Amerykańscy żołnierze w Polsce. Szef MON mówi o decyzji Trumpa

2026-05-22 17:23

Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej podczas konferencji prasowej 22 maja br., zaznaczył: „Bardzo dobrą wiadomością jest deklaracja prezydenta Trumpa o skierowaniu 5 000 żołnierzy amerykańskich do Polski. Teraz trwa etap implementacji tej decyzji przez wojsko, Pentagon oraz dowództwo sił amerykańskich w Europie”. Szef MON wyjaśnił też, że proces planistyczny rozmieszczenia sił USA w Europie zajmie ok. 2-4 tygodni.

Minister Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz w Zakładach Mechanicznych w Tarnowie

i

Autor: Justyna Świderska Minister Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz w Zakładach Mechanicznych w Tarnowie

Więcej amerykańskich żołnierzy w Polsce

W czwartek, 21 maja br. prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump za pośrednictwem swojego serwisu Truth Social ogłosił, że „w związku z sukcesem wyborczym obecnego prezydenta Polski Karola Nawrockiego, którego z dumą poparłem, oraz naszymi relacjami z nim, z przyjemnością ogłaszam, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych 5000 żołnierzy. Dziękuję za uwagę! Prezydent Donald J. Trump”. Do słów prezydenta USA odniósł się szef MON w trakcie konferencji prasowej 22 maja br.

„Determinacja, którą wykazaliśmy się w dążeniu do utrzymania i zwiększenia obecności wojsk amerykańskich w Polsce, oraz współdziałanie wszystkich ośrodków - prezydenta, Biura Bezpieczeństwa Narodowego, rządu, Ministerstwa Obrony Narodowej, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, premiera, służb dyplomatycznych i wojska - sprawiają, że dziś możemy powiedzieć: z sytuacji, która w pewnym momencie mogła wydawać się trudna, wychodzimy do przodu” – podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz.

„Mamy mocną deklarację, teraz potrzebna jest dobra implementacja, czyli właściwe wdrożenie tej decyzji w planowaniu sił amerykańskich w Europie. W tym procesie będziemy uczestniczyć wspólnie ze Sztabem Generalnym i z generałem Grynkewich’em. Według informacji dowództwa sił amerykańskich w Europie proces planistyczny potrwa około dwóch do czterech tygodni. Gdy rozmawiałem z generałem Mahoney’em, zastępcą szefa połączonych sztabów, który był dwa dni temu w ministerstwie, podkreślał on, że polscy żołnierze są jednymi z najlepszych, a współpraca przynosi obopólne korzyści. To wyraz partnerskiej solidarności” - dodał.

Warto przypomnieć, że wpis Donalda Trumpa pojawił się na tle informacji o wstrzymaniu rotacji amerykańskiej brygady do Polski. Agencja Reutera informowała w piątek, 15 maja, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski. CNN z kolei podał, że decyzja szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej była częścią serii ruchów mających zredukować liczbę sił USA w Europie.

„Mamy duży portfel zakupów w Stanach Zjednoczonych, w tym F-35. Przypomnę zakup 96 śmigłowców, z których pierwsze 8 jest już w Polsce - to około 10 miliardów dolarów. Łączna wartość naszych zakupów to 63 miliardy. Funkcjonuje wysunięte dowództwo V Korpusu Armii USA w Poznaniu, dowództwo dywizji w Bolesławcu, bazy w Powidzu, Łasku i Orzyszu oraz grupa batalionowa. Naszym celem jest zwiększanie stałej obecności - nie tylko rotacyjnej - oraz rozwijanie zdolności operacyjnych wojsk amerykańskich i współdziałania z Wojskiem Polskim na rzecz bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO - podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz”.

„To ważny dzień z dobrymi informacjami. F-35 będą już na polskiej ziemi i będą chronić polskie niebo. Pierwsze trzy przylatują dziś. Oficjalne przywitanie odbędzie się 12 czerwca, będzie to moment symboliczny, ale już dziś mamy realną obecność i dobre decyzje zza oceanu. Jeśli chodzi o żołnierzy - czy będzie to element stałej obecności, czy rotacji - interpretujemy decyzję prezydenta Trumpa wspólnie z jej wykonawcami. Najpierw strona amerykańska musi przedstawić szczegółowy plan wdrożenia. Jedno jest pewne: Polska nic nie traci. Przy dotychczasowej obecności około 10 tysięcy żołnierzy możemy tylko zyskać - liczebnie lub poprzez zwiększenie stałej obecności. Decyzje zapadną w najbliższych tygodniach, w toku procesu planistycznego w dowództwie sił amerykańskich w Europie. Zyskujemy także zdolności operacyjne - nie chodzi wyłącznie o liczbę żołnierzy, ale o ich wyposażenie, możliwości działania i gwarancje bezpieczeństwa. Ale bliższy jest ten wariant, że to 4000 żołnierzy, którzy przyjadą do tych 1000 żołnierzy.

" - dodał.

Jak dodał Kosiniak-Kamysz:

"Do wszystkich chciałbym bardzo zaapelować. Mamy dobrą decyzję, ale musimy jeszcze poczekać na przełożenie tej decyzji na proces planistyczny, zakończenie procesu planistycznego. O to bardzo prosili dowódcy amerykańscy podczas rozmów z nami. Potrzebujemy trochę czasu, żeby w spokoju opracować strategię. Polska zyskuje, a nie traci. Polska nie była od początku przedmiotem jakiegoś złego oddziaływania czy niebezpiecznego dla nas oddziaływania. Nie wszyscy w to chcieli uwierzyć, gdy tydzień temu stałem tutaj przed państwem i o tym zapewniałem. Dzisiaj to się staje prawdą. Dokładnie te słowa, które wtedy wygłaszałem, że Polska nie traci, jest szansa zyskać stałą obecność — to się materializuje w wypowiedzi prezydenta Trumpa. Dowódcy amerykańscy, armia amerykańska, Pentagon potrzebuje czasu, żeby rozlokować na nowo siły w Europie. Polska na tym rozlokowaniu zyskuje". To nie znaczy decyzje o tym, gdzie są rozmieszczone siły i jakie to będą siły, bo my o tym rozmawiamy od dawna — o zwiększeniu stałej obecności podejmuje decyzję wojsko amerykańskie. To nie jest rolą Polski wskazywać skąd i który pułk, która brygada, jaki rodzaj. To jest w dialogu ze Stanami Zjednoczonymi. Bardzo proszę wszystkich teraz o cierpliwość i o możliwość pracy pomiędzy nami, Pentagonem, a przede wszystkim dowództwem sił amerykańskich, sił połączonych w Europie. To jest bardzo potrzebne. Jak będzie rozplanowanie pobytu żołnierzy amerykańskich w Europie, to będziemy znali odpowiedź na te wszystkie pytania".