Śmigłowiec przyszłości. Od pola walki po akcje ratownicze. Jak projektować i wybierać śmigłowce do najbardziej wymagających operacji?

W czasie Warszawskich Targów Obronnych odbyła się panel pt: „Śmigłowiec przyszłości. Od pola walki po akcje ratownicze. Jak projektować i wybierać śmigłowce do najbardziej wymagających operacji?"

Podczas pierwszej edycji Warszawskich Targów Obronnych 19 czerwca odbył się niezwykle interesujący panel dyskusyjny pt: "Śmigłowiec przyszłości. Od pola walki po akcje ratownicze. Jak projektować i wybierać śmigłowce do najbardziej wymagających operacji?" Rozmowę poprowadził Juliusz Sabak, redaktor prowadzący Portalu Obronnego, a w gronie ekspertów znaleźli się przedstawiciele zarówno lotnictwa bojowego, przemysłu, jak i ratownictwa górskiego oraz lotniczego SAR.

Wśród gości byli:

  1. George “Adam” Hodges - International Business Development, Central & Eastern Europe, Boeing Defense Space and Security
  2. Jan Krzysztof, Naczelnik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
  3. Ppłk pil. Dawid Smolik, Oddział Śmigłowcowego Lotnictwa Bojowego Inspektoratu Sił Powietrznych 
  4. Ppłk pil. rez. Mariusz Tracz-Sala wieloletni szef Służba Poszukiwania i Ratownictwa Lotniczego ASAR

Dyskusja skupiła się wokół tego, jak diametralnie różne wymagania stawiają przed konstruktorami i decydentami misje bojowe oraz ratownicze, a także gdzie te dwa światy szukają punktów wspólnych.

Jako pierwszy głos zabrał ppłk pil. Dawid Smolik z Inspektoratu Sił Powietrznych. Zwrócił on uwagę na dynamiczne zmiany w taktyce, technologii oraz rozwój systemów antydostępwych (A2/AD).

Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego jak wygląda tak naprawdę współczesne pole walki i przede wszystkim jak jest nafaszerowany tą technologią. I to jest rzecz, którą w momencie podejmowania decyzji wizyj zakupowych, nowych platform, czy to śmigłowcowych bądź też innych, musimy wziąć pod uwagę, bo sami sami sami sobie doskonale zdajemy sprawę, że tak samo systemy antydostępowe również zrobiły niesamowity krok do przodu (...) czasy, kiedy to śmigłowce w pojedynkę wykonywały operacje, to już to już nie są te czasy. Kompletnie wszystko się zmieniło.”

Ppłk Smolik wymienił kluczowe parametry techniczne i operacyjne niezbędne dla nowych maszyn w Wojsku Polskim:

„Wymagania, które są stawiane, to jest właśnie możliwość ustanowienia na danej platformie jednolitego systemu niejawnego dowodzenia w czasie w trakcie realnym (...) plus do tego możliwość transmisji danych oraz transmisji łączonych transmisji łączności”. „(...) musi być to sprzęt, który posiada takie podsystemy, z którymi w cudzysłowiu sobie poradzi, czyli systemy obrony własnej na odpowiednim poziomie zaawansowania, plus do tego systemy rażenia”

Zwrócił także uwagę na fakt, że w warunkach bojowych śmigłowce muszą bazować poza stałymi lotniskami:

"W przypadku bliskiej styczności lotnictwo nie ma racji bytu na infrastrukturze stałej lotniskowej. W związku z tym przed śmigłowcami zostało postawione zadanie wytrzymania trudnych warunków atmosferycznych od minusa do dużego plusa. Do tego w warunkach wilgoci one muszą mieć zdolność operowania i utrzymywania zdolności działania w przysłowiowym polu".

Ppłk pil. rez. Mariusz Tracz-Sala, wieloletni szef Służby ASAR, nakreślił szerszy kontekst starzejącej się polskiej floty maszyn posowieckich (Mi-8, Mi-17, Mi-14) oraz rodzimego Sokoła (W-3). Wskazał, jak ogromne znaczenie przy zakupie nowej platformy ma wolumen jej globalnej produkcji:

"Potrzebujemy nabyć dla sił zbrojnych sprzęt, który zastąpi rosyjską technikę, przede wszystkim śmigłowce Mi‑8, Mi‑17 i Mi‑14, które zakończyły już służbę. Musimy uzupełnić nasze zdolności zarówno cywilne, jak i wojskowe, patrząc na obronę cywilną kraju, ochronę ludności oraz zadania poszukiwania i ratownictwa".

