Kanada i Australia wykazują ponowne zainteresowanie przystąpieniem do GCAP, trójstronnej inicjatywy między Wielką Brytanią, Japonią i Włochami. Chęć dołączenia Ottawy i Canberry można traktować jako chęć większej dywersyfikacji partnerstw w dziedzinie obronności.
Obecna polityka Stanów Zjednoczonych i nakładanie wysokich ceł na sprawdzonych od lat sojuszników, również należy odbierać jako brak zaufania wobec Waszyngtonu, szczególnie w tak delikatnej kwestii, jaką jest obronność, w trakcie tworzenia się nowej architektury bezpieczeństwa na świecie.
Ostatnie oświadczenia urzędników obrony i decydentów w obu krajach wskazują, że dyskusje, choć wciąż wstępne, zaczynają nabierania kształtów. Ostatnie działania i oświadczenia USA mogły również przyczynić się do ponownej oceny przez Kanadę i Australię strategii zamówień obronnych i niezawodności Stanów Zjednoczonych jako partnera obronnego, w szczególności w odniesieniu do myśliwców.
Kanada formalnie podpisała kontrakt ze Stanami Zjednoczonymi 9 stycznia 2023 roku na zakup 88 myśliwców F-35A dla Królewskich Kanadyjskich Sił Powietrznych (RCAF). W umowie określono, że pierwsze dostawy rozpoczną się w 2026 roku, a pełna zdolność operacyjna spodziewana jest w latach 2032-2034. Umowa była największą tego typu kanadyjską inwestycją w rozwój sił powietrznych od trzech dekad.
Jej wartość opiewa na około 19 miliardów dolarów. Budżet ten obejmował poza samolotami, modernizację baz w Bagotville i Cold Lake, sprzęt wsparcia naziemnego, a także pakiety szkoleniowe i serwisowe. Jednak w tej chwili wydaje się, że program dalszego pozyskiwania F-35 przez Kanadę wydaje się mocno zagrożony wobec ostatnich słów kanadyjskiego ministra obrony.
Powiedział on wówczas, że Kanada rozważa alternatywę dla F-35 spoglądając na europejski rynek myśliwców. Co ciekawe, Ottawa nie rezygnuje z innego rodzaju amerykańskiego uzbrojenia. Mowa w tym przypadku o system wyrzutni rakietowych M142 Himars, wobec których Kanada jest w dalszym ciągu otwarta.
Możliwość udziału Kanady w GCAP została podniesiona przez brytyjskiego posła Davida Chadwicka z Liberalnych Demokratów. Zapytał się wówczas czy brytyjskie Ministerstwo Obrony było zainteresowane zaproszeniem Kanady do przystąpienia do GCAP. Odpowiedziano wówczas, że państwa członkowskie programu tj, Wielka Brytania, Włochy i Japonia są otwarte na dołączenie nowych członków pod warunkiem, że ich udział w programie nie opóźni harmonogramu. W styczniu bieżącego roku pisaliśmy w Portalu Obronnym, że premier Włoch Giorgia Meloni, opowiedziała się za tym, aby Arabia Saudyjska dołączyła do programu myśliwca GCAP. W zeszłym roku Japonia powstrzymała plany Rijadu do dołączenia do projektu.
Potencjalny udział Kanady w GCAP jest ciekawym zwrotem akcji, ponieważ do tej pory wiele wskazywało na to, że Ottawie bliżej jest do FCAS, w których przewodnią rolę pełnią Francja, Niemcy oraz Hiszpania. Ponadto Paryż dość intensywnie działa na kanadyjskim rynku przede wszystkim w postępowaniu na okręty podwodne. Odpowiedź na ten stan rzeczy może prowadzić do konsorcjantów w obydwu programach. FCAS z kilku powodów wydaje się mniej stabilny niże GCAP.
Po pierwsze zbyt silny francuski rynek lotniczy, Airbus i Dassault to dwa giganci co może prowadzić do wewnętrznych tarć. Dassault ma być głównym integratorem myśliwca nowej generacji. Natomiast Airbus rości sobie większy udział w rozwoju kluczowych systemów, w tym awioniki, oprogramowania, interfejsów i zarządzania misjami. Spór dotyczy m.in. kodu źródłowego, praw własności intelektualnej i podziału pracy, co doprowadziło już do długotrwałego impasu w 2022 roku.
Dassault za to chce pełnej kontroli nad konstrukcją samolotu, co Airbus uważa za nieakceptowalne. Warto również zaznaczyć, że Francja i Niemcy to dwa ambitne państwa, które rywalizują ze sobą o przywództwo na wielu płaszczyznach. Tarcia przy tak dużym i prestiżowym projekcie również są możliwe, co może zagrażać jego stabilności i ciągłości. GCAP wydaje się w tym wypadku o wiele bardziej zbilansowane zarówno jeśli chodzi o państwa członkowskie jak i firmy wiodące w tym projekcie.
