NATO zmienia kurs. USA przekazuje Europie większą odpowiedzialność

USA będą kontynuować wsparcie dla NATO, ale Europa przejmie większą odpowiedzialność za własną obronę – poinformował w czwartek (24 września) naczelny dowódca sił sojuszniczych w Europie (SACEUR) gen. Alexus Grynkewich. W rozmowie telefonicznej z agencją Reutera, generał podkreślił również, że Sojusz zintensyfikuje wymianę danych wywiadowczych w odpowiedzi na narastające zagrożenia związane z rosyjską wojną hybrydową, jednocześnie zachowując spokój i pewność siebie w obliczu prowokacji Moskwy.

Generał Alexus Grynkewich w mundurze rozmawia z żołnierzami. O roli USA w NATO przeczytasz na SE Portal Obronny.
Autor: Armée de Terre/ Materiały prasowe Naczelny dowódca sił sojuszniczych w Europie (SACEUR), gen. Alexus Grynkewich

Stany Zjednoczone będą w dalszym ciągu dostarczać Sojuszowi Północnoatlantyckiemu kluczowe, choć bardziej ograniczone zdolności wojskowe, podczas gdy europejscy sojusznicy przejmą większą odpowiedzialność za obronę kontynentu. Takie informacje przekazał w czwartek naczelny dowódca sił sojuszniczych w Europie (SACEUR), gen. Alexus Grynkewich, w rozmowie telefonicznej z agencją Reutera. Waszyngton już wcześniej wielokrotnie informował o podtrzymywaniu swoich zobowiązań sojuszniczych, jednak stopniowo przesuwa ciężar zapewniania obrony Europie na państwa członkowskie z tego kontynentu. Decyzja ta odzwierciedla długoterminową strategię USA dążącą do większego zaangażowania Europy w kwestie własnego bezpieczeństwa.

NATO zacieśnia współpracę wywiadowczą wobec rosyjskiej wojny hybrydowej

W odpowiedzi na nasilającą się falę aktów sabotażu i innych incydentów, które wydają się mieć związek z Rosją, NATO zintensyfikuje wymianę danych wywiadowczych. Generał Grynkewich podkreślił, że Sojusz powinien jednak zachować „spokój i pewność siebie”, mając świadomość, że jest w stanie poradzić sobie z każdym zagrożeniem ze strony Moskwy. Wypowiedź amerykańskiego generała sił powietrznych padła po ostrzeżeniu duńskiego wywiadu wojskowego, według którego Rosja prawdopodobnie nasili w nadchodzących miesiącach wojnę hybrydową. Termin ten obejmuje szereg działań ofensywnych o charakterze innym niż konwencjonalny atak zbrojny, wymierzoną w Zachód. Duńskie służby dodały, że istnieje „niskie, lecz rosnące ryzyko”, iż Moskwa może przeprowadzić ograniczony atak zbrojny na jedno lub kilka państw NATO graniczących z Rosją.

Generał Grynkewich uspokaja: Sojusz jest gotowy na każdy scenariusz, nawet atak zbrojny

Gen. Alexus Grynkewich odniósł się do serii niepokojących incydentów z ostatnich tygodni, w tym próby ataku dronem na niemieckie lotnisko Lipsk-Halle oraz wystrzelenia przez rosyjski okręt flar w kierunku duńskiego śmigłowca wojskowego. „To niepokojące” – stwierdził Grynkewich, dodając jednocześnie: „Powinniśmy jednak zachować spokój i pewność, że jako Sojusz – najpotężniejszy sojusz w historii – dysponujemy niezbędnymi narzędziami i mechanizmami, by zarządzać tym ryzykiem”.

Zapytany o ryzyko ograniczonego ataku Rosji na terytorium NATO, generał Grynkewich podkreślił gotowość Sojuszu na taki scenariusz, zaznaczając, że choć jest on „mało prawdopodobny, to nie można go wykluczyć”. Zdecydowanie odrzucił sugestie, jakoby prezydent Rosji Władimir Putin mógł dostrzegać okazję do uderzenia w NATO, biorąc pod uwagę, że USA zużyły znaczną część swoich światowych zapasów precyzyjnych pocisków dalekiego zasięgu podczas wojny z Iranem. „Absolutnie nie. Lepiej, żeby nie próbował tego, póki ja tu dowodzę” – powiedział, dodając, że NATO jest dobrze przygotowane do obrony każdego cala swojego terytorium.

„Jeśli przejdziemy do kolejnego etapu i zaczniemy dostrzegać pojawiające się zagrożenia, jestem przekonany, że dysponuję już niezbędnymi uprawnieniami, by podjąć działania mające na celu odstraszenie wszelkiej agresji wymierzonej w Sojusz” – podkreślił gen. Alexus Grynkewich.

Przyszłość obecności wojsk USA na kontynencie

Generał Grynkewich przekazał również, że nie ma „z góry ustalonego rozstrzygnięcia” co do liczby amerykańskich żołnierzy, którzy pozostaną w Europie, ani tego, „jakie zdolności mogą zostać przeniesione”. Obecnie, jak podał Reuters, na kontynencie stacjonuje około 80 tys. amerykańskich żołnierzy. Przyszłe decyzje będą prawdopodobnie uzależnione od zmieniającej się sytuacji bezpieczeństwa oraz od poziomu zaangażowania i zdolności europejskich członków NATO do przejęcia większej odpowiedzialności za obronę własnego regionu.