Moskwa grozi eskalacją działań na Bałtyku

2026-02-18 18:30

Rosja po raz kolejny wykorzystuje akwen Bałtyku jako scenę szantażu militarnego wobec NATO, tym razem pod pretekstem obrony tzw. „floty cieni” i morskich szlaków eksportu ropy. Wypowiedzi Nikołaja Patruszewa wpisują się w szerszą kampanię grożenia przerwaniem żeglugi, uderzeniami w infrastrukturę i próbą zastraszenia państw bałtyckich oraz ich sojuszników z NATO.

Groźby „przełamania blokady” przez rosyjską flotę

Asystent prezydenta Rosji i przewodniczący Kolegium Morskiego Nikołaj Patruszew oświadczył, że ewentualne zatrzymywanie rosyjskich tankowców na Bałtyku przez państwa NATO traktuje jako „morską blokadę” i „absolutnie nielegalne” działanie z punktu widzenia prawa międzynarodowego. Podkreślił, że po wyczerpaniu środków dyplomatycznych blokadę rosyjskich statków ma „przełamywać i likwidować” Marynarka Wojenna Federacji Rosyjskiej, którą przedstawił jako „najpotężniejsze i najbardziej elastyczne narzędzie geopolityczne” sił zbrojnych.​​

Rosyjski polityk nazwał pojęcie „floty cieni” – sieci starych, często nieubezpieczonych tankowców omijających sankcje – „fikcją prawną” i zapowiedział, że Moskwa uzna zatrzymania tych jednostek za „piractwo” wymierzone w kluczową sferę gospodarki, jaką jest handel zagraniczny. W tym kontekście zagroził również, że Rosja może zainteresować się ładunkami przewożonymi na statkach pod banderami europejskimi, sugerując możliwość działań odwetowych wobec zachodniego żeglugowego ruchu towarowego.​​W praktyce tak zwana flota cieni to nieprzejrzysta sieć wysłużonych tankowców, przepisywanych między spółkami-słupami i banderami wygody, wykorzystywana do obchodzenia zachodnich sankcji na rosyjską ropę. Jednostki te często nie spełniają standardów technicznych i pływają bez pełnego ubezpieczenia, co znacząco podnosi ryzyko awarii, kolizji i katastrofy ekologicznej na akwenie tak wrażliwym jak Bałtyk. Wyłączanie systemów AIS, nocne przeładunki ship‑to‑ship oraz omijanie nadzoru armatorskiego sprawiają, że flota cieni jest jednocześnie narzędziem wojny ekonomicznej i realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa żeglugi w regionie.

W rozmowie z rosyjskim medium Patruszew rozwija narrację o rzekomym planie „zamknięcia Rosji dostępu do mórz atlantyckiego basenu” przez Zjednoczone Królestwo, Francję oraz państwa bałtyckie, co ma uzasadniać długofalowe wzmacnianie rosyjskiej floty oceanicznej i budowę „zbilansowanego, wysokotechnologicznego” komponentu morskiego do 2050 roku.

Bałtyk w rosyjskiej narracji: „front NATO” i pretekst do eskalacji

Retoryka Patruszewa o „morskiej blokadzie” wpisuje się w szerszą linię Kremla, który od miesięcy przedstawia region Morza Bałtyckiego jako przestrzeń agresywnej polityki NATO i „teren wojskowej, politycznej niestabilności”. W wywiadach i wystąpieniach rosyjski polityk sugeruje, że sojusz planuje blokowanie Kaliningradu, przejmowanie rosyjskich statków handlowych oraz dywersje na podmorskiej infrastrukturze – od kabli energetycznych po gazociągi i ropociągi.​

W rosyjskiej narracji operacje państw zachodnich przeciwko „flocie cieni” – prowadzone w odpowiedzi na obchodzenie sankcji i ryzyka dla bezpieczeństwa żeglugi – przedstawiane są jako „piractwo” i „terrorystyczne działania” przygotowujące morską blokadę Rosji. Patruszew oskarża NATO o ćwiczenie cyberataków na systemy nawigacyjne rosyjskich statków, mających prowadzić do „incydentów” i awarii podmorskiej infrastruktury, przy jednoczesnym przerzucaniu odpowiedzialności na Moskwę.

Tak zarysowany obraz Bałtyku jako rzekomo „kontrolowanego przez NATO” frontu ma podwójne znaczenie: zewnętrznie ma zastraszać państwa regionu i ich sojuszników, wewnętrznie – uzasadniać rozbudowę sił morskich i dalszą militaryzację rosyjskiej polityki, w tym intensywne inwestycje we flotę, technologie bezzałogowe oraz ćwiczenia z partnerami BRICS na innych akwenach.

Reakcje i przygotowania NATO oraz państw bałtyckich

Wypowiedzi Patruszewa pojawiają się równolegle z coraz twardszą linią państw frontowych NATO, szczególnie w regionie bałtyckim. Estoński minister spraw zagranicznych zapowiedział, że ewentualna rosyjska agresja przeciwko któremukolwiek z państw bałtyckich spotka się z odpowiedzią obejmującą uderzenia „głęboko na terytorium Rosji”, co jasno sygnalizuje wolę wykorzystania pełnych możliwości sojuszu w ramach art. 5.

Estonia, Łotwa i Litwa od lat systematycznie zwiększają wydatki obronne, deklarując osiągnięcie poziomu co najmniej 3 proc. PKB i intensywnie modernizując swoje siły zbrojne – od artylerii i obrony przeciwlotniczej po systemy bezzałogowe oraz infrastrukturę przyjmowania wojsk sojuszniczych. Proces ten łączy się z rozbudową obecności sojuszniczej w regionie: wzmocnieniem obrony powietrznej, rozwijaniem koncepcji uderzeń na zaplecze przeciwnika oraz zacieśnianiem współpracy z państwami skandynawskimi i Polską.

Eskalujące groźby Kremla dotyczące „przełamywania blokad” na Bałtyku wpisują się w szerszą strategię odstraszania i zastraszania, lecz z punktu widzenia NATO oraz państw regionu jednocześnie utwardzają determinację do dalszej militaryzacji wschodniej flanki i rozwijania zdolności do szybkiej odpowiedzi na ewentualne rosyjskie prowokacje morskie, cybernetyczne czy hybrydowe.

Gołota: SAFE i co dalej? | Portal Obronny
Portal Obronny SE Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki