- Wiceszef MON ujawnia kluczowe decyzje obronne: wydano rozkaz strącenia obiektów, które naruszą polską przestrzeń powietrzną, w odpowiedzi na zagrożenie.
- Rozkaz posiada preautoryzację, co znacząco przyspiesza reakcję pilotów w obliczu zagrożenia, eliminując potrzebę dodatkowych potwierdzeń.
- Jak zintegrowane systemy obrony powietrznej chronią polskie niebo i dlaczego identyfikacja celu jest nadal absolutnym priorytetem?
W czwartek, 17 września przed południem mieszkańcy powiatów w województwach lubelskim i podkarpackim otrzymali alert RCB, informujący o potencjalnym zagrożeniu atakiem z powietrza. Niedługo wcześniej Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) ogłosiło rozpoczęcie operacji lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej w związku z atakami Rosji na terytorium Ukrainy. Premier Donald Tusk poinformował również, że „bardzo blisko polskiej granicy, niedaleko ukraińskiego Jagodzina koło Dorohuska, znowu zaatakowano prawdopodobnie stację benzynową; była bardzo masywna eksplozja”.
W odpowiedzi na pytania dziennikarzy dotyczące gotowości Polski do zestrzelenia rosyjskiego drona, wiceminister Tomczyk podkreślił, że „nie tylko byliśmy gotowi, ale dowódca operacyjny wydał rozkaz do zestrzelenia w przypadku przekroczenia granicy państwa”. Dodał, że jest to „rozkaz z preautoryzacją, tzn. już pilot nie musi potwierdzać z dowódcą operacyjnym, że ten obiekt jest w zasięgu i czy może strzelać, tylko automatycznie po wykryciu obiektu może dokonać strącenia takiego drona czy rakiety”.
Preautoryzacja rozkazu strącenia: Co to oznacza dla pilotów?
Wiceminister Cezary Tomczyk odniósł się do kwestii identyfikacji obiektu przed ewentualnym zestrzeleniem. Zaprzeczył, aby szybkość dronów odrzutowych unieważniała zasadę konieczności identyfikacji wzrokowej. Zauważył, że „identyfikacja w czasach pokoju jest czymś absolutnie koniecznym”, biorąc pod uwagę „ogromne” ryzyko pomyłki, na przykład zestrzelenia cywilnej awionetki. Podkreślił również kluczową rolę wymiany informacji.
Tomczyk zaznaczył, że Polska prowadzi „pełną wymianę informacji ze stroną ukraińską”, co jest fundamentalne dla przygotowania pilotów. Wyjaśnił, że system bezpieczeństwa jest budowany w taki sposób, aby polski dowódca operacyjny widział nie tylko dane z polskich urządzeń radiolokacyjnych, które mają ograniczony zasięg, ale także korzystał z „radarów i z systemów ukraińskich, albo amerykańskich, albo natowskich”. Dzięki temu identyfikacja zagrożenia następuje znacznie wcześniej, co pozwala dowódcy operacyjnemu i pilotowi na odpowiednie przygotowanie się do sytuacji.
Wiceszef MON zaapelował, aby „ludziom, którzy są w mundurach, którzy zarządzają tym światem i zarządzają bezpieczeństwem granicy, podejmować w tej sprawie decyzje”, ponieważ to oni biorą na siebie ryzyko i odpowiedzialność, posiadając największą wiedzę.
Zestrzelenie dronów nad Ukrainą: Kto podejmie decyzję?
Dziennikarze zapytali także o możliwość zawarcia porozumienia ze stroną ukraińską w celu zestrzelania dronów nad terytorium Ukrainy. Cezary Tomczyk wskazał, że „zestrzelenie nad Ukrainą rakiet i dronów „to już jest zupełnie inny poziom”. Podkreślił, że takie ustalenia mogłyby nastąpić jedynie „na poziomie całego Sojuszu Północnoatlantyckiego”. Jak poinformował, sprawa ta była wielokrotnie analizowana przez NATO, jednak „dopóki nie będzie pełnej akceptacji dla takiego rozwiązania, to na pewno nie pójdziemy tutaj dalej”.
W czwartek wojsko poderwało myśliwce w związku z rosyjskim nalotem na zachodnią Ukrainę. Jeden z rosyjskich dronów uderzył w odległości 4 km od polskiej granicy, jednak Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych nie odnotowało jej naruszenia. Premier Donald Tusk po spotkaniu z kanclerzem Austrii mówił o „masywnym, bardzo brutalnym” rosyjskim ataku, w wyniku którego „znowu zaatakowano prawdopodobnie stację benzynową; była bardzo masywna eksplozja” w Jagodzinie koło Dorohuska. Polskie samoloty zostały poderwane do akcji.
Był to kolejny atak Rosji w pobliżu polskiego terytorium. Wcześniej, w nocy z soboty na niedzielę, odnotowano dwa uderzenia dronów Gerań-5 w bezpośredniej bliskości granicy z Polską, w pobliżu polsko-ukraińskiego przejścia granicznego.