Rosja grozi atakiem na zachodnich żołnierzy na Ukrainie. Ostra reakcja Kremla na szczyt w Paryżu

2026-01-08 13:19

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji w czwartek (8 stycznia) ostro zareagowało na ustalenia paryskiego szczytu tzw. koalicji chętnych, oświadczając, że każdy zachodni żołnierz wysłany do Ukrainy będzie traktowany jako „uzasadniony cel bojowy”. Rzeczniczka rosyjskiej dyplomacji, Maria Zacharowa, nazwała wspierającą Kijów grupę państw „prawdziwą osią wojny”, co stanowi znaczącą eskalację retoryki i jest bezpośrednią odpowiedzią na plany rozmieszczenia sił wielonarodowych na terytorium Ukrainy.

Maria Zacharowa

i

Autor: Photo/Alexander Zemlianichenko/ Associated Press Maria Zacharowa

W czwartek, 8 stycznia 2026 roku, Moskwa po raz pierwszy odniosła się do decyzji podjętych podczas wtorkowego (6 stycznia) spotkania przedstawicieli 35 państw w Paryżu. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ, Maria Zacharowa, w swoim oświadczeniu nie pozostawiła wątpliwości co do stanowiska Kremla. "

"Nowe militarystyczne deklaracje tzw. koalicji chętnych i „reżimu” w Kijowie sprawiają, że stają się one prawdziwą „osią wojny” – stwierdziła.

Zacharowa podkreśliła, że wszelkie jednostki wojskowe i obiekty związane z potencjalną misją międzynarodową w Ukrainie znajdą się na celowniku rosyjskich sił zbrojnych. "

"Wszystkie te jednostki i obiekty będą traktowane jako uzasadnione cele bojowe dla sił zbrojnych Rosji. Ostrzeżenia te były wielokrotnie powtarzane na najwyższym szczeblu i pozostają aktualne – dodała.

Ta wypowiedź wpisuje się w długofalową politykę Rosji, określającą obecność zachodnich wojsk w Ukrainie jako przekroczenie „czerwonej linii”.

Co ustalono podczas „szczytu koalicji chętnych”?

Wtorkowy szczyt w Paryżu, w którym udział wzięli przedstawiciele 35 państw, w tym premier Polski, miał na celu sfinalizowanie prac nad gwarancjami bezpieczeństwa dla Ukrainy. Głównym założeniem jest przygotowanie scenariusza na wypadek zawarcia hipotetycznego porozumienia o zawieszeniu broni z Rosją.

Najważniejsze ustalenia szczytu obejmują:

  • Rozmieszczenie wielonarodowych sił w Ukrainie, które miałyby monitorować potencjalny rozejm.
  • Przywództwo w mechanizmie monitorowania i weryfikacji zawieszenia broni miałoby przypaść Stanom Zjednoczonym.
  • Uczestnicy koalicji zobowiązali się do długoterminowej pomocy wojskowej oraz wsparcia wywiadowczego i logistycznego dla Kijowa w razie przyszłej agresji.

Prezydent Francji, będący gospodarzem spotkania, podkreślił, że szczyt potwierdził zbieżność stanowisk krajów koalicji w sprawie stworzenia mocnych gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy.

Deklaracja Wielkiej Brytanii i Francji

Kluczowym elementem, który wywołał tak ostrą reakcję Moskwy, była deklaracja intencyjna podpisana przez Wielką Brytanię i Francję z Ukrainą. Oba kraje wyraziły gotowość do wysłania swoich żołnierzy na terytorium Ukrainy w przypadku, gdyby doszło do zawieszenia broni. Premier Wielkiej Brytanii wyjaśnił, że podpisane trójstronne memorandum wyznacza ramy prawne, na podstawie których wojska brytyjskie, francuskie i innych partnerów mogłyby działać w Ukrainie po ewentualnym rozejmie. Należy jednak zaznaczyć, że inne państwa, jak np. Czechy, wyraziły sceptycyzm co do wysyłania własnych żołnierzy.

„Uzasadniony cel bojowy” – co to oznacza w praktyce?

Użycie przez rosyjską dyplomację terminu „uzasadniony cel bojowy” w kontekście żołnierzy z państw zachodnich jest groźbą o poważnych implikacjach. W świetle prawa międzynarodowego oznacza to, że siły zbrojne Rosji uznałyby takie osoby za legalny cel ataku militarnego, nie różnicując ich statusu od żołnierzy ukraińskich.

Taka deklaracja niesie ze sobą ryzyko bezpośredniej konfrontacji zbrojnej między Rosją a państwami NATO, których żołnierze mogliby znaleźć się w Ukrainie. Mimo że planowana misja miałaby charakter pokojowy i monitorujący, jej obecność na terytorium objętym konfliktem z perspektywy Kremla jest postrzegana jako wrogie działanie. Rosja już wcześniej ostrzegała, że wszelkie działania wojskowe w Ukrainie stanowią dla niej czerwoną linię. 

Długofalowe stanowisko Rosji i możliwe konsekwencje

Groźby formułowane przez przedstawicieli Kremla, takich jak Maria Zacharowa czy Dmitrij Miedwiediew, nie są zjawiskiem nowym. Moskwa konsekwentnie sprzeciwia się jakiejkolwiek formie stałej obecności wojskowej państw zachodnich w Ukrainie, uznając to za strategiczne zagrożenie dla własnego bezpieczeństwa. Już we wrześniu 2025 roku prezydent Władimir Putin oświadczył, że rozmieszczenie zachodnich sił w Ukrainie, nawet po rozejmie, uczyniłoby je „pełnoprawnym celem wojskowym”.

Najnowsze oświadczenie MSZ Rosji podnosi temperaturę sporu i stawia pod znakiem zapytania realność wdrożenia gwarancji bezpieczeństwa opartych na obecności międzynarodowych kontyngentów. Dla państw Zachodu jest to sygnał, że Rosja nie zamierza akceptować żadnych rozwiązań, które postrzega jako umacnianie wpływów NATO w swojej strefie wpływów. 

Musimy jednak pamiętać, że Rosja już wielokrotnie ostrzegała i groziła, a cała pomoc dla Ukrainy miała być przekroczeniem "czerwonej linii". Mimo tego, Moskwa nie posunęła się do ostrzejszych działań. 

Musimy także pamiętać, że istotne w gwarancjach bezpieczeństwa jest by Stany Zjednoczone, były w to zaangażowane tylko, wtedy Rosja będzie się bała cokolwiek zrobić w obawie przed tym, że Stany Zjednoczone odpowiedzą z całą siłą. Ostatni rok rządów Trumpa pokazał, że ma on zdolności do pokazania sprawczości, jak było to w przypadku Iranu czy Wenezueli gdzie użył siły. Nadal jednak jest on słaby wobec Putina. Trzeba mieć jednak nadzieje, że działania prezydenta Rosji w końcu zmienia zdanie Trumpa i zacznie on postrzegać jego jako przeciwnika, a nie przyjaciela. 

Express Biedrzyckiej - JANUSZ REITER
Portal Obronny SE Google News