Przechodząc do drugiego zainteresowanego, czyli Australii sytuacja wydaj się być bardziej klarowna. Podczas Avalon Australian Airshow, który odbył się w Geelong, wicemarszałek lotnictwa Nicholas Hogan, szef działu zdolności sił powietrznych Królewskich Australijskich Sił Powietrznych, potwierdził, że przedstawiciele Wielkiej Brytanii, Włoch i Japonii przedstawili australijskim urzędnikom briefing informacyjny na temat GCAP. Hogan określił sesję jako eksploracyjną, zauważając, że Australia poprosiła o dalsze szczegóły.
Australia opiera swoje lotnictwo w większości na amerykańskich systemach na czele z F-35A, F/A 18 SuperHornet oraz Growlerach. Ponadto projekty takie jak E-7 Wedgetail. MQ-28 czy MC-55 są współtworzone wraz z amerykańskim przemysłem. W większości przypadków opierały się na współpracy z Boeingiem.
Stany Zjednoczone, które są głównym partnerem Australii w dziedzinie obronności, ogłosiły niedawno, że Boeing będzie produkować myśliwiec F-47 będący maszyną szóstej generacji. Oczekuje się również, że marynarka wojenna wkrótce wybierze producenta do myśliwca F/A-XX. Prezydent Donald Trump stwierdził, że eksport F-47 może być dozwolony w wersji „toned-down”, podobnie jak strategia modelu eksportu Rosji, ale takie opcje będą prawdopodobnie ograniczone i ściśle kontrolowane. W Indo-Pacyfiku Korea Południowa kontynuuje rozwój KF-21 Boramae, który ma być oferowany zarówno w konfiguracjach jedno-, jak i dwumiejscowych.
Postawa Stanów Zjednoczonych, która jest w tej chwili coraz bardziej biznesowa, a mniej partnerska zniechęca do współpracy nawet najbardziej sprawdzonych sojuszników. Jednocześnie USA bez wątpienia dalej przodują w technologii lotniczej, jednak nie są już takim dominatorem jak kiedyś. Obecnie Europa prowadzi dwa projekty budowy myśliwców 6 generacji, a Korea Południowa tworzy własne projekty.
Rynek w ostatnich latach pod tym względem zdecydowanie się rozszerzył, co tworzy więcej możliwości i opcji na bardziej elastyczne współprace z innymi państwami. Dodatkowo zapowiedź sprzedaży myśliwców w zubożonej wersji przez USA również daje pewne przesłanki o potrzebie zmiany partnerstw. Państwa europejskie tego rodzaju praktyk, nie stosują. Stawia je w tej sytuacji pod lepszym kątem długoterminowego partnerstwa niżeli Stany Zjednoczone z obecnym podejściem.
Państwa anglosaskie, jakimi są Kanada, Australia czy Wielka Brytania tradycyjnie blisko współpracują ze Stanami Zjednoczonymi w dziedzinie bezpieczeństwa oraz przemysłu zbrojeniowego. Państwa te zaczynają stopniowo zmieniać kierunek na Europe, ale również Japonię i Koreę Południową, które również są ważnymi partnerami USA.
Stany Zjednoczone wybierając stopniową politykę izolacjonizmu, same zgrywają ze sobą państwa, których połączony potencjał i wspólna wymiana kompetencji, może doprowadzić do przetasowań na rynku zbrojeniowym, który do tej pory był zdominowany przez Waszyngton.
Wielka Brytania, Włochy i Japonia w grudniu 2022 roku ogłosiły, że będą współpracować w celu stworzenia myśliwca bojowego bardziej zaawansowanego niż amerykański F-35 i Eurofighter, z najnowocześniejszą technologią w ramach wspólnego projektu Global Combat Air Program (GCAP).
Kraje te chcą zastąpić starzejącą się flotę amerykańskich samolotów F-2 (pochodna F-16 w Japonii) oraz Eurofighter Typhoony używane przez siły zbrojne Wielkiej Brytanii i Włoch. Kraje te chcą wyprodukować samolot do 2035 roku. Obecnie trwają prace rozwojowe nad myśliwcem, a trzy kraje zamierzają opracować specyfikacje i osiągi w ciągu najbliższych pięciu lat – jak mówił niedawno minister obrony Japonii. W grudniu kraje wydały komunikat, że projekt budowy samolotu ma ruszyć w 2025 r., zaś 10 lat później pierwsze maszyny, wstępnie nazwane Tempest, powinny wzbić się w powietrze. W zaangażowane w budowę są takie firmy jak: BAE Systems PLC., japońska firma Mitsubishi Heavy Industries i włoski Leonardo. Wcześniej Japonia pracowała nad rodzimym projektem o nazwie FX, jednak w grudniu 2022 roku, zgodziła się połączyć swoje wysiłki z Brytyjczykami i Włochami w programie o nazwie Tempest.
Samolot będzie miał takie cechy, jak technologie kontroli gestów i śledzenia wzroku pozwalające zmierzyć obciążenie pilota i identyfikować jego zmęczenie oraz stres psychiczny. Wbudowana sztuczna inteligencja pozwoli samolotowi pozostać w walce, nawet gdy pilot utraci przytomność. W kokpicie nie będzie żadnych pokręteł, a zaawansowana technologia stealth sprawi, że odrzutowiec będzie niemal niewidoczny dla radarów.