Anatomia dezinformacji: Jak MiG-29 stał się 29 myśliwcami F-16 oraz polityczną i propagandową amunicją

Wokół rzekomej wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego dotyczącej przekazania Ukrainie 29 polskich myśliwców F-16 rozgorzała natychmiast informacyjna burza, podgrzewana przez polityków, łowców sensacji i trolle działające na zaognienie relacji Polska-Ukraina. W erze permanentnej wojny hybrydowej i polaryzacji dyskursu publicznego, nawet prosty błąd tłumaczeniowo-redakcyjny w zagranicznych mediach może w kilkadziesiąt minut przeobrazić się w niebezpieczne narzędzie dezinformacji.

  • Sensacyjna informacja o przekazaniu Ukrainie 29 polskich F-16 wywołała medialną burzę, która szybko okazała się burzą jedynie wirtualną.
  • Ukraiński portal pomylił MiG-29 z F-16; mimo szybkiego sprostowania MSZ, fałszywa wiadomość stała się narzędziem dezinformacji.
  • Incydent ujawnił, jak łatwo fałszywe doniesienia destabilizują relacje i podsycają wojnę hybrydową.
  • Sprawdź, dlaczego krytyczna ocena informacji jest kluczowa dla bezpieczeństwa państwa!

Od błędu translacji do dezinformacji

Iskrą, która wywołała medialną lawinę, była publikacja ukraińskiego portalu informacyjnego Espreso.tv. W materiale powołującym się na rozmowę z szefem polskiej dyplomacji Radosławem Sikorskim podano sensacyjnie brzmiącą informację, jakoby Polska była gotowa przekazać Kijowowi 29 samolotów F-16. Prawdopodobnie w tej liczbie tkwi też odpowiedź na pytanie - skąd ten błąd.

W rzeczywistości wypowiedź ministra dotyczyła zupełnie innego typu uzbrojenia – poradzieckich myśliwców MiG-29, o których ewentualnym przekazaniu w zamian za wsparcie technologiczne w dziedzinie dronów strona polska i ukraińska dyskutują od dłuższego czasu. Strona polska, w tym MSZ, pozostaje na ten temat nadal otwarty, ale brak jest porozumienia co do szczegółów.

Moim zdaniem pojawił się tutaj błąd tłumaczeniowo-pojęciowy, lub wykorzystanie jednego z narzędzi AI do redagowania tekstu – co zdarza się w mediach coraz częściej, również z wykorzystaniem narzędzi zautomatyzowanych. A przede wszystkim – pośpiech prowadzi często do tego, że aby być pierwszym, materiały weryfikuje się pobieżnie lub wcale. Dotyczy to przede wszystkim mediów mainstreamowych, gdzie osoba obsługująca tego typu narzędzia nie ma często wiedzy, aby taką informację zweryfikować.

Oryginalna informacja na stronie espresso tv
Autor: espresso tv/ Materiały prasowe

Co więc się stałe? Najprawdopodobniej redaktor lub skrypt AI zadziałał błędnie i podczas tłumaczenia liczna „29” z nazwą typu samolotu „MiG-29” została błędnie zinterpretowana jako liczba samolotów i przypisana do amerykańskich samolotów wielozadaniowych F-16. Mogło się na przykład pojawić w wywiadzie stwierdzenie o „przekazaniu dwudziestychdziewiątych” lub „dwudziestek-dziewiątek” – zrozumiałe i naturalne dla native speakera, ale łatwe do błędnego przetłumaczenia, szczególnie z wykorzystaniem narzędzia AI. To natomiast rozpędziło machinę, której nie dało się już zahamować – sensacja, dezinformacja i powielanie narracji w social mediach.

Szybka reakcja MSZ nie wystarczyła – sprężyna ruszyła

Zanim polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zdążyło wydać oficjalne sprostowanie, błąd ukraińskiego portalu zaczął żyć własnym życiem w przestrzeni cyfrowej. Nabierała też coraz większego zasięgu.

