Ukraina szuka zagranicznych żołnierzy. Można liczyć na pensje sięgające 11 100 dolarów

W obliczu przedłużającej się wojny i wyzwań demograficznych, Ukraina ogłasza reformę służby wojskowej, otwierając się na globalny rynek pracy. Minister obrony Mychajło Fiodorow zapowiedział, że rekrutacja cudzoziemców do armii Ukrainy zostanie zlecona prywatnym agencjom, a zagraniczni żołnierze mogą liczyć na jedne z najwyższych pensji na świecie. Z kolei Szef Biura Prezydenta Ukrainy powiedział: „Będziemy musieli sprowadzić naszych obywateli z powrotem i przyciągnąć specjalistów z różnych stron świata. Nie będzie innej opcji” –jak donosi portal RBC-Ukraina.

Ukraiński rząd formalizuje i rozszerza proces, który do tej pory funkcjonował w dużej mierze nieformalnie. Od początku pełnoskalowej inwazji w 2022 roku tysiące obcokrajowców walczyło w szeregach Sił Obronnych Ukrainy, głównie w ramach rozwiązanego już Legionu Międzynarodowego. Teraz Kijów idzie o krok dalej, tworząc ramy prawne dla masowej rekrutacji. Prywatne firmy rekrutacyjne będą mogły uzyskać rządowe licencje na pozyskiwanie kandydatów z zagranicy.

Za każdego zrekrutowanego żołnierza agencja otrzyma wynagrodzenie w wysokości około 7400 dolarów (300 000 hrywien). Płatności będą realizowane etapami, co ma zapewnić, że firmy będą odpowiedzialne nie tylko za znalezienie kandydata, ale również za jego przygotowanie, wsparcie i pomyślną integrację z jednostką operacyjną. Jak przyznał minister Fiodorow, jest to już ugruntowany proces, a nowe ramy prawne mają na celu zwiększenie jego skalii efektywności.

"Jesteśmy przekonani, że dziesiątki firm będą co miesiąc przyjmować tysiące ludzi do pracy na Ukrainie, bo – powtórzę – pensje na pierwszej linii frontu stają się niezwykle konkurencyjne. Po drugie, pojawia się rynek dla firm, które będą pozyskiwać ludzi w sposób przejrzysty, bez korupcji i przekrętów. W istocie, wprowadziliśmy nową procedurę zamówień publicznych, aby uruchomić ten projekt. Rządowa rezolucja w tej sprawie zostanie wkrótce przyjęta. To złożony mechanizm, ale z pewnością przyniesie nam dobre rezultaty" - mówił minister.

Fiodorow wyjaśnił, że na Ukrainie funkcjonuje już system, który określa sposób przechodzenia przez obywateli państw obcych państw podstawowego szkolenia wojskowego, sposób wstąpienia do Sił Zbrojnych Ukrainy, kwestie związane z tłumaczami, koszty logistyki, koszty szkoleń itd. Zauważył, że Ukraina niedawno otworzyła prywatny rynek obrony przeciwlotniczej, na którym działa już około 30 firm.

Ile zarobi zagraniczny żołnierz w Ukrainie?

Jednym z kluczowych elementów nowej strategii są zachęty finansowe, które mają uczynić ukraińską ofertę wysoce konkurencyjną na międzynarodowym rynku. Proponowane wynagrodzenia znacząco przewyższają stawki w większości zachodnich armii. Średnie miesięczne wynagrodzenie w piechocie to około 7 200 dolarów, z kolei miesięczne wynagrodzenie w oddziałach szturmowych, to nawet do 11 100 dolarów.

Dla porównania, żołnierz piechoty w większości armii państw NATO może liczyć na pensję w granicach 2500–4000 dolarów miesięcznie. Mychajło Fiodorow określił nowe stawki jako "najwyższe wynagrodzenia w piechocie na świecie", co odzwierciedla desperacką potrzebę pozyskania doświadczonych i gotowych do walki żołnierzy. Podwyżki są częścią szerszej reformy płacowej ogłoszonej przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego 12 czerwca 2026 roku.

