• W jakim stopniu oficjalne dane Ukrainy i Rosji są wiarygodne, skoro strony mają tendencję do zaniżania własnych strat i zawyżania przeciwnika?
• Jakie konsekwencje mają straty bezpowrotne dla zdolności bojowej obu armii i dalszego przebiegu wojny?
• Jakie liczby dotyczące zabitych i rannych podawał prezydent Zełenski w różnych okresach wojny?
I Rosja, i Ukraina mają skłonność do przeszacowywania strat przeciwnika
Można zaryzykować tezę, że większości naszego społeczeństwa znane są bardziej dane o stratach rosyjskich podawanych przez Kijów niż ukraińskich rozpowszechnianych przez Moskwę. I nie tylko dlatego, że dla większości nie ma większej różnicy między cyrylicą a hieroglifami. Albo dlatego, że znajomość rosyjskiego, nawet podstawowa, w pokoleniu postokrągłostołowym jest ekstremalnie rzadka. Przecież dzisiejsza informatyka użytkowa umożliwia przetłumaczenie (mniej lub bardziej należycie) teksty z rosyjskiego i ukraińskiego na polski. Jednak przekaz Kijowa jest dominujący. I nic w tym dziwnego, bo Polska jest sojusznikiem Ukrainy, a nie Rosji.
Warto jednak mieć świadomość, że badania naukowe dotyczące szacowania strat w konfliktach zbrojnych podkreślają, że wszystkie strony mają skłonność do zaniżania własnych i zawyżania przeciwnika. To mi.in. podkreślano w raportach Amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk (NAS). Nieraz to w swoich tekstach podkreślałem, więc i powtórzę to raz jeszcze: na wojnie prawda ginie pierwsza.
18 stycznia Sztab Generalny Ukrainy podał, że w „ciągu ostatniej doby wyeliminowano 830 rosyjskich żołnierzy, a łączne straty osobowe Rosji sięgają około 1 226 000 ludzi od początku inwazji”. Media ukraińskie, polskie i inne zachodnie podały za okresowym komunikatem SGU, że „łączne straty wroga w okresie od 24 lutego 2022 r. do 18 stycznia 2026 r. szacuje się na”:
• w stanie osobowym – ok. 1 226 420 osób;
•systemach artyleryjskich – 36 294 sztuk; i dalej strat materialnych nie wymieniam, bo koncentruje się na tym, ilu Ukraińcy zabili Rosjan i ilu Rosjanie – Ukraińców.
Institute for the Study of War (ISW), raportując o rosyjskich bezpowrotnych stratach osobowych (na podstawie danych SGU), podał, że ponad 600 tys. Rosjan zginęło od lutego 2022 do końca 2023 r. A kolejne ponad 600 tys. żołnierzy straciło życie po 1 stycznia 2024 r. W połowie grudnia 2025 r. rosyjska niezależna agencja prasowa Mediazona, we współpracy z rosyjskojęzyczną stacją BBC, potwierdziła tożsamość nieco ponad 171 tys. rosyjskich żołnierzy poległych na Ukrainie.
Oczywiście rzeczywiste liczby są znacznie wyższe. Nie można ich ustalić wyłącznie w oparciu o (nawet zweryfikowane) informacje pochodzące ze źródeł publicznych, takich jak nekrologi, kondolencyjne wpisy w mediach społecznościowych czy doniesienia mediów regionalnych itd.
Nie jest możliwe nawet przybliżone oszacowanie strat bezpowrotnych
Czyli obejmujących wszystkich żołnierzy, którzy zginęli, zaginęli bezpowrotnie lub stali się trwale niezdolni do służby wojskowej w wyniku działań wojennych. Skoro oficjalne komunikaty nie stanowią o stratach własnych, to organizacje non-profit i redakcje, jak np. Mediazona, usiłują udokumentować imiennie dziesiątki tysięcy poległych. Po stronie ukraińskiej jednym z takich nieformalnych projektów jest UA Losses. Zawiera on 1775 podstron z danymi imiennymi. Na każdej mieści się ok. 100 nazwisk, co razem daje w bazie 177,5 tys. rekordów. Każdy z nich przypisany jest do żołnierza, którego śmierć wpisuje się w poczet strat bezpowrotnych.
Trump miał rację, mówiąc, że codziennie na froncie wojny rosyjsko-ukraińskiej giną żołnierze. Z każdym dniem zabitych przybywa. Jeśli amerykańskiemu prezydentowi nie uda się doprowadzić do choćby wstrzymania ognia, to zanosi się, że straty osobowe mogą wzrastać w tempie szybszym od dotychczasowego.
Gen. Ołeksandr Syrski (naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy) zapowiedział rozszerzenie działań „poza skalę obronną”, czyli ofensywy. To samo zapowiada strona przeciwna, więc trup będzie słał się na bitewnych polach.
I na koniec, ktoś może uważać, że doszukiwanie się bilansu strat ludzkich w SZU jest obecnie niewskazane, gdyż dlatego i dlatego... Bo „Zły to ptak, co własne gniazdo kala”, jak napisał Szekspir? A może rację miał Norwid pytający: „Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala, czy ten, co o tym mówić nie pozwala?”.