Spis treści
Sztab Generalny Wojska Polskiego zakończył analizę amerykańskiej propozycji dotyczącej przekazania Polsce kołowych transporterów opancerzonych Stryker i wydał opinię w tej sprawie. Jej treść nie została dotychczas ujawniona. Wiadomo natomiast, że przed przygotowaniem dokumentu pojazdy oceniono pod kątem stanu technicznego i możliwości modernizacji. Ostateczną decyzję o ewentualnym przyjęciu wozów ma podjąć Ministerstwo Obrony Narodowej.
Według wcześniejszych ustaleń oferta może obejmować około 250 używanych Strykerów pochodzących z zasobów US Army rozmieszczonych w Europie. Strona amerykańska ma proponować ich nieodpłatne przekazanie. Wozy mogłyby zostać wykorzystane do szybkiego uzupełnienia braków sprzętowych oraz wyposażenia nowych jednostek. Nie oznacza to jednak, że ich wprowadzenie do służby będzie szybkie i tanie.
Stan techniczny ważniejszy niż liczba pojazdów
Strykery oferowane Polsce są pojazdami używanymi. Poszczególne egzemplarze mogą różnić się przebiegiem, historią eksploatacji, konfiguracją oraz stopniem zużycia podstawowych podzespołów. Część wozów może wymagać jedynie przeglądów i podstawowych napraw, inne zaś remontów pozwalających na przywrócenie pełnej sprawności technicznej.
Zakres prac może objąć między innymi zespoły napędowe, układy przeniesienia mocy, zawieszenie, instalacje elektryczne, wyposażenie pokładowe i ogumienie. Konieczne może być również dostosowanie systemów łączności, dowodzenia i identyfikacji do wymagań Wojska Polskiego.
Sama liczba oferowanych transporterów nie przesądza więc o wartości propozycji. Ważniejsze będzie to, ile pojazdów można stosunkowo szybko wprowadzić do jednostek, a ile trzeba najpierw poddać kosztownym naprawom. Wycena programu powinna opierać się na szczegółowej weryfikacji poszczególnych egzemplarzy, a nie wyłącznie na nominalnej wielkości przekazywanej floty.
Istotna będzie również konfiguracja pojazdów. Rodzina Stryker obejmuje wiele odmian, w tym wozy transportowe, dowódcze, rozpoznawcze, medyczne, inżynieryjne i moździerzowe. Część pojazdów amerykańskich jednostek w Europie wyposażono także w wieże z armatami automatycznymi kalibru 30 mm. Nie potwierdzono jednak publicznie, jakie warianty miałyby zostać przekazane Polsce.
Bezpłatne wozy nie oznaczają bezpłatnego programu
Nieodpłatne przekazanie transporterów nie oznacza, że cały projekt będzie bezkosztowy. Po stronie Polski mogą pozostać wydatki związane z transportem, przygotowaniem pojazdów, remontami, częściami zamiennymi, szkoleniem personelu oraz organizacją zaplecza logistycznego.
Amerykański program przekazywania nadwyżkowego wyposażenia przewiduje udostępnianie sprzętu w jego aktualnym stanie i miejscu przechowywania. Państwo przyjmujące musi więc uwzględnić koszty odtworzenia sprawności, transportu i późniejszego wsparcia. W praktyce wartość samego sprzętu może stanowić jedynie część całkowitych nakładów koniecznych do osiągnięcia gotowości operacyjnej.
Polska ma już doświadczenia pokazujące, że symboliczna cena używanego uzbrojenia nie przesądza o kosztach jego wieloletniego użytkowania. Przykładem jest pierwsza partia 128 czołgów Leopard 2A4 przejętych od Niemiec na początku obecnego stulecia. Same czołgi zostały wycenione symbolicznie na jedno euro, stąd funkcjonujące określenie zakupu „za złotówkę”. Cały pakiet, obejmujący również pojazdy i sprzęt pomocniczy, kosztował jednak około 25 mln euro.
Pozyskanie Leopardów oznaczało istotny wzrost zdolności Wojsk Lądowych i samo w sobie było korzystne. Problemy ujawniły się jednak w zakresie długoterminowego zabezpieczenia obsługi i późniejszej modernizacji. Najwyższa Izba Kontroli wskazała, że umowy zawarte ze stroną niemiecką nie zobowiązywały jej do autoryzowania polskich przedsiębiorstw. Utrudniło to budowę krajowych kompetencji oraz dostęp do pełnej dokumentacji i wiedzy technicznej.
Poważne trudności wystąpiły podczas modernizacji Leopardów 2A4 do standardu 2PL. NIK negatywnie oceniła przygotowanie oraz realizację programu. Wśród przyczyn opóźnień wymieniła między innymi przedłużające się testy, 29-miesięczne oczekiwanie na zgodę na wykorzystanie dokumentacji oraz konieczność przywracania czołgów do pełnej sprawności technicznej, co wydłużyło prace o kolejne 33 miesiące. Izba zwróciła również uwagę na problemy z przekazaniem kompletnej dokumentacji i ustanowieniem systemu wsparcia logistycznego.
Przypadku Leopardów nie należy bezpośrednio utożsamiać z ofertą dotyczącą Strykerów. Jest to jednak ważna lekcja: przed przyjęciem używanego sprzętu trzeba ustalić nie tylko jego cenę i liczbę, ale również rzeczywisty stan techniczny, zakres koniecznych remontów, dostęp do części oraz prawa krajowych zakładów do prowadzenia obsługi.
