którzy zbyt wcześnie ogłaszali światu, że wroga pokonali, wdeptali w ziemię itd. Nie przypominam sobie, by w przeszłości jedno państwo groziło drugiemu „podróżą w czasie”, powrotem do „epoki kamienia”.
Nie ulega wątpliwości, że w wojnie z Iranem USA nie tylko pomagają Izraelowi w neutralizacji największego jego wroga. Waszyngton osłabia powstający „sojusz czworga”: Iranu, Chin, Rosji i Korei Północnej. W nim widzi zagrożenie dla świata, a więc i dla swojej globalnej dominacji.
Nic więc dziwnego, że dla realizacji tego celu Trump gotów jest bombardować elektrownie, czego zabrania prawo międzynarodowe, a czym od czterech lat nie przejmuje się Władimir Putin.
Można być pod wrażeniem samozadowolenia prezydenta USA. Skoro nigdy w historii wojen wróg nie poniósł tak wielkich i rujnujących strat w ciągu kilku tygodni, to powinien ogłosić triumf. Wzorem rzymskich cesarzy. Nie wiadomo tylko, czy Kongres mu na to pozwoli. W Imperium Romanum cesarz też musiał mieć zgodę Senatu...