• Ukraińskie drony uderzają w rafinerię na Uralu.
• Celem ataków są również centra logistyczne podwójnego przeznaczenia.
• Ukraina atakuje rosyjską infrastrukturę naftową od 2022 r., a działania te zintensyfikowała wiosną tego roku.
• Produkcja rosyjskiej petrochemii spadła o ok. 30 proc., w tym benzyny – o 20 proc.
• Rosja została zmuszona do ograniczenia eksportu paliw w celu ochrony krajowych dostaw.
Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy również poinformował, że w Permie (1,5 tys. km od Ukrainy) zaatakowana została rafineria Łukoil-Permnieftieorgsintiez, czyli Permski Zakład Syntezy Organicznej i Przetwórstwa Ropy Naftowej przetwarzający rocznie ok. 13 mln t ropy naftowej. Zaopatruje on Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej w paliwo i smary.
W drugiej zaatakowanej rafinerii (oddalonej od granicy z Ukrainą o 15 km) również wybuchł pożar. Źródła ukraińskie nie precyzują, czy została zaatakowana przez drony. Nowoszachtyński Zakład Produktów Naftowych rocznie przetwarza ok. 7,5 mln t ropy naftowej i, jak każdy taki zakład, dostarcza produkty pochodne ropy również rosyjskiej armii. Gubernator obwodu rostowskiego poinformował, że rafineria została uszkodzona w ataku bezzałogowego statku powietrznego, a zakład zawiesił działalność. Rosjanie mieli zestrzelić 50 dronów.
Kolejnym celem było Przedsiębiorstwo Naukowo-Produkcyjne „Iskra” w Uljanowsku (650 km od Ukrainy). Jest ono częścią rosyjskiego koncernu Ałmaz-Antej. Specjalizuje się w produkcji urządzeń półprzewodnikowych, podzespołów mikrofalowych, urządzeń medycznych, a także elektroniki mocy i obudów ceramicznych do urządzeń radioelektronicznych.
W Woroneżu, według ustaleń analityków OSINT ASTRA, ukraińskie drony uderzyły w zakład Woroneżsintezkauczuk. Przedsiębiorstwo jest producentem tworzyw termoplastycznych i kauczuków syntetycznych. Należy do największego rosyjskiego holdingu petrochemicznego Sibur. Zakład sąsiaduje z elektrociepłownią, a niecałe dwa kilometry od niej, na wzgórzu, umieszczony jest system obrony przeciwlotniczej Pancyr. W pobliżu mogą znajdować się stanowiska systemów S-300/S-400. Rosjanie wieczorem 24 września mieli zestrzelić nad regionem 88 BSP.
Drony zaatakowały okupowany Ługańsk w nocy 25 września, uderzając w hipermarket. Według lokalnych źródeł ma być on węzłem logistycznym dla wojsk rosyjskich. SZU nie potwierdziły tych informacji.
W komunikacie Sztab Generalny SZU podkreślił:
„Atak na przedsiębiorstwa rafineryjne stanowi realizację niezbywalnego prawa Ukrainy do samoobrony zgodnie z artykułem 51 Karty Narodów Zjednoczonych i ma na celu ograniczenie potencjału militarno-ekonomicznego Federacji Rosyjskiej”.
Kilka zdań komentarza
Od kilku miesięcy Ukraina intensyfikuje tzw. głębokie uderzenia w rosyjski przemysł, przede wszystkim w branżę petrochemiczną. W Federacji Rosyjskiej działa 32 duże rafinerie, mogące przerabiać dziennie ok. 6,5 mln baryłek ropy naftowej. To nieco ponad milion metrów sześciennych dziennie i circa 366 mln w skali roku.
Strategia ukraińska jest prosta: jak najbardziej zdestabilizować funkcjonowanie tego sektora rosyjskiej gospodarki, który Moskwie przynosi najwięcej wpływów do budżetu, z którego finansowana jest SWO – „specjalna operacja wojskowa”; po naszemu: wojna z Ukrainą.
Nie kierując się emocjami, należy stwierdzić, że skutki tych uderzeń dronowych są odczuwalne dla rosyjskiej petrochemii. Czy jednak są na tyle skuteczne, że Kijów może nimi skłonić Moskwę do rozpoczęcia negocjacji w sprawie zakończenia wojny? J
ak na razie, przynajmniej w tym roku, na to się nie zapowiada. Czy Ukrainie uda się osiągnąć ten cel po 1 stycznia? Można spekulować.
Spekulacji nie podlegają liczby. Nie te podawane przez Ukrainę (bo mogą być zawyżane), ani przez Rosję (bo mogą być zaniżane).
Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) w czerwcu 2026 r. rosyjskie rafinerie przerobiły tylko 3,8 mln baryłek dziennie – najmniej od ponad 20 lat. I spadki te wygenerowali Ukraińcy atakami dronowymi. To nie tak, że każdy udany atak wymazywał z ziemi rafinerię. Wystarczyło to, by z produkcji wyłączyć część instalacji. A ich naprawa nie trwa dzień czy dwa. Nadto potrzebne są części, których eksport do Rosji często jest objęty sankcjami, więc Moskwa musi kombinować, jak je obejść.
Skutkiem takich ataków jest to, że Rosji – trzeciemu na świecie producentowi rafinowanych produktów naftowych – brakuje benzyny. To znaczy: brakuje jej na rynku cywilnym, bo armia to, co ma dostać, musi otrzymać. W efekcie Rosja zaczęła importować benzynę!
To mniej więcej tak, jakby Arabia Saudyjska musiała importować dla sektora budowlanego… piasek. I kto wie, mozliwe, że decydentów na Kremlu bardziej boli to, że Rosja importuje paliwa, niż to, że ich produkcja spadła o jedną trzecią...