Spis treści
- Bilans strat według Kijowa
- Kluczowe jednostki: zniszczone zdolności, nie tylko kadłuby
- Asymetryczny plan: bezzałogowce, rakiety i działania specjalne
- Nowy bilans na Morzu Czarnym
- Korytarz zbożowy, miny i bezpieczeństwo żeglugi
- Asymetria i nowa Strategia Bezpieczeństwa Morskiego
- Perspektywa powojenna: odbudowa zdolności i porządku morskiego
Bilans strat według Kijowa
Ukraiński resort obrony w najnowszej publikacji zestawia najważniejsze przypadki zatopienia i ciężkiego uszkodzenia rosyjskich jednostek na Morzu Czarnym i Azowskim od początku pełnoskalowej inwazji. W centrum uwagi znajdują się okręty przenoszące pociski manewrujące, duże jednostki desantowe, okręty pomocnicze oraz infrastruktura portowa i stoczniowa, bez których Flota Czarnomorska nie jest w stanie utrzymać dotychczasowej intensywności działań.
Za punkt zwrotny kampanii uznaje się zatopienie – w kwietniu 2022 roku – krążownika rakietowego proj. 1164 "Moskwa" (121), okrętu flagowego Floty Czarnomorskiej, (prawdopodobnie) trafionego ukraińskimi pociskami przeciwokrętowymi typu Neptun. Skutkiem tej operacji było wycofanie większych rosyjskich jednostek z północno-zachodniej części akwenu Morza Czarnego i ograniczenie ich obecności w rejonie Odessy, Wyspy Wężowej oraz tamtejszych instalacji wydobywczych, co potwierdzają późniejsze obserwacje aktywności floty.
W kolejnych miesiącach celem stały się przede wszystkim okręty desantowe oraz jednostki używane do wsparcia logistycznego i ogniowego na wybrzeżu. Uderzenie na port w Berdiańsku doprowadziło do zniszczenia jednego z dużych okrętów desantowych proj. 1171 "Saratów" (150) oraz uszkodzenia innych jednostek cumujących przy nabrzeżu. Dalsze ataki, prowadzone z użyciem pocisków manewrujących i bezzałogowych jednostek nawodnych, dosięgały okręty desantowe zarówno w portach czarnomorskich, jak i azowskich, co stopniowo redukowało rosyjskie zdolności do przerzutu sił drogą morską.
Istotnym elementem materiału ukraińskiego resortu obrony są uderzenia na sewastopolskie doki oraz inne obiekty stoczniowe, w wyniku których uszkodzony został (m.in.) okręt podwodny proj. 636.3 "Rostow nad Donem" (B-237). Atak na jednostkę przebywającą w suchym doku, połączony z uszkodzeniem infrastruktury remontowej, oznacza jednoczesną stratę cennego okrętu i ograniczenie możliwości przywracania do służby kolejnych uszkodzonych platform.
Zewnętrzne bazy danych o stratach morskich potwierdzają, że Rosja utraciła na Morzu Czarnym i Azowskim łącznie ponad dwadzieścia jednostek zniszczonych oraz podobną liczbę uszkodzonych, w tym jednostki zdolne do przenoszenia pocisków typu Kalibr. Rozbieżności między poszczególnymi zestawieniami dotyczą przede wszystkim klasyfikacji stanu technicznego konkretnych okrętów i długości okresu ich wyłączenia z działań, nie zaś samego faktu przeprowadzenia skutecznych ataków.
W wymiarze operacyjnym komunikat ministerstwa potwierdza to, co obserwowano w praktyce od pierwszych miesięcy wojny: Rosja utrzymała możliwość prowadzenia uderzeń z morza, lecz została zmuszona do ograniczenia zasięgu i intensywności działań w zachodniej części akwenu. Krążowniki, fregaty i okręty desantowe coraz rzadziej pojawiają się w rejonach szczególnie narażonych na ataki, co zwiększa znaczenie broni dalekiego zasięgu oraz jednostek operujących z większego dystansu od ukraińskiego wybrzeża.
i
Kluczowe jednostki: zniszczone zdolności, nie tylko kadłuby
Z perspektywy Kijowa i analiz zewnętrznych największe znaczenie mają nie tyle nazwy pojedynczych okrętów, ile całe kategorie zdolności, które Rosja traciła wraz z kolejnymi uderzeniami. Zatopienie krążownika "Moskwa" oznaczało utratę okrętu dowodzenia z rozbudowanym uzbrojeniem rakietowym i systemami radiolokacyjnymi, a przede wszystkim załamanie rosyjskiej dominacji w północno‑zachodniej części akwenu. Po tej operacji tempo patroli większych jednostek w pobliżu ukraińskiego wybrzeża wyraźnie spadło, co wymusiło przesunięcie ciężaru działań na okręty operujące dalej od lądu i środki rażenia wystrzeliwane z terytorium Rosji oraz Krymu.
Seria uderzeń w okręty desantowe – od ataku w Berdiańsku, gdzie zniszczono duży okręt desantowy proj. 1171 "Saratów" (150), po późniejsze działania w portach czarnomorskich i azowskich (m.in. zatopienie okrętu desantowego proj. 775/II "Cezar Kunikow" (158)) – przełożyła się na znaczące ograniczenie rosyjskich zdolności do prowadzenia operacji desantowych i logistycznych wzdłuż ukraińskiego wybrzeża. Do tej sekwencji dochodzą najnowsze uderzenia na duże okręty desantowe proj. 775 "Jamał" (156) i "Azow" (151) w portach okupowanego Krymu, o których Służba Bezpieczeństwa Ukrainy poinformowała – 18 kwietnia 2026 roku – na swoim oficjalnym kanale w komunikatorze Telegram. Operację przeprowadziło Centrum Specjalnych Operacji „Alfa” SBU, dodatkowo zmniejszając możliwości przerzutu wojsk i sprzętu drogą morską. Duże jednostki przystosowane do przerzutu sprzętu i wojsk na nieprzygotowane wybrzeże zostały w części zniszczone, w części zmuszone do operowania w głębi własnej strefy bezpieczeństwa, co praktycznie wykluczyło scenariusz szerokiej operacji desantowej w rejonie Odessy.
Uderzenia na okręty podwodne i infrastrukturę stoczniową w Sewastopolu dotknęły z kolei segment zdolności rakietowych i regeneracyjnych floty. Uszkodzenie okrętu podwodnego przenoszącego pociski manewrujące "Kalibr" w suchym doku połączone z uszkodzeniem samego doku oznacza jednoczesne osłabienie potencjału uderzeniowego i zaplecza remontowego. Konieczność przeniesienia części prac remontowych i obsługowych do portów położonych dalej na wschód wydłuża cykle przywracania jednostek do służby i dodatkowo ogranicza operacyjną dostępność floty.
W tle pozostają straty w jednostkach pomocniczych i logistycznych – holownikach, zbiornikowcach, okrętach zabezpieczenia – które rzadziej trafiają do nagłówków, ale są kluczowe dla utrzymania ciągłości działań na morzu. Każdy zatopiony lub ciężko uszkodzony okręt tego typu oznacza konieczność reorganizacji łańcuchów zaopatrzenia, zwiększenie obciążenia pozostałych jednostek i większą wrażliwość na kolejne uderzenia w newralgiczne punkty systemu logistycznego.
W efekcie kampania Ukrainy uderza w trzy filary rosyjskiej obecności morskiej: zdolność do projekcji siły z morza na ląd, możliwość fizycznego manewru siłami desantowymi oraz sprawność systemu odtwarzania i utrzymania okrętów w gotowości. Dla czytelnika oznacza to, że liczba zatopionych kadłubów jest tylko wskaźnikiem szerszego zjawiska – stopniowego rozmontowywania spójnej architektury morskiego instrumentarium Rosji na Morzu Czarnym.
Polecany artykuł:
Asymetryczny plan: bezzałogowce, rakiety i działania specjalne
Raport Snake Island Institute pt. "The Black Sea's Asymmetric Blueprint" opisuje kampanię Ukrainy jako świadomie prowadzony proces, a nie zbiór pojedynczych, spektakularnych akcji (np. rajdy pododdziałów ukraińskich na rosyjską infrastrukturę rozpoznawczą na Kosie Tendrowskiej). Ukraina, dysponując ograniczonymi klasycznymi siłami morskimi, postawiła na połączenie kilku elementów: bezzałogowych jednostek nawodnych, pocisków przeciwokrętowych i manewrujących, środków rozpoznania oraz działań szerokiego wachlarza pododdziałów specjalnych.
Autorzy raportu wyróżniają ewolucję tej kampanii w trzech etapach. Początkowa faza – w 2022 roku – miała charakter w dużej mierze improwizowany, z pierwszymi atakami bezzałogowych jednostek nawodnych na rosyjskie okręty w rejonie Sewastopola. Kolejny etap – w 2023 roku – przyniósł lepszą koordynację uderzeń systemów bezzałogowych z atakami rakietowymi na porty i infrastrukturę, co zwiększyło presję na rosyjskie dowództwo i zmusiło je do rozproszenia jednostek (np. przebazowania w rejon Noworosyjska czy Tuapse) oraz wzmocnienia obrony baz. Wreszcie – w 2024 roku – i później coraz częściej obserwowano operacje wielodomenowe, łączące systemy bezzałogowe nawodne, powietrzne i pociski wystrzeliwane z lądu.
Raport szacuje, że w wyniku tej kampanii ponad jedna piąta potencjału Floty Czarnomorskiej została zniszczona lub wyłączona z działań, a dalsza część jednostek musi operować w warunkach znacząco podwyższonego ryzyka. Konieczność przebazowania okrętów z Sewastopola do portów położonych dalej na wschód, takich jak Noworosyjsk, zwiększa czas reakcji i ogranicza możliwość szybkiego oddziaływania na zachodnią część akwenu.
Istotny jest także wymiar technologiczny. Ukraina rozwijała platformy typu Sea Baby i MAGURA V5 w trybie iteracyjnym, w oparciu o doświadczenia z kolejnych ataków oraz reakcje rosyjskiej obrony. Skrócenie cyklu od testu do wprowadzenia zmian, możliwe dzięki bliskiej współpracy wojska, przemysłu i partnerów zagranicznych, pozwoliło w stosunkowo krótkim czasie dostosować bezzałogowe środki rażenia do wymogów walki na akwenie o silnie nasyconej obronie.
W tle tej kampanii toczą się również działania specjalne, obejmujące (m.in.) rajdy na instalacje rozpoznawcze i komunikacyjne przeciwnika, w rejonie delty Dunaju oraz działania wymierzone w logistykę morską na Morzu Kaspijskim. W podobnej logice utrzymane było uderzenie Służby Bezpieczeństwa Ukrainy na okupowany Krym w kwietniu 2026 roku, podczas którego Centrum Specjalnych Operacji "Alfa" jednocześnie zaatakowało oprócz dwóch dużych okrętów desantowych "Jamał" i "Azow", jeszcze jedną jednostkę oraz prawdopodobnie kuter przeciwdywersyjny proj. 21980 "Graczonok", a także blok anten systemu łączności typu Delfin, radar MR‑10M1 "Mys‑M1" i zbiorniki paliw bazy "Yugtorsan". Tego typu epizody pokazują, że domena morska nie ogranicza się do klasycznych starć flot, lecz obejmuje szerokie spektrum działań – od sabotowania przepływów uzbrojenia po niszczenie systemów rozpoznania, łączności i zaplecza logistycznego, bez których przeciwnik nie jest w stanie wykorzystać pełni potencjału swoich sił morskich.
Nowy bilans na Morzu Czarnym
W literaturze przedmiotu coraz częściej pojawia się teza, że wojna na Morzu Czarnym stanowi praktyczny przykład powrotu do logiki "Jeune École" – koncepcji, w której mniejsze państwo wykorzystuje asymetryczne środki do podważania przewagi dużej floty przeciwnika. Ukraina, w sytuacji braku pełnowartościowej floty wojennej, postawiła na uderzenia w komunikację i zaplecze przeciwnika, zamiast dążyć do klasycznej i rozstrzygającej bitwy morskiej.
Aktualny bilans wskazuje, że Rosja zachowała przewagę liczebną i jakościową w klasycznych platformach, lecz utraciła swobodę ich użycia w newralgicznych rejonach akwenu. Okręty Floty Czarnomorskiej mogą nadal prowadzić uderzenia rakietowe z bezpieczniejszej odległości, lecz ryzyko operowania w pobliżu ukraińskiego wybrzeża, szlaków eksportowych i wysp doprowadziło do skurczenia strefy realnej aktywności floty.
Obecna sytuacja ma cechy pata. Ukraina nie dysponuje środkami pozwalającymi na pełne przejęcie kontroli nad Morzem Czarnym ani na zapewnienie całkowicie bezpiecznej żeglugi handlowej, natomiast Rosja pomimo zajęcia Krymu i kontroli nad Morzem Azowskim i jego linią brzegową nie jest już w stanie skutecznie blokować całego ukraińskiego wybrzeża. Utrzymywanie blokady w dotychczasowej formie wymagałoby poniesienia wysokich kosztów i akceptacji ryzyka dalszych strat w okrętach i infrastrukturze.
Warto zauważyć, że skutkiem tej sytuacji jest zwiększenie znaczenia innych instrumentów wpływu, w tym środków rakietowych wystrzeliwanych z terytorium Rosji i okupowanego Krymu oraz systemów bezzałogowych używanych przeciwko ukraińskim portom. Morze staje się jednym z elementów szerszej kampanii, w której działania w domenie morskiej, lądowej, powietrznej i informacyjnej wzajemnie się uzupełniają.
Korytarz zbożowy, miny i bezpieczeństwo żeglugi
Jednym z najważniejszych wymiarów wojny na morzu jest wpływ na bezpieczeństwo żeglugi handlowej i eksport ukraińskich produktów rolnych. Już w pierwszych tygodniach wojny doszło do incydentów z udziałem statków handlowych uszkodzonych przez miny lub działania wojenne w rejonie Odessy, co skłoniło organizacje międzynarodowe do wydania ostrzeżeń o niebezpiecznych obiektach dryfujących w północnej i zachodniej części Morza Czarnego.
Czarnomorska Inicjatywa Zbożowa (ang. Black Sea Grain Initiative), zawarta z udziałem (m.in.) Turcji i ONZ, na pewien czas umożliwiła częściowe odblokowanie ukraińskiego eksportu zboża poprzez wytyczony korytarz morski. Po jednostronnym wycofaniu się Rosji z tego porozumienia Ukraina została zmuszona do stworzenia własnego korytarza zbożowego, prowadzącego z portów czarnomorskich i naddunajskich w kierunku cieśnin tureckich. Trasa ta pozostaje narażona na ryzyko ataków rakietowych i dronowych, jednak stopniowe wypychanie większych jednostek rosyjskich z zachodniej części akwenu ogranicza możliwości bezpośredniego oddziaływania floty na statki handlowe.
Dodatkowym, długotrwałym wyzwaniem jest problem min morskich oraz pozostałości po systemach bezzałogowych. Przypadki jednostek takich jak pogłębiarka "Inhulski" czy masowiec "NS Pride", które uległy uszkodzeniu po wejściu na miny lub dryfujące elementy bezzałogowców, pokazują, że zagrożenie dla żeglugi utrzymuje się nawet poza bezpośrednią strefą działań. W odpowiedzi Ukraina rozwija zdolności przeciwminowe oraz uczestniczy w ćwiczeniach międzynarodowych, takich jak manewry pk. "Sea Breeze", "REPMUS" czy "Dynamic Messenger 2025", gdzie testowane są procedury neutralizacji niewybuchów i ochrona szlaków handlowych.
Znaczenie tej domeny podkreślają również plany długoterminowe. Dokumenty strategiczne wskazują na potrzebę pozyskania niszczycieli min, okrętów patrolowych i środków rozpoznania podwodnego, które mają umożliwić stopniowe oczyszczanie akwenu i przywracanie bezpiecznych korytarzy żeglugowych po zakończeniu działań wojennych. Dla Ukrainy, pozostającej jednym z kluczowych eksporterów zboża i innych produktów rolnych, bezpieczeństwo żeglugi to kwestia ściśle powiązana z odbudową gospodarki i stabilnością polityczną państwa.
Asymetria i nowa Strategia Bezpieczeństwa Morskiego
Zagraniczne opracowania podkreślają, że ukraińska kampania na Morzu Czarnym nie była przypadkową sekwencją udanych ataków, lecz testem świadomie budowanej koncepcji wykorzystania nowych technologii w duchu strategii słabszego. Analizy Center for Maritime Strategy opisują Ukrainę jako jedno z pierwszych państw, które zdołało uczynić bezzałogowe systemy nawodne centralnym narzędziem operacji typu sea denial, łącząc je z rozpoznaniem w czasie zbliżonym do rzeczywistego i precyzyjnymi uderzeniami rakietowymi. Wskazuje się (m.in.) na stosowanie roju dronów nawodnych zdolnych do przeciążenia rosyjskiej obrony w kluczowych punktach, takich jak wejścia do portów czy rejony kotwiczenia dużych jednostek.
Równolegle w literaturze specjalistycznej pojawiły się opracowania, które pokazują, że ukraińskie działania praktycznie zweryfikowały tezy o dojrzałości technologicznej koncepcji Jeune École w warunkach współczesnej wojny morskiej. Badania opublikowane (m.in.) w Naval War College Review wskazują, że połączenie pocisków przeciwokrętowych z rojami dronów morskich pozwoliło Ukrainie osiągnąć częściową kontrolę nad użyciem przestrzeni morskiej przez silniejszego przeciwnika, mimo braku klasycznej floty liniowej. Podkreśla się przy tym, że scenariusz ten nie jest w pełni przenoszalny na każdy akwen, ale stanowi ważny punkt odniesienia dla mniejszych państw nadmorskich.
