Jedni i drudzy prezentują logicznie brzmiące argumenty „za” i „przeciw”. Opozycja uważa, że decyzja Zełenskiego o nadaniu jednej ze specjalnych jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy za patrona „Bohaterów UPA” godzi w polską wrażliwość historyczną. „Polacy wiedzą, czym jest wojna i zagrożenie rosyjskie, ale mamy swój próg bólu, który został przekroczony” – tłumaczył się w sobotę (20 czerwca) prezydent Nawrocki.
Rządzący postrzegają ją jako szkodzącą interesom Rzeczypospolitej. Premier Donald Tusk ocenił tę decyzję dyplomatycznie, unikając ostrych, jednoznacznych opinii i na X napisał: „Konflikt między Polską i Ukrainą cieszy Putina i szokuje naszych sojuszników. Zadaniem prezydentów Zełenskiego i Nawrockiego jest tonowanie emocji, a nie podsycanie napięcia. Linia frontu przebiega gdzie indziej”.
Trwa szermierka na argumenty i każda ze stron usiłuje przekonać drugą, że to jej racja jest słuszna. Często sięga się po argumenty ze sztuki erystyki Artura Schopenhauera („Sztuka prowadzenia sporów”), który uczył, jak udowodnić swoją rację, niekoniecznie… mając rację.
Mam swój pogląd w tej sprawie, ale nie zamierzam go prezentować, by nie dolewać „benzyny do ognia”. Wszelako jednak należy zauważyć, że niektóre głosy negujące decyzję Karola Nawrockiego wydają się być „wzięte z Księżyca”. Jakże bowiem inaczej ocenić rady krytyków (w tymi samego Zełenskiego), że prezydent RP powinien pozbawić tego orderu nieświętej pamięci Benito Mussoliniego? Jeśli jest to argument „ad hominem” (atakuje się stanowisko przeciwnika poprzez jego własne założenia), to takich kandydatów do odebrania Orła Białego w jego historii jest mnóstwo. Można do listy byłoby dodać Philippe’a Pétaina, a i kilku carów Imperium Rosyjskiego również.
Było do przewidzenia, że decyzja Karola Nawrockiego spotka się z ukraińską kontrą. Order odesłał Zełenski i zrzekli się tego odznaczenia poprzedni prezydenci Ukrainy. I w tym miejscu dochodzimy do tego, co można byłoby określić mianem „automatyzacji przyznawania najwyższych odznaczeń zagranicznym przywódcom”.
Według statystyk Kancelarii Prezydenta od 1992 r. to odznaczenie prezydenci RP przyznali 281 osobom, z czego sto z nich to byli zagraniczni politycy i monarchowie. Stało się niejako „świecką tradycją”, że głowie państwa nadaje się to odznaczenie dlatego, że nią… jest.
Tu taka dygresja: kilka lat temu, gdy zmarł Andrzej Rozpłochowski, stowarzyszona grupa związkowych weteranów wnioskowała do prezydenta Andrzeja Dudy o nadanie pośmiertnie Orderu Orła Białego temu współtwórcy NSZZ „Solidarność”. Wniosek został odrzucony. Kawalerem Orderu jest Lech Wałęsa, z którym Rozpłochowski był w konflikcie. Może warto byłoby zastanowić się, czy czasem nie należałoby odejść od owej „automatyzacji”. Gdyby jej nie było, relacje ukraińsko-polskie miałyby się całkiem inaczej. Jak to mówią: „mleko zostało wylane” i „mądry Polak po szkodzie”.
Nie sądzę, by nasi politycy uhonorowani najwyższymi odznaczeniami ukraińskimi zdecydowali się na ich zwrot. Czy Andrzej Duda pójdzie w ślad b. ukraińskich prezydentów i odeśle Order Wolności do Kijowa? Wątpię. Czy „orderowy konflikt” będzie eskalował?
Trudno zgadywać. Jeśli miałbym postawić parę złotych w takich zakładach, to dałbym je na opcję „będzie eskalował”. Jeśli nie dojdzie do wizyty Wołodymyra Zełenskiego w Polsce (w Gdańsku) 25 i 26 czerwca 2026 r., to przekaz ze strony ukraińskiej (jakby tego nie tłumaczyła) będzie jasny. Jaka byłaby wówczas polska reakcja, nie tyle prezydencka, co rządowa?
I na koniec: tu i ówdzie mówi się, że decyzja Karola Nawrockiego związana jest ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi. Jakoś trudno sobie wyobrazić, by mogła ona przekonać do zmiany preferencji wyborczych obecnych zwolenników koalicji rządzącej. To po pierwsze.
Po drugie: w świetle przepisów, by decyzja prezydenta Nawrockiego stała się prawem, musi ją zaakceptować premier Tusk. Gdyby do tego doszło, to dokument byłby opublikowany w Monitorze Polskim. Dopóki nie ma akceptacji premiera, to w świetle prawa polskiego Wołodymyr Zełenski formalnie nadal figuruje w rejestrach jako Kawaler Orderu Orła Białego. Dlaczego więc ukraiński prezydent demonstracyjnie (jak i byli prezydenci Ukrainy) odesłał odznaczenie? Czyżby obawiał się, że Donald Tusk zaakceptuje postanowienie Karola Nawrockiego?
Polecany artykuł: