W dzisiejszym świecie szpiegują nawet lodówki. Chińskie lodówki

2026-04-25 15:15

Cyberwywiad Chin wykorzystuje na Zachodzie prywatne routery, gadżety podłączone do sieci czy inteligentne lodówki do ataków hakerskich na instytucje i krytyczną infrastrukturę oraz do wykradania tajnych informacji – podał „Financial Times”, powołując się na służby wywiadowcze wielu państw.

szpiegostwo, cyber, hacking

i

Autor: Pixabay.com

• Czy Twoja lodówka może być narzędziem cyberataku?

• Jak Chiny wykorzystują domowe urządzenia do operacji wywiadowczych?

• Czy inteligentne urządzenia to wygoda czy ryzyko zagrożenia bezpieczeństwa?

Kiedy e-lodówki stają się źródłem pozyskiwania informacji

Zatrudniani przez rząd Chin hakerzy rutynowo posługują się „rozległymi sieciami” złożonymi z podłączonych do internetu sprzętów domowych i gadżetów, by przeprowadzać ataki na „krajową infrastrukturę i demokratyczne instytucje” - wyjaśnia brytyjski dziennik, powołując się na ocenę agencji wywiadowczych Niemiec, Japonii, Holandii, Hiszpanii i Szwecji oraz sojuszu wywiadowczego Five Eyes, w ramach którego współpracują służby USA, Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii i Nowej Zelandii.

W czwartek (24 kwietnia) Krajowe Centrum Cyberbezpieczeństwa Wielkiej Brytanii ( poinformowało, że chiński cyberwywiad wykorzystuje dziesiątki tysięcy zwykłych domowych sprzętów podłączonych do internetu, by tworzyć sieci botów zdolne do przeprowadzania ataków i wykradania informacji. Praktyka taka nie jest nowa, ale Chiny posługują się nią „strategicznie i na wielką skalę” - sprecyzował brytyjski ośrodek.

Włamania do routerów czy lodówek w prywatnych domach czy firmach nie stanowią problemu, bo bardzo często ich oprogramowanie nie jest aktualizowane. Sprzężone w sieci sprzęty pozwalają nie tylko na przeprowadzanie wyrafinowanych ataków, ale też na ich skuteczne maskowanie - wyjaśnił w rozmowie z „FT” przedstawiciel europejskiej agencji wywiadowczej.

Garda: Krzysztof Gawkowski
Portal Obronny SE Google News

Metoda destylacji, czyli jak karmić swoją AI danymi na czyjś koszt

W marcu sojusz Five Eyes ostrzegł, że również Rosja usiłuje wykorzystywać prywatne sprzęty do cyberataków, ale Chiny robią to na znacznie większą skalę.

Trzy najważniejsze chińskie jednostki hakerskie, znane jako Volt Typhoon, Flax Typhoon i Violet Typhoon, i powiązane z wojskiem oraz resortem bezpieczeństwa państwowego, rutynowo wykorzystują ataki sieci botów do swych operacji - ustaliły zachodnie służby.

W opinii amerykańskiego wywiadu głównym celem takich ataków jest uszkodzenie systemów cywilnych i wojskowych, na przykład po to, by utrudnić USA zareagowanie na ewentualną inwazję Chin na Tajwan czy inną formę ataku na wyspę.

W czwartek „FT” dotarł do dokumentu przygotowanego przez dyrektora Białego Domu ds. polityki naukowej i technologicznej Michaela Kratsiosa, który oskarżył Chiny o kradzież amerykańskiej własności intelektualnej związanej ze sztuczną inteligencją metodą tzw. destylacji (distillation). Jest to proces uczenia mniejszych modeli AI w oparciu o osiągnięcia większych modeli w celu zbudowania nowego produktu niższym kosztem (tak działa chiński model DeepSeek – Portal Obronny). 

Jak podkreślił dziennik, amerykański sektor AI jest zaniepokojony ryzykiem, jakie stwarzają zagraniczne „modele destylowane”, które nie posiadają właściwych zabezpieczeń uniemożliwiających np. tworzenie broni biologicznej czy przeprowadzanie złośliwych cyberataków.

Kilka zdań komentarza

Kiedyś, gdy odkurzacz sam nie jeździł po pokoju, a samochód nie był elektroniką sprzęgniętą z internetem, życie było mniej wygodne. Również dla szpiegów. Teraz hulaj dusza! Automatyczny odkurzacz bardzo znanej chińskiej marki skanuje sprzątane pomieszczenia, by wykonać zadanie i nie rozbić się. Jednocześnie może przekazywać zebrane informacje do producenta. Ten zaś zobowiązany jest podzielić się nimi z państwem. Jak powiedział Lenin: państwo jest aparatem ucisku. A chińskienie jawi sie takim tylko miłośnikom chińskiej elektroniki i aut.

A propos samochodów. Dziś coraz częściej wyposażone są w systemy LiDAR, czyli technologię teledetekcji. W uproszczeniu: system wysyła tysiące impulsów świetlnych w stronę otoczenia i mierzy czas, po jakim światło odbite od obiektów wraca do sensora. W kartografii używa się go do sporządzania bardzo dokładnych map. W motoryzacji – do umożliwienia tzw. jazdy autonomicznej i generalnie: poprawy bezpieczeństwa użytkowania samochodu, który – dla przykładu – potrafi „widzieć” przeszkody i inne pojazdy w trzech wymiarach.

Te chińskie auta są bezpieczne dla użytkowników, ale już nie dla… obronności państwa. Wjedzie obywatel takim samochodem na teren wojskowy i LiDAR zeskanuje wszystko dookoła. W Polsce wprowadzono więc odpowiednie przepisy i...

Zakaz wjazdu chińskich samochodów na teren chronionych obiektów wojskowych w Polsce wszedł w życie 17 lutego 2026 roku. Decyzję o ograniczeniach podjął Szef Sztabu Generalnego WP, gen. Wiesław Kukuła, w celu ochrony infrastruktury krytycznej przed potencjalnym zagrożeniem ze strony zaawansowanych systemów monitorowania w tych pojazdach” – cytuję za jedną ze stacji telewizyjnych.

A to tylko chińskie auta mogą stanowić takie „potencjalne zagrożenie”? Rosyjskie również, ale Rosja nie potrafi produkować takich cudów techniki. Co innego zachodnie koncerny motoryzacyjne. To jednak firmy z naszego kręgu sojuszniczego, więc po co amerykańskie Tesle miałyby „lidarować” polskie koszary?

Swoją drogą, jaką trzeba mieć rozbudowaną infrastrukturę informatyczną, by pobrać i przerobić co najmniej petabajty (jeśli nie więcej) danych wysyłanych przez autonomiczne odkurzacze, routery, telewizory, lodówki, pralki...

Można jednak pocieszać się tym, że takie produkty wytwarzane na rynek globalny nie szpiegują na taką skalę, jak te przeznaczone na rynek chiński. Albo korzystać ze „zwykłego” odkurzacza i lodówki niepołączonej z internetem. A nawet wówczas dalej będziemy inwigilowani, korzystając z innych dobrodziejstw techniki. Takie czasy...

Sonda
Czy Polska potrafi radzić sobie ze szpiegami?