Wnioski z Morza Czarnego dobrze korespondują z kierunkiem, w jakim rozwija się ukraińska polityka morska. Strategia Bezpieczeństwa Morskiego Ukrainy, przygotowana pod auspicjami Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, identyfikuje (m.in.) niewystarczającą koordynację podmiotów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo na morzu oraz degradację krajowego przemysłu morskiego jako jedne z kluczowych zagrożeń. Zatwierdzony – w 2024 roku – plan wdrożenia strategii przewiduje wzmocnienie Marynarki Wojennej i Straży Morskiej, rozwój nowych zdolności – w tym bezzałogowych – oraz odbudowę infrastruktury i szlaków handlowych w ścisłej współpracy z partnerami zagranicznymi.
Doświadczenia z kampanii przeciwko Flocie Czarnomorskiej stają się w ten sposób praktycznym poligonem dla przyszłej architektury bezpieczeństwa morskiego. Ukraińscy oficerowie i analitycy zwracają uwagę, że kolejne operacje na morzu – od walk o Wyspę Wężową po przejmowanie kontroli nad infrastrukturą wydobywczą w pobliżu Krymu – wymuszały równoległe myślenie o instrumentach prawa międzynarodowego, odbudowie gospodarki morskiej i wkomponowaniu działań narodowych w szersze ramy bezpieczeństwa regionalnego. Dyskusje prowadzone w ośrodkach takich jak RUSI wskazują, że doświadczenia Ukrainy będą jednym z głównych punktów odniesienia dla państw NATO i partnerów, gdy mowa o adaptacji flot do epoki tanich środków rażenia, wysokiej przejrzystości pola walki i zagrożeń hybrydowych na morzu.
Perspektywa powojenna: odbudowa zdolności i porządku morskiego
Strategiczne dokumenty Ukrainy dotyczące bezpieczeństwa morskiego przewidują, że odbudowa i rozwój sił morskich będą jednym z priorytetów powojennej przebudowy struktur obronnych. Zakładane są rozbudowa Marynarki Wojennej i Straży Morskiej, rozwój krajowego przemysłu stoczniowego, modernizacja infrastruktury portowej oraz tworzenie nowego systemu ochrony wybrzeża i szlaków handlowych.
W planach znajdują się (m.in.) budowane w Turcji korwety rakietowe typu Ada ("Hetman Iwan Mazepa" i "Hetman Iwan Wyhowski"), wielozadaniowe okręty patrolowe o zdolnościach pełnomorskich oraz nowoczesne jednostki przeciwminowe, których zadaniem będzie zarówno osłona żeglugi, jak i uczestnictwo w działaniach wielonarodowych. Równolegle rozwijany ma być komponent bezzałogowy, który w czasie wojny udowodnił swoją przydatność jako narzędzie oddziaływania na silniejszego przeciwnika i został wpisany w zapisy Strategii Bezpieczeństwa Morskiego jako jeden z priorytetowych kierunków rozwoju.
Znaczenie współpracy międzynarodowej ilustrują inicjatywy takie jak koalicja na rzecz zdolności morskich, koordynowana przez państwa NATO, czy przekazywanie Ukrainie okrętów przeciwminowych wraz z pakietami szkoleniowymi. Dla regionu Morza Czarnego oznacza to stopniową przebudowę architektury bezpieczeństwa morskiego, w której rola Ukrainy jako państwa broniącego swobody żeglugi i integralności swojej wyłącznej strefy ekonomicznej będzie rosła.
W szerszym ujęciu kampania przeciwko Flocie Czarnomorskiej wpisuje się w katalog doświadczeń, które będą miały znaczenie także poza Morzem Czarnym. Przykłady wykorzystywania bezzałogowych środków nawodnych, ataków na infrastrukturę morską i asymetrycznych działań przeciw silniejszej flocie będą analizowane przez sztaby i ośrodki badawcze jako studium przypadku wojny morskiej w erze tanich środków rażenia i wysokiego nasycenia obroną.
Dla Ukrainy zasadniczym wyzwaniem pozostanie przełożenie doświadczeń wojennych na trwały system bezpieczeństwa morskiego, który pozwoli nie tylko odstraszać potencjalnego agresora, lecz także zapewnić stabilność szlaków handlowych i bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej. Komunikat ministerstwa obrony o stratach rosyjskiej floty jest jednym z elementów tej układanki – pokazuje, że nawet w warunkach asymetrii zasobów możliwe jest trwałe ograniczenie zdolności morskich większego przeciwnika i stworzenie warunków do budowy nowego porządku na Morzu Czarnym.