Dezinformacja przed defiladą z okazji Święta Wojska Polskiego

W sieci pojawiają się nagrania sprzętu wojskowego na ulicach Warszawy, którym towarzyszą fałszywe twierdzenia o rzekomych przygotowaniach Polski do wojny. W rzeczywistości przedstawiają one przygotowania do defilady wojskowej. Podobne przypadki dezinformacji pojawiały się także w poprzednich latach. W sobotę, 15 sierpnia, z okazji Święta Wojska Polskiego i w 106. rocznicę Bitwy Warszawskiej odbędzie się defilada wojskowa w Warszawie oraz parada okrętów na wodach Zatoki Gdańskiej.

Napisy fake na białym tle. Obok w zielonym kole artykuły prasowe. O dezinformacji przeczytasz na SE Portal Obronny.
Autor: Pixabay/demagog.org.pl// Pixabay.com

• Nie warto dawać wiary we wszystko co jest publikowane w mediach społecznościowych.

• Sprawdź, czy znane media piszą o tej samej sensacyjnej sprawie.

• Autentyczność zdjęcia możesz sprawdzić używając wyszukiwarki grafiki Google.

W związku z planowanymi wydarzeniami w sieci pojawiły się fałszywe informacje dotyczące przejazdów sprzętu wojskowego ulicami Warszawy. Na platformach społecznościowych krążą nagrania z przygotowań do defilady, na których widać przemieszczające się czołgi. Na platformie X filmy opatrzono jednak fałszywymi twierdzeniami, jakoby przejazdy sprzętu były związane z przygotowaniami Polski do wojny. Jedna z takich publikacji zgromadziła ponad 300 tys. wyświetleń.

Ministerstwo Obrony Narodowej zapowiadało w komunikacie przejazdy sprzętu wojskowego ulicami Warszawy w ramach przygotowań do Święta Wojska Polskiego. Zgodnie z zapowiedzią, z 8 na 9 sierpnia, w godz. 23:00 - 3:00, odbywały się próby przed defiladą.

Podobne działania prxeprowadzono także w Gdyni. Jak podało MON, próba komponentu morskiego rozpoczęła się we wtorek (11 sierpnia) o godz. 15:30. Okręty płynące w szyku były widoczne z całego trójmiejskiego wybrzeża – od mola w Gdańsku-Brzeźnie, przez mola w Sopocie i Gdyni-Orłowie, po plażę miejską i Skwer Kościuszki w Gdyni.

Garda: Grabowski od Orki do Miecznika | 2026 07 24
Portal Obronny SE Google News

Nagrania z prób przed defiladą były wykorzystywane do rozpowszechniania fałszywych informacji także rok temu. Wówczas internauci fałszywie twierdzili, że widoczny na nagraniach sprzęt wojskowy jest rzekomo dodatkowym wyposażeniem wysyłanym do Polski przez NATO.

Z kolei we wrześniu 2024 r. francuska agencja AFP opisywała przypadek internauty, który na platformie X opublikował nagranie przedstawiające przejazd czołgów w Warszawie. W swoim wpisie twierdził fałszywie, że widoczny na filmie sprzęt miał być wysyłany do walki z Rosją. W rzeczywistości nagranie pochodziło z defilady wojskowej, która odbywała się 15 sierpnia 2024 r. na warszawskiej Wisłostradzie.

W poprzednich latach pojawiały się również fałszywe informacje, według których na pojazdach wojskowych uczestniczących w defiladzie miały rzekomo pojawiać się ukraińskie flagi. W rzeczywistości były to proporce wojskowe.

Polskie formacje wojskowe posługują się własnymi barwami i symbolami, a część z nich wykorzystuje kolory niebieski i żółty. Należą do nich m.in. 20. Bartoszycka Brygada Zmechanizowana, 34. Brygada Kawalerii Pancernej oraz 16. Pomorska Dywizja Zmechanizowana. Kolory eksponowane przez żołnierzy są elementem identyfikacji i oznaczają przynależność do konkretnej jednostki wojskowej.

Nagrania z polskiej defilady wojskowej były również wykorzystywane w dezinformacji w Stanach Zjednoczonych. W styczniu 2025 r., po tym, jak prezydent USA Donald Trump podpisał rozkaz wysłania 1,5 tys. żołnierzy na granicę z Meksykiem w celu ograniczenia nielegalnego przekraczania granicy przez migrantów, w sieci zaczęły pojawiać się nagrania przedstawiające rzekomy przejazd sprzętu wojskowego. Jednym z nich było nagranie z defilady wojskowej w Warszawie. Wideo rozpowszechniano jako rzekomą relację z Teksasu, jednak w rzeczywistości zostało ono nagrane z kładki nad ul. Czerniakowską, w pobliżu Kanału Piaseczyńskiego i stadionu Legii Warszawa.

Kilka zdań komentarza

Walkę z tzw. fake newsami należy prowadzić, ale to jest wręcz syzyfowa praca. Zgodnie z tym, co stanowi prawo, w internecie – a zwłaszcza w mediach społecznościowych – można wypisywać różne nieprawdy, bzdury, rozpowszechniać kontrowersyjne opinie czy udostępniać różne fałszywki.

Jeśli takie aktywności nie kwalifikują się jako zniesławienie, nieuczciwa konkurencja, dezinformacja na rynku finansowym, nie nawołują do nienawiści ani nie wypełniają znamion zdrady stanu, nie podlegają jakimkolwiek karom.

Jeśli dezinformacja jest prowadzona na zlecenie, sprawa ma się już inaczej. Nie należy też zapominać, że dezinformacja jest także dziełem botów, od jakiegoś czasu wspieranych modelami AI. A walka z botami jest niczym zmagania z komarami – nie da się ich zabić wszystkich. Również naiwność odbiorców i nieumiejętność weryfikacji przyjmowanych informacji nie ułatwiają tępienia dezinformacji. Będzie jej jeszcze więcej...