Ambitny cel: Cudzoziemcy w jednostkach szturmowych

Cel postawiony przez Ministerstwo Obrony jest bezprecedensowy. Zgodnie z zapowiedziami, Ukraina dąży do tego, aby obcokrajowcy obsadzali od 30 do 50 procent wszystkich stanowisk szturmowych i piechoty. Oznaczałoby to fundamentalną zmianę w demografii ukraińskich jednostek frontowych czyli tych, które ponoszą największe straty i od których bezpośrednio zależy wynik walk, które walczą na wyniszczenie.

"Otwieramy zagraniczny rynek rekrutacyjny, aby wzmocnić jednostki bojowe i ocalić życie ukraińskich żołnierzy" – powiedział Fiodorow. Naczelny Dowódca gen. Ołeksandr Syrski określił ten pakiet jako pierwszy etap szeroko zakrojonej transformacji ukraińskiej armii. Skala tej inicjatywy jest ogromna, dziesiątki firm sprowadzających tysiące żołnierzy miesięcznie to jedno z najbardziej ambitnych przedsięwzięć kadrowych.

W pierwszych dniach pełnoskalowej wojny, w odpowiedzi na apel prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, na Ukrainę zaczęli napływać ochotnicy z całego świata. Aby uporządkować ten ruch, stworzono Międzynarodowy Legion Obrony Terytorialnej Ukrainy, formację przeznaczoną dla cudzoziemców. Już w marcu 2022 roku ukraińscy urzędnicy mówili o ponad 20 000 zgłoszeń z 52 krajów. W szczytowym okresie, w połowie 2022 roku, szacowano, że w Ukrainie walczyło około 20 000 cudzoziemców. Początkowo w Legionie dominowali obywatele państw zachodnich. Jednak brutalna rzeczywistość wojny o wysokiej intensywności, straty i problemy organizacyjne sprawiły, że z czasem liczba ta zaczęła spadać.

Wyzwania i znaki zapytania

Mimo ambitnych planów i atrakcyjnych warunków finansowych, reforma stoi przed poważnymi wyzwaniami. Największym z nich jest problem z utrzymaniem żołnierzy. Obecne ukraińskie prawo pozwala zagranicznym kontraktowym żołnierzom na zakończenie służby już po sześciu miesiącach. Jak przyznał wiceminister obrony Mścisław Banik, resort pracuje nad rozwiązaniem tej kwestii, jednak nie jest jasne, czy okres wypowiedzenia zostanie zmieniony. Utrzymanie wysokiego odsetka obcokrajowców w jednostkach szturmowych będzie trudne, jeśli znaczna ich część będzie rezygnować ze służby po zaledwie pół roku.

Inne przeszkody to logistyka i kwestie prawne jak konieczność sprawdzania przeszłości wojskowej i kryminalnej. Nie mówiąc o barierach jężykowych. Poza tym istotne jest także przygotowanie rekrutów do specyficznych warunków wojny o wysokiej intensywności, odmiennych od doświadczeń z misji z którymi do tej pory zagraniczni ochotnicy się mieżyli np. w Afryce czy Ameryce Łacińskiej.

Nie możemy także zapominać, że od końca 2026 roku rozpocznie się proces częściowego zwolnienia ze służby dla żołnierzy, którzy służyli od 2022 roku lub wcześniej. Pod uwagę będą brane dwa kryteria: data wstąpienia żołnierza do służby wojskowej oraz czas spędzony na polu walki. Innymi słowy, jeśli żołnierz bronił Ukrainy od 2022 r. lub wcześniej i zgromadził znaczną liczbę dni bojowych, może zostać zwolniony ze służby na mocy dekretu prezydenckiego pod koniec 2026 r.

Kolejność zwolnien zostanie ustalona przez Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy. Wiele jednak będzie zależało od sytuacji na polu bitwy i od tego, czy Rosja ogłosi dodatkową kampanię mobilizacyjną. Niemniej jednak proces ten zostanie rozpoczęty, aby żołnierze mogli wrócić do normalnego życia. "Wprowadzimy kalkulator, dzięki któremu każdy żołnierz będzie mógł sprawdzić, kiedy będzie mógł opuścić służbę" - powiedział Mychajło Fiodorow. 

Szacunki z 2025 roku wskazywały, że wprowadzenie prawa do demobilizacji po trzech latach służby mogłoby objąć ponad 100 tys. wojskowych, co stanowiło wyzwanie dla Sztabu Generalnego z powodu trudności w ich zastąpieniu. Poza tym nie możemy zapominać o dezercjach. Według danych z końca 2025 roku, od początku pełnoskalowej wojny armię mogło opuścić ponad 300 tysięcy osób, co świadczy o ogromnym przemęczeniu fizycznym i psychicznym żołnierzy. Nowe przepisy dotyczące demobilizacji i kontraktów są próbą odpowiedzi na ten kryzys. 

Według ministerstwa nawet jeśli żołnierz podpisze nowy 10- lub 24-miesięczny kontrakt, nadal będzie mógł opuścić służbę wojskową, jeśli uzyska prawo do zwolnienia na mocy dekretu prezydenckiego, niezależnie od czasu trwania służby określonego w nowym kontrakcie.

Według raportu „The Military Balance 2026”, opracowanego przez Międzynarodowy Instytut Studiów Strategicznych (IISS), ukraińska armia zajmuje szóste miejsce na świecie pod względem liczebności, z około 677 tysiącami żołnierzy w służbie czynnej. Inne źródła podają, że etatowo Siły Zbrojne Ukrainy mogą liczyć nawet milion żołnierzy

Kontekst demograficzny i gospodarczy: Spojrzenie w przyszłość

Decyzja o masowej rekrutacji cudzoziemców jest bezpośrednio powiązana z pogłębiającym się kryzysem demograficznym Ukrainy. Jak stwierdził szef Biura Prezydenta, Kyryło Budanow, przemawiając do studentów Narodowego Uniwersytetu Akademii Kijowsko-Mohylańskie kurcząca się populacja Ukrainy i niedobory siły roboczej sprawiają, że kraj nie będzie w stanie odbudować gospodarki bez powrotu milionów uchodźców oraz rekrutacji specjalistów z zagranicy. Niedobory pracowników są odczuwalne już teraz, nawet w stanie wojny. Jak przypomniał w latach 1995–1996 Ukraina liczyła około 52 milionów mieszkańców, a od tego czasu liczba ta znacznie spadła. „Jest nas teraz znacznie mniej. Nie chcę nikogo straszyć, ale jest nas znacznie mniej” – powiedział.

Według danych z początku czerwca 2026 roku, ponad 5,7 miliona Ukraińców uciekło za granicę. Emigracja dotknęła głównie ludzi młodych i w wieku produkcyjnym. Dane Eurostatu wskazują, że 32% migrantów to osoby poniżej 18. roku życia, a 62% to ludzie w wieku od 19 do 64 lat.

Przed wojną w lutym 2022 roku populacja Ukrainy wynosiła około 41,13 miliona osób. A rzeczywista populacja na terytoriach kontrolowanych przez Kijów może wynosić od 28 do 34 milionów osób. Budanow podkreślił, że Ukraina będzie musiała realizować dwa równoległe cele: zachęcać obywateli do powrotu i aktywnie przyciągać wykwalifikowanych pracowników z całego świata. Wojskowa rekrutacja jest więc częścią szerszej strategii radzenia sobie z zapaścią demograficzną, która zagraża przyszłości państwa.

„Będziemy musieli sprowadzić naszych obywateli z powrotem i przyciągnąć specjalistów z różnych stron świata. Nie będzie innej opcji” – powiedział, jak donosi lokalny portal RBC-Ukraina.

Jak dodał: „Jeśli stworzymy tu odpowiedni klimat gospodarczy i poczucie bezpieczeństwa, to będziemy mogli zacząć nad tym pracować. Bez gospodarki nic się nie wydarzy” – powiedział. Budanow argumentował, że skoro Ukraina mogła stracić miliony ludzi w ciągu około 25 lat, to w odpowiednich warunkach mogłaby również odbudować swoją populację. Nadzieja Budawnowa jest nad wyraz optymistyczna. 

Wojna doprowadziła do katastrofalnego spadku liczby urodzeń. Jeszcze przed 2022 rokiem współczynnik dzietności był niski, ale w trakcie konfliktu spadł do jednego z najniższych na świecie. Szacuje się, że wskaźnik ten wynosi obecnie około 0,7-0,9 dziecka na kobietę, podczas gdy poziom zapewniający zastępowalność pokoleń to 2,1. Młode pary odkładają decyzję o potomstwie z powodu niepewności i zagrożenia. Jednocześnie rośnie śmiertelność, nie tylko z powodu bezpośrednich działań wojennych, ale także z powodu pogorszenia się stanu zdrowia psychicznego i fizycznego społeczeństwa. Średnia długość życia mężczyzn, która już przed wojną była o 10 lat krótsza niż kobiet, uległa dalszemu skróceniu. Według niektórych analiz, w 2024 roku spadła ona do zaledwie 57 lat.

Konsekwencją powyższych czynników jest gwałtowne starzenie się społeczeństwa i pogłębiająca się nierównowaga płci. Z kraju wyjechały głównie kobiety, a na froncie giną przede wszystkim mężczyźni, co deformuje strukturę demograficzną. Ukraina staje się jednym z najstarszych społeczeństw w Europie, z rosnącym odsetkiem emerytów i osób wymagających opieki. Już teraz niemal 22% obywateli ma co najmniej 65 lat.

Wszystkie prognozy demograficzne dla Ukrainy są skrajnie pesymistyczne. Nawet po zakończeniu wojny nie przewiduje się "baby boomu", a populacja prawdopodobnie będzie nadal maleć. Eksperci przewidują, że po zakończeniu wojny populacja Ukrainy może wynosić około 30 milionów osób. Długoterminowe prognozy Instytutu Demografii i Badań Społecznych wskazują, że do 2050 roku liczba mieszkańców może spaść do 25 milionów.

Tak głęboki kryzys demograficzny będzie miał druzgocące skutki dla gospodarki i zdolności kraju do odbudowy. Już teraz brakuje rąk do pracy, zwłaszcza w przemyśle i budownictwie. Zmniejszająca się liczba osób w wieku produkcyjnym będzie hamować wzrost gospodarczy. poza tym rosnąca liczba emerytów przy malejącej liczbie pracujących grozi załamaniem systemu zabezpieczenia społecznego. Bez powrotu przynajmniej części z milionów uchodźców, zwłaszcza wykwalifikowanych specjalistów, odbudowa zniszczonej infrastruktury będzie niezwykle trudna.

Dezinformacja i nastroje społeczne

Plany rządu dotyczące rekrutacji obcokrajowców zbiegają się z nasileniem retoryki antyimigranckiej, która, jak wskazują badania, jest podsycana przez rosyjskie kampanie dezinformacyjne. W mediach społecznościowych krążyły fałszywe filmy, często generowane przez AI, które przedstawiały rzekome konflikty i nierówności płacowe między Ukraińcami a pracownikami z zagranicy. Choć doprowadziło to do niewielkich protestów, skala zjawiska imigracji zarobkowej na Ukrainie pozostaje niewielka. Obecnie na Ukrainie żyje około 200–250 tys. obcokrajowców.

Sedno Sprawy L.KOMORNICKI: UKRAINA BĘDZIE PAŃSTWEM KADŁUBOWYM