Analiza opublikowana w sobotę (7 marca) przez portal Defence-blog rzuca światło na koszty materialne, jakie ponoszą siły amerykańskie i izraelskie w trakcie kampanii powietrznej nad Iranem. Kluczowym wnioskiem jest skuteczność irańskiej obrony przeciwlotniczej w zwalczaniu bezzałogowych statków powietrznych, przy jednoczesnym braku sukcesów w starciu z samolotami załogowymi. Do niedzieli 8 marca Teheranowi udało się zniszczyć łącznie jedenaście zaawansowanych dronów należących do sojuszników.
Izrael traci kluczowe bezzałogowce
Siły Obronne Izraela (IDF) poniosły dotkliwe straty, które objęły trzon ich floty bezzałogowców. Zestrzelonych zostało łącznie osiem izraelskich maszyn.
Lista strat obejmuje:
- Trzy drony IAI Heron,
- Cztery systemy Elbit Hermes 900,
- Jeden bezzałogowy statek powietrzny o niezidentyfikowanym typie.
Heron i Hermes 900 – kręgosłup floty dronów
Zniszczone maszyny to nie są proste, komercyjne jednostki. Drony Heron, produkowane przez Israel Aerospace Industries, to platformy zdolne do pozostawania w powietrzu przez ponad 24 godziny. Ich głównym zadaniem jest prowadzenie misji wywiadowczych i obserwacyjnych na dalekim zasięgu. Z kolei Hermes 900 od Elbit Systems, oprócz zaawansowanych zdolności nadzoru, może przenosić precyzyjną amunicję, co czyni go skutecznym narzędziem zarówno do obserwacji, jak i eliminacji celów.
Amerykańskie straty: Zaawansowane Reapery i myśliwce F-15E
Siły zbrojne Stanów Zjednoczonych również odnotowały bolesne straty, zarówno w segmencie bezzałogowców, jak i, co zaskakujące, lotnictwa załogowego.
Irańska obrona powietrzna może zapisać na swoim koncie zestrzelenie trzech zaawansowanych dronów MQ-9 Reaper. Te produkowane w USA maszyny są fundamentem amerykańskich operacji rozpoznawczo-uderzeniowych na całym świecie. Reaper, uzbrojony w naprowadzane laserowo pociski i bomby, jest wykorzystywany do zbierania danych wywiadowczych oraz przeprowadzania precyzyjnych ataków na cele o wysokiej wartości.
Co ciekawe, największe straty w lotnictwie załogowym USA nie zostały zadane przez Iran. Trzy myśliwce F-15E Strike Eagle zostały omyłkowo zestrzelone przez obronę powietrzną Kuwejtu, która reagowała na irańskie uderzenia. Na szczęście, w wyniku tego incydentu "bratobójczego ognia" nie było ofiar w ludziach – piloci bezpiecznie katapultowali się ze swoich maszyn.
Polecany artykuł:
Ocena skuteczności kampanii: Sprzeczne analizy
Pomimo poniesionych strat, wstępne oceny analityków wojskowych, na które powołuje się Defence-blog, sugerują, że wspólna kampania USA i Izraela osiągnęła swoje cele w zakresie osłabienia irańskich zdolności obrony powietrznej. To kluczowy krok na drodze do uzyskania przewagi w powietrzu, która jest niezbędna do prowadzenia dalszych, skutecznych operacji.
Jednak inne źródło, portal TheWarZone, tonuje te optymistyczne oceny. Według jego analityków, irańska obrona powietrzna nie została jeszcze całkowicie zniszczona. Oznacza to, że Stany Zjednoczone i Izrael nie uzyskały jeszcze pełnej dominacji nad irańską przestrzenią powietrzną, a ryzyko kolejnych strat wciąż pozostaje wysokie. Skuteczność w zwalczaniu dronów pokazuje, że irańskie systemy, choć osłabione, nadal stanowią realne zagrożenie.
Polecany artykuł: