Ukraina i Rosja w wojnie na wyczerpanie. Kto szybciej straci siły?

Od miesięcy Ukraina wykonuje tzw. głębokie uderzenia, biorąc na cel m.in. rosyjską infrastrukturę petrochemiczną. Ostatni atak dronów na zakłady gazowe w Tobolsku – na Zachodniej Syberii, 2000 km od granicy i prawie 600 km za Uralem – pokazuje rosnący zasięg tych operacji. Według szacunków Kijowa ataki obniżyły moc przerobową rosyjskiej petrochemii aż o 30 proc. Używając terminologii bokserskiej: Ukraina punktuje, ale Rosja wciąż nie zaliczyła nawet technicznego nokautu. Najlepszym dowodem są apele ukraińskich władz do cywilów, by kupowali agregaty prądotwórcze już teraz – zanim zima wywinduje ich ceny kilkukrotnie.

Rulon dolarów spięty gumką na tle rozłożonych banknotów. O wsparciu finansowym dla Ukrainy pisze SE Portal Obronny.
Autor: Pixabay.com Według zachodnich szacunków do końca 2026 r. Rosja wyda na wojnę z Ukrainą ok. 725–730 mld USD, a wydatki Ukrainy wynieść mogą ok. 360–365 mld USD

• Głębokie uderzenia ukraińskich dronów rosyjską petrochemię nie zatrzymują wojennej machiny Kremla.

• Mimo opinii o „gospodarce na krawędzi”, rosyjski wojenny system wciąż zachowuje wydolność.

• Zachód finansuje funkcjonowanie ukraińskiego systemu emerytalnego i budżetówki.

Wymiana ciosów – kto pierwszy padnie na deski: Rosja czy Ukraina?

Ciężko zliczyć, ile to razy głoszono, że wojna Rosji z Ukrainą ma się ku końcowi. Równie wiele razy po tzw. przestrzeni informacyjnej krążyły wieści, że dni Władimira Putina są policzone, bo albo niebawem umrze na ciężką chorobę, albo zostanie obalony. Albo: że gospodarka rosyjska szoruje po dnie. Żeby nie być gołosłownym, zacytuję fragment analizy podanej w listopadzie 2024 r. przez Forsal (w materiale „Rosyjska gospodarka na krawędzi”):

„Rekordowo wysokie stopy procentowe (21 proc.) wprowadzone przez Bank Rosji nie są w stanie powstrzymać inflacji i spowolnić wymykającej się spod kontroli gospodarki wojennej. System bankowy i sektor prywatny ledwo wytrzymują koszt obsługi długu, a wyczerpywanie się Rezerwy Płynności zapowiada potężne tąpnięcie budżetowe.”

I bardzo dobrze by teraz było, tak, jak dwa lata temu informowano. By było. Jednak widocznie pogłoski o zgonie Rosji były przedwczesne, skoro nadal rosyjska gospodarka funkcjonuje, jak funkcjonuje. Jakoś nie widać, by się w tym funkcjonowaniu zatrzymała.

Ktoś pewnie zarzuci piszącemu ten komentarz, że cieszy go ten stan rzeczy. Tacy krytycy mogą piszącego wyzywać od „ruskiej onucy”. Jak już sobie ulżyli, to niech pomyślą. Może dojdą do wniosku, że pobożnymi życzeniami i analizami lub prognozami optymistycznymi – dla Ukrainy, a pesymistycznymi – dla Rosji nie doprowadzi się do zakończenia wojny!

Tymczasem jeśli tylko się otrząśnie z politycznej poprawności („nic krytycznego o Ukrainie”),widać, że w tej wymianie ciosów Rosja jest obita, ale i Ukraina ledwo dyszy. A stoi na nogach dzięki wszechstronnej pomocy Zachodu. Państwa będące w stanie wojny prowadzą dość, tak to określę, szczególną politykę informacyjną. Sprowadza się ona do tego, że zaniża się dane negatywne, a zawyża uznane za pozytywne. Przyjrzyjmy się danym ukazującym wielkość inflacji w Rosji i na Ukrainie. Trudno uwierzyć, że jest tak niska. Zatem Rosja w czerwcu podała, że inflacja w ujęciu rok do roku wyniosła ok. 6 proc. 

Według ukraińskiego GUS w lipcu inflacja wynosiła 7,7 proc. Dla przypomnienia: w 2022 r. wynosiła 26 proc. Spadła do jednocyfrowej wartości m.in. dzięki zamrożeniu cen części taryf energetycznych dla ludności, twardej polityce Narodowego Banku Ukrainy oraz stale napływającej zagranicznej pomocy finansowej, która stabilizuje kurs hrywny. Bez tej pomocy wątpliwe jest, by udało się osiągnąć tak niski (jak na czas wojenny) poziom inflacji. Dla porównania: nasz GUS podał, że w lipcu inflacja r/r wyniosła 3 proc. 

Garda: Szczyt NATO w Ankarze – Portal Obronny
Portal Obronny SE Google News

Bez zachodniego finansowania zawaliłby się ukraiński system ubezpieczeń społecznych

Po co rozprawiam o ekonomii? Bo to część polityki. A wojna, jak orzekł Clausewitz, jest przedłużeniem polityki prowadzonej innymi środkami. Ukraina wdała się w wymianę ciosów z Rosją. Ukraina, znów użyję analogii bokserskiej, „chodzi” w lżejszej wadze niż Rosja. Walczy, bo jest wspomagana przez Zachód. A to, że ta pomoc – nie tkwijmy w obłudzie – jest znacząco poniżej możliwości bogatego Zachodu, to już inna sprawa.

Wiecie, że na Ukrainie nie ma systemowych opóźnień w wypłacie emerytur? Świadczenia emerytalne oraz inne zapomogi społeczne są wypłacane regularnie, terminowo i w pełnej wysokości. W tak zniszczonym kraju system emerytalny nie zawalił się. A nie popadł w ruinę, bo jest finansowany z unijnego programu Ukraine Facility oraz z kredytów Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Kiel Institute for the World Economy wyliczył, że od początku wojny z zachodnich źródeł przeznaczono na sfinansowanie wypłat emerytur, pensji dla nauczycieli, lekarzy czy urzędników ponad 100 mld USD. Obecnie z dochodów podatkowych Ukraina finansuje prowadzenie wojny. Jak będzie wyglądała sytuacja, gdy wojna ucichnie (cokolwiek to znaczy), a zachodnie finansowanie wymienionych wyżej wydatków zostanie ograniczone lub wstrzymane? Jak poradzi sobie z tym Ukraina, skoro na odbudowę ze zniszczeń trzeba wielu setek miliardów dolarów?

Ukraina nie ma czym strącać rosyjskich rakiet balistycznych

Może gdyby zachodnia militarna pomoc była przynajmniej zbliżona do socjalnego wsparcia, to przebieg wojny byłby zgoła inny od obecnego? Można zgadywać. Od kilku tygodni Wołodymyr Zełenski apeluje do „zachodnich partnerów” o to, by przekazali ze swoich zapasów Siłom Zbrojnym Ukrainy pociski do systemów Patriot. Ukraina znajduje się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Najzwyczajniej nie ma czym strącać rosyjskich rakiet balistycznych (balistyków – jak je określają Ukraińcy).

Ukraina apeluje, ale Kijów musi też zrozumieć, że magazyny posiadaczy PAC-3 czy nawet PAC-2 nie mogą zostać wyczyszczone. Szczególnie wtedy, gdy może dojść do rosyjskich prowokacji znacznie poważniejszych od puszczania nieuzbrojonych dronów w przestrzeń powietrzną państw NATO.

Jest też jeszcze jedna niewiadoma: czy europejskich PAC wystarczy do zestrzelenia wszystkich balistyków wycelowanych w Ukrainę? Pytanie tym bardziej zasadne, że sam Zełenski niedawno mówił, iż Korea Północna ma wydatnie wzmocnić rosyjski potencjał balistyczny.

Jeszcze nie tak dawno Zachód obiecywał Ukrainie członkostwo w NATO

Skoro do tablicy zostało wywołane NATO, to kilka zdań w tym temacie. Pamiętacie Państwo obietnice, że droga do NATO przed Ukrainą stoi otworem? Żeby mieć pokrycie w faktach na to stwierdzenie, przytoczę cytat z wypowiedzi Jensa Stoltenberga (z 24 lutego 2024 r.). W drugą rocznicę pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę sekretarz generalny NATO powiedział:

„Prezydent Putin rozpoczął tę wojnę, ponieważ chciał zamknąć drzwi do NATO i odebrać Ukrainie prawo do wyboru własnej drogi. Osiągnął jednak coś dokładnie odwrotnego: Ukraina jest teraz bliżej NATO niż kiedykolwiek wcześniej. Ukraina wstąpi do NATO – to nie jest kwestia «czy», ale «kiedy».”

Takich obiecanek było później znacznie więcej. Dziś wiadomo, że były to czcze obietnice, którym wiarę dali optymiści, w tym też ci ukraińscy. Również Zełenski ma świadomość, że wszyscy ci politycy, którzy obiecywali Ukrainie członkostwo w NATO, najzwyczajniej – trzeba sobie to powiedzieć wprost – kłamali. Co zresztą u polityków nie jest jakimś stanem nadzwyczajnym.

Jak według Walerija Załużnego wejść do NATO, nie będąc jego członkiem

Zełenski nie będzie przypominał tych politycznych obietnic składanych przez wielkich zachodniego świata. Sam też jest politykiem, więc będzie robił dobre miny do złej gry. A gdy obecny ambasador Ukrainy w Wielkiej Brytanii – gen. Walerij Załużny powiedział publicznie, że Ukraina nie wejdzie do NATO, to z Bankowej w Kijowie poleciały w stronę mediów uwagi w stylu „ta wypowiedź została wyrwana z kontekstu”.

Możliwe, że były głównodowodzący SZU zreflektował się. Możliwe, że będzie ubiegał się o urząd prezydenta Ukrainy, więc trzeba mieć jedno i drugie na uwadze. A uważa, ze że Ukraina potrzebuje nowego bloku bezpieczeństwa zakotwiczonego w Europie i wskazał JEF (Joint Expeditionary Force – Połączone Siły Ekspedycyjne), wielonarodową inicjatywę wojskową pod dowództwem Wielkiej Brytanii, stworzoną do szybkiego reagowania kryzysowego (zrzeszającą 10 państw Europy Północnej i obszaru Morza Bałtyckiego). Oto jego wypowiedź w kwestii wzmiankowanej koncepcji (źródło: kanał YouTube – Wiadomości): 

„Tak czy inaczej będzie to związane z interesami politycznymi, jakby na to nie patrzeć. Mówiłem wtedy, że potrzebujemy zupełnie nowego bloku siłowego, najpewniej z powiązaniem terytorialnym w Europie. Chodzi o coś zupełnie nowego. Mówię o tym, że jest taka organizacja jak JEF.

Z politycznego punktu widzenia jest dość perspektywiczna. Są w niej kraje bałtyckie i nordyckie, którym przewodzi Wielka Brytania. Właśnie tam można wejść, bo to blok w składzie NATO. I ten blok zresztą, mimo że wpisali sobie tam zupełnie inne zadania – to bzdura, nie trzeba zmieniać konstytucji, zadania można przepisać. Człowiek, który stworzył tę organizację, jeszcze żyje – to był minister obrony Wielkiej Brytanii – i da się to zrobić.

A będąc w tym bloku wewnątrz NATO, tak jak zrobiły to Szwecja i Finlandia, można zacząć tworzyć tam w NATO zupełnie inny blok o innych możliwościach. Europa i tak już teraz przez ten szalony marketing zaczęła inwestować ogromne pieniądze w rozwój obronny. Czemu by tego nie wykorzystać, na przykład do zwiększenia zdolności krajów nordyckich i bałtyckich dzięki Ukrainie?”.

Warto odsłuchać całą wypowiedź Załużnego. Ciekawe, dość optymistyczne prognozy stawia ukraińskiemu przemysłowi obronnemu. Twierdzi, że za „2, 3 lub 5 lat Ukraina stanie się jednym z największych eksporterów bezpieczeństwa w Europie i na świecie”.

Te słowa mogłyby wpisywać się w przedwyborczą retorykę Zełenskiego o ogromnych możliwościach ukraińskiej zbrojeniówki. Czy ogromne? Możliwości ukraiński przemysł obronny ma.

Jednak – jak pokazuje rzeczywistość – obecnie są one ograniczone, skoro Ukraina jest w znaczącej mierze uzależniona od zachodniej pomocy (nie tylko) militarnej. Widać, że przekaz informacyjny płynący z Kancelarii Prezydenta Ukrainy nie zawsze idzie w parze z rzeczywistością, w której funkcjonuje ukraińskie państwo...

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki