Smart gun Armatix iP1, którego nie chcieli strzelcy w USA

Ludzka pomysłowość nie zna granic. W konstruowaniu tzw. techniki militarnej również. Powstawały i będą powstawać takie typy broni strzeleckiej, które można nazwać mianem nadzwyczaj oryginalnych. Niektóre nie wychodzą z fazy prototypowej. Inne okazują się tzw. ślepą ścieżką w rozwoju uzbrojenia. Niektóre są produkowane, ale w niewielkich seriach, z przeznaczeniem do tzw. specjalnego użytku. Do kuriozalnej broni strzeleckiej śmiało można zaliczyć… smart pistolet Armatix iP1. Tak mocno wyprzedził swój czas, że odbiorcy w USA go nie zaakceptowali.

Czarny pistolet Armatix iP1 z dedykowanym zegarkiem. Na dole okrągły znaczek Kurioza. Czytaj na SE Portal Obronny.
Autor: Armatix iP1/ Materiały prasowe

• Idea była słuszna: zabezpieczyć broń przed nieuprawnionym użyciem.

• Nie było jeszcze w tym czasie rozwiniętej biometrii, więc autoryzacja odbywała się drogą radiową.

• Bez dedykowanego zegarka-pilota nie można było używać tej broni.

Miał to być pistolet do bardzo spersonalizowanego użytkowania

Można byłoby pomyśleć, że to rekwizyt z filmów o Jamesie Bondzie. Twórcy nieźle kombinowali, konstruując coś takiego. Doskonale wiecie, że broń osobista wtedy przestaje nią być, gdy kto inny – bez zgody właściciela – zacznie jej używać. Zagmatwany przekaz? To jaśniej: wyobraźcie sobie taką sytuację…

Policjant interweniuje, bo widzi, jak bandziory łupią bank (w realiach amerykańskich) albo rozwalają bankomat (to już polski klimat). Wchodzi do akcji z pistoletem w dłoni, krzyczy: „gleba, bo będę strzelał!”. I jeden bandyta całuje ziemię, ale drugi zachodzi policjanta od tyłu i wali go kijem bejsbolowym. Policjant pada nieprzytomny, a bandyci przejmują jego broń. Sytuacja wcale nie wzięta z seriali kryminalnych. Inaczej byłoby, gdyby broń policjanta była przypisana do niego. Gdyby tylko on lub inny autoryzowany użytkownik mógł jej używać.

I z tego, acz nie najważniejszego powodu, niemiecka firma Armatix opracowała pistolet widoczny na ilustracji. To stało się w 2006 r. Wówczas pojęcie „smart” (sprytny, inteligentny) dopiero przebijało się do powszechnego słownika języka angielskiego. Z czasem zyskało na popularności, czego nie można powiedzieć o bardzo zgrabnym pistolecie Armatix iP1. W 2015 r. spółka, która chciała nim zawojować strzelecki światek, poszła z torbami. Cóż, historia wynalazczości pełna jest takich przypadków.

Szpejowisko 2.0: Karabinek GROT A3

Przyjrzyjmy się tej niespełnionej nadziei niemieckiego rusznikarstwa

Zacznę od końca. Od wrażeń estetycznych. Wiem, wiem – broń to nie pierścionek czy inna broszka, by podziwiać ją za krasotę. Niemniej trzeba przyznać, że tzw. zestaw sprzedażowy cieszy oko. Zgrabna walizeczka, a w niej jeszcze zgrabniejszy, o obłych kształtach niczym Citroën DS, pistolet i – nieco dziś wyglądający „oldskulowo” – zegarek-(za)bezpiecznik.

Sam pistolet, w sensie konstrukcji mechanicznej, nie był przesadnie „bondowski”. Zwykły blowback. Niezwykłość zasadzała się na tym, że w zamku swobodnym twórca (dawny pracownik uznanej firmy Heckler & Koch, w branży zwanej skrótowo „hakiem”), inżynier Ernst Mauch, osadził elektromagnes. A po co?

A po to, że pełni on rolę bezpiecznika. W instrukcji (sześćdziesiąt kilka stron tekstu) wyjaśniono, że w stanie spoczynku rdzeń elektromagnesu mechanicznie blokuje drogę iglicy. Nawet jeśli kurek zostanie zwolniony i uderzy w zamek, zablokowana iglica nie dotrze do spłonki naboju. Wiadomo, że nie da się z pistoletu strzelić, jeśli bezpiecznik nie zostanie odblokowany. A w tym przypadku następuje to po autoryzacji, która dokonywana jest drogą radiową (Radio-Frequency Identification). Tu, żeby niczego nie poplątać, sięgnę do instrukcji i zacytuję, co w niej napisano o procedurze autoryzacji Armatixa iP1 – wtedy będzie jasne, po co komu do pistoletu zegarek cyfrowy.

„W stanie spoczynku pistolet jest zablokowany i wymaga odblokowania przez zegarek po spełnieniu następujących warunków.

• Czas systemowy zegarka i pistoletu musi być zsynchronizowany.

• Na zegarku musi zostać wprowadzony poprawny kod PIN.

• Zegarek i broń muszą posiadać wspólny kod komunikacyjny.

• Zegarek i broń muszą znajdować się w zasięgu komunikacji (zazwyczaj zegarek na nadgarstku ręki strzelającej, pistolet w tej samej ręce).

• Broń z prawidłowo włożonym magazynkiem musi być trzymana w dłoni (wciśnięty przełącznik w tylnej części chwytu – backstrap switch).

• Gotowość broni do strzału sygnalizowana jest zapaleniem się diody LED na zielono…”.

Uff. Trochę więcej czynności do wykonania niż przy odbezpieczeniu „tetetki”. Spokojnie, procedury nie trzeba powtarzać za każdym razem. Czas autoryzacji użytkownik tej kosmicznej „klamki” mógł sobie ustawić według własnego uznania. Już wiadomo, że zegarek nie był zbędnym dodatkiem, tylko zasadniczym elementem całości. Czymś w rodzaju pilota, bez którego pistolet był (teoretycznie rzecz biorąc) atrapą broni strzeleckiej.

Na nim strzelec ustawiał również czas, po którym funkcja broni w zegarku wygasa, a jej ponowne uruchomienie wymaga przeprowadzenia wyżej podanych czynności. Dopóki broń nie spoczywa w dłoni, ustrojstwo pozostaje w stanie czuwania, niczym telewizor.

Aktywuje się, gdy weźmie się pistolet w garść: wciska się wtedy przełącznik chwytowy, z broni idzie do zegarka „zapytanie” radiowe, autoryzacja zostaje potwierdzona, dioda świeci na zielono i można strzelać. Dopóty, dopóki trwa autoryzacja. Jak ten czas minie, to trzeba… Patrz wyżej.

Smart gun Armatix iP1 nie był jednak doskonały

Miejmy nadal na uwadze, że pochodzi on z pierwszej dekady XXI wieku, kiedy telefony nie były jeszcze powszechnie „smart”, a o autoryzacji odciskiem palca cywilny użytkownik mógł tylko pomarzyć. Otóż słabością Armatixa iP1, który sam w sobie miał gwarantować możliwość strzelania wyłącznie uprawnionemu właścicielowi, było to, że owa gwarancja okazywała się tylko pozorna.

Jeśli jakiś bandzior wyrwałby pistolet z rąk osoby, która już go odbezpieczyła, i nie uciekał z giwerą, to zaatakowany miałby potężny problem. System nie miał pojęcia, kto fizycznie trzyma broń ani w czyją stronę jest wycelowana. A „promień komunikacji” – jak podaje instrukcja – między bronią a pilotem wynosił maksymalnie ok. 40 cm.

Jednak niemiecki smart gun nie poniósł porażki w Ameryce wyłącznie z tego powodu. Wywołał poniekąd spore wzburzenie środowisk strzeleckich w USA (w które celowała firma), obawiających się, że takie cudo z czasem wyruguje pistolety z tradycyjnymi, mechanicznymi bezpiecznikami.

Chodziło ściślej nie o całe USA, ale o jeden stan: New Jersey. W 2002 r. uchwalono tam prawo stanowiące, że jeśli do sprzedaży w dowolnym miejscu Stanów wejdzie jakikolwiek „smart gun”, to po trzech latach od tej daty w stanie New Jersey będzie można sprzedawać wyłącznie broń zwaną inteligentną.

I zaczęły się protesty. W rezultacie sprzedawcy stracili zainteresowanie niemiecką smart-ofertą. Tym bardziej że środowiska strzeleckie wykazały, jak łatwo da się obejść zabezpieczenia Armatixa iP1. Kolejnymi gwoździami do trumny tego konceptu były cena i kaliber.

Nabój .22 LR nadaje się do strzelania do puszek i do tarczy, ale nie do samoobrony. Tym bardziej że cena 1,8 tys. USD za smart-pistolet to trzy razy drożej niż za Glocka.

Wyprodukowano ok. 5 tys. sztuk Armatixa iP1. A skoro nie dało się go sprzedać w USA, los producenta był przesądzony. Ci nieliczni, którzy zdążyli kupić tę broń (choćby do testowania), też „wtopili”.

Dziś, żeby wyjść na zero z uwzględnieniem inflacji, cena tej broni na aukcjach musiałaby wynosić ok. 2,9 tys. USD. Tymczasem estymacje rynkowe dochodzą do połowy tej sumy. Możliwe, że za dwadzieścia lat zyska ona większą wartość kolekcjonerską. I na koniec dane techniczne pistoletu, który miał zwiastować przełom na rynku, a zamiast tego stał się jednym z wielu kuriozów broni strzeleckiej:

• kaliber: .22 LR (5,6 mm),

• pojemność magazynka: 10 nabojów (pudełkowy, jednorzędowy),

• mechanizm spustowy: kurek z trybem SA/DA (Single Action / Double Action),

• długość: 175 mm,

• ciężar: 518 g (bez amunicji),

• donośność skuteczna: do 25 m (wg instrukcji),

• przyrządy celownicze: mechaniczne, wymienna muszka (w 4 rozmiarach) i szczerbinka trapezowa,

• zasilanie elektroniki pistoletu: 2 baterie alkaliczne AAA,

• zasilanie zegarka autoryzującego iW1: bateria litowa pastylkowa CR2032.

Dziś są już na rynku dostępne pistolety z biometrycznym zabezpieczeniem. Choć i one rynku na razie nie zawojowały. Jeszcze nie ten czas...