Rzecznik MSZ Maciej Wewiór natychmiast interweniował na platformie X (dawniej Twitter), jednoznacznie wskazując, że słowa o F-16 nigdy z ust ministra nie padły. Redakcja Espreso TV przyznała się do pomyłki, opublikowała oficjalne sprostowanie oraz przeprosiny, zmieniając treść artykułu. Jednak informacja został już powielona przez liczne media, łącznie z wieloma głównymi polskimi serwisami informacyjnymi.

Zadziałał efekt sensacji i potrzeby bycia pierwszym – publikujemy teraz, weryfikujemy pożnie. W tą pułapkę wpadły m.in. Polsat, Wirtualna Polska czy Onet. Media te jednak szybko zaczęły korygować przekazywana informację. Jest natomiast wiele mediów i agregatorów informacji, które korzystały z sesacyjnej treści, aby nadać jej odpowiedni wydźwięk polityczny lub realizować swoje cele. Podchwycili to chętnie politycy, szczególnie związani z opozycją. Politycy niestety z zasady nie weryfikują informacji, które pasują do ich linii politycznej. Mimo tego, że część z nich skasowała potem sensacyjne posty z mediów społecznościowych, dyskusja przeszła przez inforsferę jak lawina.

Bzdura dla eksperta – złoto dla algorytmu

Musimy zadać sobie kluczowe pytanie. Kluczowe nie tylko dla ochrony przed fake newsami, ale też przed operacjami hybrydowymi w przestrzeni informacyjnej, czyli jak ładnie mówią eksperci „wojny kognitywnej”: Dlaczego tak absurdalna pod względem wojskowym i politycznym informacja rozeszła się w polskiej przestrzeni medialnej z tak ogromną dynamiką?

Dla ekspertów z zakresu wojskowości teza o przekazaniu 29 maszyn F-16 od razu jawi się jako całkowicie nieprawdopodobna. Siły Powietrzne Rzeczypospolitej Polskiej posiadają łącznie 48 myśliwców tego typu. Są to obok kilku dostarczanych właśnie F-35 Husarz, najnowocześniejsze i najbardziej wartościowe samoloty bojowe, od 20 lat trzon polskiego lotnictwa wojskowego. Oddanie ponad połowy polskiego lotnictwa bojowego oznaczałoby natychmiastową utratę zdolności do obrony własnej przestrzeni powietrznej i drastyczne złamanie wszelkich procedur bezpieczeństwa narodowego.

Eksploatacja polityczna i propagandowa: Dlaczego narracja zyskała paliwo w Polsce?Mimo oczywistych absurdów militarnych i politycznych, fałszywy przekaz błyskawicznie przechwyciły wybrane środowiska polityczne oraz media o profilu prawicowym, narodowym i eurosceptycznym. Mechanizm wykorzystania tej manipulacji opierał się na głębokiej polaryzacji politycznej, gdzie niesprawdzone i fałszywe informzcje o decyzji rządu bez weryfikacji traktowano jako dowód na celowe rozbrajanie polskiej armii i uległość dyplomatyczną wobec Kijowa/Berlina/Brukseli – niepotrzebne skreślić.

Sytuację dodatkowo zaostrzyła logika mediów społecznościowych nastawiona na clickbait. Wiele portali internetowych oraz stacji informacyjnych powieliło niepotwierdzony cytat wyłącznie dla zasięgów, stawiając generowanie emocji ponad rzetelność dziennikarską. Jest to problem obecnej przestrzeni informacyjnej o którym od dawna mówią eksperci od dezinformacji i wojny kognitywnej – mechanizmy „zasięgi ponad wszystko” bardzo ułatwiają rozpowszechnianie fałszywych, ale medialnie lotnych przekazów.

W efekcie środowiska sprzeciwiające się pomocy wojskowej dla Ukrainy otrzymały idealną pożywkę do budowania narracji, że Polska oddaje swój najnowocześniejszy sprzęt bez oglądania się na własny interes obronny. Opozycja zyskuje argument o tragicznych decyzjach obecnego rządu. Zwolennicy teorii spiskowych maja dowód, na machinacje i związki rządu z „Banderowcami”.

Kto zyskuje na fałszywej narracji i jakie były jej cele?

