Zgodnie z informacjami przekazanymi przez konto bazy na platformie X, do wypadku doszło o godzinie 11:20 czasu lokalnego, co w Polsce odpowiadało godzinie 20:20. Maszyna, na której pokładzie znajdowało się osiem osób (w tym dwóch pracowników Boeinga), runęła na ziemię niedługo po rozpoczęciu lotu. Wstępne ustalenia wskazują, że katastrofa była niemożliwa do przeżycia dla załogi.
„Wstępne dowody wskazują, że katastrofa byłą niemożliwa do przeżycia. Służby ratunkowe są na miejscu zdarzenia, a władze ustalają tożsamość wszystkich ofiar. Katastrofa jest obecnie przedmiotem śledztwa” – podały w komunikacie Siły Powietrzne USA.
Obrazy z miejsca wypadku, znajdującego się na pustyni Mojave, około 150 kilometrów od Los Angeles, ukazują rozległą kolumnę czarnego dymu oraz spaloną ziemię, co świadczy o skali zniszczeń.
Jak przekazało BBC przyczyna nie została jeszcze ustalona i zostanie ustalona dopiero po serii dochodzeń, które mogą potrwać do 30 dni. Dalsze analizy przyczyn mogą potrwać ponad sześć miesięcy.
Według przypuszczeń agencji AP powołującej się na eksperta ds. bezpieczeństwa lotniczego Jeffa Guzzettiego sposób, w jaki B-52 rozbił się tak szybko po starcie, nie wznosząc się zbytnio nasuwa podejrzenie, że przyczyną była awaria układu sterowania. Możliwe, że sterowanie zostało źle ustawione po konserwacji, albo wystąpił poważny problem z silnikiem, albo awaria jakiegoś testowanego urządzenia.
Jak poinformowali przedstawiciele sił powietrznych, bombowiec B-52 przeprowadzał test w ramach programu modernizacji systemów radarowych. Zespół testowy planował przeprowadzić testy naziemne i w locie samolotu w 2026 roku, aby podjąć decyzję o jego produkcji. Nowoczesny system radarowy AESA (Active Electronically Scanned Array) zastąpił przestarzały radar samolotu, aby zwiększyć jego skuteczność. Baza Sił Powietrznych Edwards od dawna jest wykorzystywana jako poligon testowy nie tylko dla samolotów Sił Powietrznych, ale także innych statków powietrznych, śmigłowców, dronów, a nawet wahadłowców kosmicznych, ze względu na długie pasy startowe.
B-52 Stratofortress: Ikona, która będzie służyć 100 lat
Boeing B-52 Stratofortress, oblatany po raz pierwszy w 1952 roku, jest jednym z najdłużej służących samolotów wojskowych w historii. Mimo swojego wieku, jego konstrukcja okazała się niezwykle wytrzymała i podatna na modyfikacje. Bombowce te brały udział w kluczowych konfliktach, od Wietnamu po Afganistan, stając się symbolem amerykańskiej siły uderzeniowej dalekiego zasięgu.
Dzięki obecnej modernizacji B-52 pozostanie kluczowym elementem strategicznej triady nuklearnej USA co najmniej do 2050 roku. Będzie operował obok znacznie nowocześniejszych konstrukcji, takich jak bombowiec stealth B-2 Spirit i wchodzący do służby B-21 Raider. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, B-52J będzie w aktywnej służbie, gdy minie 100 lat od jego wprowadzenia, co jest absolutnym ewenementem w historii lotnictwa wojskowego. Obecnie Siły Powietrzne używają wersji H.
B-52H, bombowiec strategiczny zaprojektowany przez firmę Boeing, to maszyna o długości niemal 49 metrów, rozpiętości skrzydeł ponad 56 metrów i zasięgu ok. 14 000 kilometrów bez tankowania w powietrzu, co czyni go idealnym narzędziem do projekcji globalnej siły. Dzięki systemom tankowania może on przebywać w powietrzu niemal bez ograniczeń, wspierany przez latające cysterny KC-135 lub KC-46. Oznacza to, że bombowiec może dolecieć praktycznie w każde miejsce na świecie bez konieczności lądowania.
Dużą zaletą B-52H jest zdolność do przenoszenia imponującej ilości uzbrojenia i rażenia celów oddalonych o tysiące kilometrów, bez konieczności naruszenia przestrzeni powietrznej wroga. Jego ładowność dochodzi do 32 ton. Bombowiec jest zdolny do przenoszenia szerokiego wachlarza bomb konwencjonalnych i kierowanych, a także pocisków manewrujących AGM-86B (w tym również z głowicami jądrowymi), bomb JDAM, amunicji precyzyjnej oraz przeciwokrętowych pocisków AGM-158C LRASM. Co ważne, w przyszłości B-52H może zostać również przystosowany do przenoszenia hipersonicznych pocisków AGM-183A ARRW.