Kto będzie remontował polskie Strykery?
Jedną z najważniejszych niewiadomych pozostaje przyszły system serwisowania pojazdów. Nie ogłoszono dotychczas, kto miałby odpowiadać za ich naprawy, remonty i modernizacje. Nie wiadomo również, czy wraz z transporterami Polska otrzyma pełną dokumentację techniczną, oprogramowanie diagnostyczne, specjalistyczne narzędzia oraz dostęp do łańcucha dostaw części.
Możliwe są co najmniej dwa modele. W pierwszym najbardziej zaawansowane prace wykonywałby producent pojazdów lub autoryzowane firmy amerykańskie. Zapewniłoby to dostęp do ich doświadczenia i dokumentacji, ale uzależniłoby gotowość polskiej floty od zagranicznych wykonawców, terminów dostaw oraz cen usług.
Drugim rozwiązaniem byłoby utworzenie autoryzowanego zaplecza obsługowo-remontowego w Polsce. Krajowe przedsiębiorstwa mają doświadczenie w serwisowaniu ciężkich i kołowych pojazdów wojskowych, lecz nie oznacza to automatycznie zdolności do wykonywania pełnych remontów Strykerów. Potrzebne byłyby odpowiednie licencje, dokumentacja, szkolenia, narzędzia i dostęp do podzespołów.
Nie można wykluczyć modelu mieszanego, w którym podstawowe przeglądy i naprawy byłyby prowadzone w kraju, natomiast remonty główne oraz prace przy wybranych systemach pozostawałyby w gestii podmiotów amerykańskich. Taki podział może być wystarczający w czasie pokoju, ale w sytuacji kryzysowej zagraniczna zależność logistyczna mogłaby ograniczać dostępność pojazdów.
Zakres udziału krajowego przemysłu powinien zostać ustalony przed podjęciem decyzji o przejęciu Strykerów. Polska powinna uzyskać co najmniej możliwość wykonywania przeglądów, napraw bieżących i remontów średnich, a także regenerowania części podzespołów. Konieczny będzie również odpowiedni zapas części zamiennych, który pozwoli utrzymywać wozy bez oczekiwania na każdą dostawę zza oceanu.
Bez takich rozwiązań formalnie bezpłatne pojazdy mogą przez wiele lat generować wysokie koszty zagranicznego serwisu. Zdolność do samodzielnego utrzymywania sprzętu jest przy tym nie tylko kwestią ekonomiczną, lecz także elementem bezpieczeństwa dostaw i gotowości bojowej.
Rozwiązanie pomostowe, a nie następca Rosomaka
Strykery mogłyby pełnić funkcję rozwiązania pomostowego, pozwalającego stosunkowo szybko zwiększyć liczbę transporterów dostępnych dla Wojska Polskiego. Ich zaletą jest także interoperacyjność z US Army oraz możliwość wykorzystania amerykańskiego doświadczenia szkoleniowego. Pojazdy tej rodziny są obecne na wschodniej flance NATO i były już wykorzystywane podczas ćwiczeń w Polsce.
Przejęcie używanych transporterów nie powinno jednak prowadzić do ograniczenia zamówień na Rosomaki ani bojowe wozy piechoty Borsuk. Stryker nie powinien być przedstawiany jako następca krajowych konstrukcji, lecz jako potencjalne uzupełnienie wyposażenia w okresie rozbudowy Sił Zbrojnych.
Wprowadzenie kolejnego typu pojazdu oznacza konieczność stworzenia osobnego systemu szkolenia, zaopatrzenia i obsługi technicznej. Korzyści z szybkiego pozyskania wozów muszą więc zostać zestawione z kosztami utrzymywania dodatkowej platformy przez kilkanaście lub kilkadziesiąt lat.
Rozwiązaniem ograniczającym część ryzyka byłoby powierzenie polskim zakładom możliwie szerokiego zakresu remontów i modernizacji. Pozwoliłoby to pozostawić część wydatków w kraju, skrócić czas napraw oraz zbudować kompetencje przydatne podczas dalszej eksploatacji amerykańskiego uzbrojenia.
Decyzja należy do MON
Opinia Sztabu Generalnego kończy wojskowy etap analizy, ale nie przesądza jeszcze o przyjęciu transporterów. Przed podjęciem decyzji Ministerstwo Obrony Narodowej powinno otrzymać pełne informacje dotyczące stanu poszczególnych pojazdów, kosztów remontów, dostępności części oraz warunków przyszłego serwisowania.
Kluczowe będzie ustalenie, czy wraz ze Strykerami Polska otrzyma wieloletni pakiet logistyczny oraz prawo do budowy krajowych zdolności remontowych. Należy także określić, które prace będą mogły być wykonywane samodzielnie, a które pozostaną uzależnione od zgody lub udziału producenta.
Jeżeli wozy znajdują się w dobrym stanie, a porozumienie zapewni dokumentację, części i krajowe zaplecze techniczne, ich przejęcie może być uzasadnionym sposobem szybkiego wzmocnienia wybranych jednostek.
Jeżeli jednak znaczna część floty będzie wymagała kosztownych remontów, a najważniejsze zdolności serwisowe nie zostaną udostępnione Polsce, symboliczna cena samych transporterów może okazać się najmniej istotnym elementem całego programu.