Choć pierwotną przyczyną całej sytuacji był czysty błąd redakcyjny ukraińskich dziennikarzy, sposób rezonowania i podsycania tej wiadomości w Polsce idealnie wpisuje się w cele operacji psychologicznych (PsyOps) oraz działań dezinformacyjnych prowadzonych przez Federację Rosyjską. Brzmi jak teoria spiskowa, ale widac to po sposobie, w jaki już po zdementowaniu informacji była ta narracja podtrzymywana w obiegu mediów społecznościowych.

Głównym beneficjentem takich szumów informacyjnych pozostaje Kreml. Podważanie zaufania obywateli państw członkowskich NATO do własnych władz, budowanie stałego poczucia zagrożenia oraz wywoływanie sprzeciwu społecznego wobec dalszego wspierania Ukrainy stanowią podstawowe filary rosyjskiej wojny hybrydowej. Szczególnie w Polsce, gdzie skuteczność prorosyjskiej narracji i ukierunkowanie na współpracę z Rosją osiąga znikomy skutek. Ważne jest natomiast zaognianie relacji z Ukrainą, Bruklesą czy NATO.

Z kolei na gruncie polskiej polityki wewnętrznej głównymi beneficjentami stają się radykalne ugrupowania polityczne. Populiści, którzy próbują zbijać kapitał wyborczy na lękach społecznych, konsekwentnie budując retorykę stawiającą polski interes w opozycji do pomocy Ukrainie. W ich kręgach medialnych ta informacja nie tylko nadal krąży, ale z pewnością będzie wracać w przyszłości.

Wpływ na relacje polsko-ukraińskie

Wydarzenie to obnażyło krytyczny punkt we współczesnych relacjach na linii Warszawa–Kijów, jakim jest niezwykle wysoka podatność na prowokacje i błędy w komunikacji społecznej. Każda niespójność lub nieprecyzyjna informacja pochodząca z ukraińskich mediów natychmiast narusza zaufanie budowane z wielkim trudem po stronie polskiej. Tego typu incydenty, w połączeniu z działaniami rosyjskiej propagandy ale też realnymi rozbieżnościami interesów Warszawy i Kijowa, utrudniają sytuację i działają na rzecz ekstremistów i populistów po obydwu stronach.

Długofalowe konsekwencje takich incydentów są bardzo realne. Prowadzą one do stopniowego spadku poparcia społecznego w Polsce dla dalszego przekazywania uzbrojenia oraz do wzrostu niechęci wobec ukraińskiej administracji, którą część opinii publicznej zaczyna posądzać o roszczeniowość i presję na oddawanie kluczowych zasobów Wojska Polskiego. Ostatecznie utrudnia to również oficjalne rokowania dotyczące przekazania sprzętu, którego wycofanie jest realnie rozważane, jak choćby polskie myśliwce MiG-29.

Wnioski dla bezpieczeństwa państwa

Sprawa fałszywej informacji o „29 polskich F-16” stanowi dobitne ostrzeżenie dla całego systemu bezpieczeństwa państwa. W dobie konfliktów kinetycznych połączonych z ciągłą wojną informacyjną, odporność państwa zależy nie tylko od liczby posiadanych samolotów bojowych, ale w równej mierze od jakości higieny informacyjnej i krytycznego myślenia obywateli. Potrzebna jest nie tylko szybka i spójnie działająca polityka informacyjna i anty-deziformacyjna państwa polskiego jako całości.

Niezbędna jest też edukacja i nauka krytycznej oceny informacji, szczególnie tych, które wzbudzają silne emocje. Wzbudzanie silnych emocji jest ulubionym narzędziem ekspertów od wojny informacyjnej, reklamy i propagandy. Krytyczna ocena oraz zdolność od zatrzymania się w emocjach i „drugiego spojrzenia” na kontrowersyjne treści – to umiejętności równie ważne jak pierwsza pomoc czy znajomość procedur kryzysowych.

Skrupulatna weryfikacja źródeł u zarania każdego komunikatu oraz powściągliwość polityczna w opisywaniu spraw kluczowych dla obronności pozostają jedyną skuteczną tarczą chroniącą społeczeństwo przed cyniczną manipulacją.

Czego sobie i państwu życzę. 

Rozmowa prof. Dudka z prof. Aleksandrą Gasztold o cyberbezpieczeństwie i cyfrowej dezinformacji | Dudek o Polityce