Jak mówił dalej: "Zakup takiej nowej platformy, wdrożenie jej, procesy, przygotowania — to lata, więc tu rozpatrujemy od 5 do 10 lat, nawet, więc czas mamy skrócony i już dzisiaj podejmować decyzje w zakresie śmigłowców, które potrzebujemy, śmigłowce, które są na świecie wykorzystywane w dużej ilości".

Jak dodał: "Jeżeli coś lata w mniejszych ilościach niż 1000 sztuk, na pewno będzie problem z logistyką, z utrzymaniem tych zamiennych dostępności części zamiennych, bo one są dedykowane" - zauważył podpułkownik.

Jak zwrócił uwagę podpułkownik: "musimy odpowiednio zabezpieczyć się umową, gwarancyjną, umową, serwisową, dostępnością jak gdyby tych części w czasie pokoju, w czasie wojny na magazynach wojskowych, bo inaczej nie będziemy w stanie utrzymać naszej sprawności statków wybrzeżnych na poziomie 75%.”

Podkreślił również wartość ujednolicania floty między różnymi resortami:

„zarówno wojsko jak i w cywilu najlepiej, gdyby była ta platforma jednolita. Wtedy łatwość wymiany, jak gdyby jest załóg, wymiany doświadczeń, kompatybilności pewnego sprzętu tej platformy otwartej architektury”.

Naczelnik TOPR, Jan Krzysztof, nawiązał do słów przedmówcy, potwierdzając, że TOPR stoi obecnie u progu procedury zakupu nowej platformy finansowanej z programu ochrony ludności. Wskazał na poważne braki kadrowe na rynku personelu lotniczego oraz na korzyści płynące ze wspólnych cech maszyn:

"Jesteśmy teraz na początku procedury zakupu nowej platformy. Bacznie obserwujemy, co dzieje się w wojsku, Straży Granicznej, policji oraz w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym, jeśli chodzi o zakupy w lotnictwie".

Jak mówił dalej:

"Oczywiście mówimy skrótowo: zakup, ale sam zakup to tylko jeden z kroków. Niezwykle istotne jest pozyskanie zaplecza techniczno‑lotniczego – pilotów i mechaników. To bardzo poważne wyzwanie, bo mamy tutaj bardzo poważne braki".

Naczelnik zasygnalizował także obecne problemy eksploatacyjne floty:

„To pozyskiwanie podzespołów jest bardzo wymagające. No część była produkowana na na wschodzie i po prostu z oczywistych powodów ten te podzespoły niektóre nie są nie są dostępne.”

Jak zwrócił uwagę:

„W tej chwili większość pilotów, która u nas lata, to są byli lub jeszcze aktualni piloci wojskowi. A więc no to jest takie naturalne źródło pilotów z ogromnym doświadczeniem, którzy w krótkim czasie mogą wdrożyć się do tego latania typowo ratowniczego w górach. I ta kwestia pewnej kompatybilności sprzętu, który będzie funkcjonował w Polsce w najbliższych latach, jest niezwykle istotna.”

Później, odnosząc się do kwestii technologicznych, Jan Krzysztof optymistycznie ocenił kierunek rozwoju awioniki i systemów AI:

Większość producentów, z którymi rozmawiamy, no gdzieś tam pokazuje nam próby integracji tych różnych elementów, tak by pilot lecąc na miejsce już wiedział, co go tam czeka choćby z tego powodu. Chodzi o podniesienie bezpieczeństwa tych misji ratowniczych tak samo jak i wojskowych.

George „Adam” Hodges skomentował koncepcję Future Vertical Lift oraz krytyczne czynniki przetrwania maszyn, tłumacząc, że technologia to tylko wierzchołek góry lodowej:

„Wielu ludzi automatycznie myśli o tym, jaką nową technologię rozwijamy w celu zwiększenia przeżywalności. (...) Rzeczywistość jest taka, że to coś więcej niż tylko technologia w kontekście systemów samoobrony. Lubię mówić, że istnieją tak naprawdę 'trzy T'. To nie tylko technologia, ale również taktyka i szkolenie, które muszą zostać zrealizowane, aby przetrwać na nowoczesnym polu walki.”

Odnosząc się do zagrożeń dronowych, Hodges podkreślił unikalne cechy zachodnich maszyn takich jak Apache czy Chinook:

„W rzeczywistości takie systemy jak Apache czy Chinook mają wszystko zdublowane. Istnieją co najmniej dwa egzemplarze każdego elementu, który jest krytyczny dla lotu. (...) Widzieliśmy niedawne przypadki, dosłownie w ciągu ostatnich kilku tygodni, gdzie [maszyny] przetrwały uderzenie bezzałogowego systemu.”

Jak mówił: "W gruncie rzeczy śmigłowce to zawsze statki powietrzne z elementem pionowego startu – z głównym wirnikiem i dodatkowym wirnikiem, a w przypadku Chinooka z dwoma głównymi wirnikami, które prowadzą maszynę w locie. I to się raczej szybko nie zmieni".

Hodges przedstawił także model współpracy rządu USA oraz Boeinga z krajami partnerskimi po zakupie sprzętu:

„Koncepcja operacyjna przy zakupie amerykańskiego sprzętu zakłada, że kraj gospodarza jest głównym operatorem i podmiotem utrzymującym tę platformę. Samolot nigdy nie wraca do USA w celu naprawy czy remontu generalnego – jest zawsze utrzymywany na miejscu w kraju.”

W dalszej części dyskusji ppłk rez. Mariusz Tracz-Sala uzupełnił wątek uniwersalności platform o kwestię współpracy z różnymi służbami w sytuacjach kryzysowych:

„Ta platforma, która będzie kupowana, musi mieć te zdolności adaptacji. Jeżeli nagle robimy działania ratownicze, nagle wysadzamy swoich ratowników wojskowych, a na pokład wchodzą ratownicy Państwowej Straży Pożarnej do realizacji zadań związanych z pożarem. Jeżeli mamy zadania w górach, ratownicy wchodzą toproscy. I taka zamienność jak gdyby tych funkcji plus jak gdyby Bambi Bucket, Big Bucket i tak dalej. Widzimy jak sytuacja się zmienia. I musimy być elastyczni.”

Na koniec moderator poprosił o zwięzłe podsumowanie przesłania każdego z prelegentów:

Ppłk Dawid Smolik:

„Ja bym tak naprawdę to skrócił w postaci trzech słów. Czyli to jest pierwsza sprawa to jest spełnienie kryteriów, czyli zadań, które są w zależności od typu statku powietrznego. Kolejna to jest interoperacyjność, a druga to jest przetrwanie i jakie systemy mają [maszyny na] współczesnym polu walki.”

 Jan Krzysztof:

„mamy ogromną szansę w tej chwili na wejście w najnowocześniejsze rozwiązania technologiczne. (...) abyśmy jak najlepiej wybrali – wszyscy mówię jako jako Polska – tak by ten związek małżeński był jak najdłuższy, bo ciężko będzie o rozwód, powiem szczerze.”

 Ppłk rez. Mariusz Tracz-Sala:

„Z mojej oceny to jest tak zwana uniwersalność, łączność i sieciocentryczność, żeby można było te dane wymieniać (...) musimy to właściwie zważyć poprzez właśnie cele, zadania, poprzez jak gdyby potrzeby, które mamy w tej chwili w różnych jak gdyby sektorach, ale państwa, nie tylko samego wojska, żeby móc zrealizować zadania dla bezpieczeństwa naszego społeczeństwa.”

George „Adam” Hodges: „Rozszerzyłbym pojęcie interoperacyjności na całkowitą zamienność systemów (interchangeability). (...) możliwość [wymiany] statków powietrznych byłaby idealnym scenariuszem dla przyszłej zdolności do walki jako silniejszy, bardziej efektywny partner wraz z armią USA i rodziną systemów NATO.”

Juliusz Sabak zakończył panel wnioskiem, że idealny śmigłowiec przyszłości powinien przypominać „klocki Lego”, dające się łatwo rekonfigurować w zależności od dynamicznie zmieniających się potrzeb wojska i służb ratowniczych.

Schron pod każdym Orlikiem? Bezpieczeństwo i odporność – budowle ochronne w Polsce w obliczu nowych wyzwań i przepisów prawnych | WTO

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki