• Na ile szacunki USA i Izraela są analizą wywiadowczą, a na ile elementem narracji politycznej?
• Czy Iran celowo ogranicza użycie rakiet, zachowując potencjał na dalsze etapy konfliktu?
• Jak duże znaczenie operacyjne ma fakt, że nawet przy dużych stratach część pocisków nadal przebija się przez obronę przeciwrakietową?
Szacunki różnicują poglądy polityczne wypowiadających się „źródeł”
Nie wiadomo, co z kolejną jedną trzecią irańskiego arsenału. Zakłada się, że bombardowania prawdopodobnie uszkodziły, zniszczyły lub zasypały pociski przechowywane w podziemnych tunelach i bunkrach.
Informacje o wciąż znacznych zapasach irańskiej amunicji rakietowej pozostają w sprzeczności z czwartkowymi deklaracjami prezydenta USA Donalda Trumpa, który stwierdził, że Iranowi pozostało „bardzo niewiele rakiet”.
Kongresmen Partii Demokratycznej, weteran wojny w Iraku Seth Moulton, zakwestionował twierdzenia Trumpa dotyczące irańskiego arsenału rakietowego.
„Jeśli Iran jest mądry, to zachował część swojego potencjału, nie wykorzystuje wszystkiego, co ma. I czeka w ukryciu”.
Biały Dom oświadczył, że zamierza osłabić Iran poprzez unicestwienie jego przemysłu zbrojeniowego, zatopienie floty, zniszczenie rakiet i dronów oraz zagwarantowanie, że Teheran nie będzie posiadał broni jądrowej.
Dotychczas siły USA uderzyły w ponad 10 tys. celów wojskowych i zatopiły 92 proc. dużych okrętów irańskiej marynarki wojennej - podało Dowództwo Centralne USA. Dowództwo odmówiło podania dokładnej liczby zniszczonych irańskich rakiet i dronów.
Stany Zjednoczone nie ujawniły danych dotyczących wielkości irańskich zapasów pocisków sprzed wojny, co utrudnia oszacowanie, ile amunicji rakietowej Iran nadal posiada.
Jeden z wysokich rangą urzędników amerykańskich wyraził sceptycyzm co do zdolności Stanów Zjednoczonych do dokładnej oceny potencjału rakietowego Iranu, częściowo dlatego, że nie było jasne, ile pocisków znajduje się pod ziemią i pozostaje dostępnych.
„Nie wiem, czy kiedykolwiek poznamy dokładną liczbę”.
Mimo intensywnych ataków USA Iran ostrzeliwuje państwa Zatoki Perskiej. Według ministerstwa obrony Zjednoczonych Emiratów Arabskich tylko w czwartek Iran wystrzelił 15 pocisków balistycznych oraz 11 dronów w ich kierunku.
Tyle PAP w depeszy po Reutersie.
Jak wcześniej w tzw. źródłach otwartych szacowano irański potencjał rakietowy?
Według informacji podanych przez izraelski non-profit think tank Alama, opartych na szacunkach IDF (Sił Obronnych Izraela), po czerwcowej (z 2024 r.) wojnie do lutego 2026 r. irański arsenał rakiet balistycznych wzrósł do ok. 2500 pocisków. Składał się przede wszystkim z rakiet balistycznych krótkiego zasięgu (do 1000 kilometrów) i rakiet balistycznych średniego zasięgu (1000–3000 kilometrów). Wówczas uważano, że rakiety balistyczne dalekiego zasięgu (ponad 3000 kilometrów) znajdują się obecnie na zaawansowanym etapie rozwoju.
Należy dodać, że 20 marca w kierunku bazy amerykańsko-brytyjskiej na wyspie Diego Garcia (Ocean Indyjski) Iran wystrzelił 2 rakiety balistyczne. To 4 tys. km od Teheranu. Według Iranu jedna miała dolecieć, nim została zneutralizowana, w okolice wyspy. To może pokazywać, że program modernizacji rakiet o takim zasięgu jest realizowany i daleko zaawansowany.
Jednak istotne jest to, że większość rakietowego arsenału Islamskiej Republiki Iranu może razić Izrael (ok. 1200-1400 km). I ten walor w doktrynie militarnej Iranu wydaje się zasadniczy. Do rażenia celów w państwach Zatoki Perskiej wystarczą rakiety od zasięgu ok. 500 km (taki ma osławiony rosyjski Iskander).
Nie wiadomo, ile jest propagandy, a ile realnych szacunków w analizach IDF, które zakładają, że do 2027 r. Iran może wejść w posiadanie ok. 8000 rakiet balistycznych. Takie szacunki podano na początku marca 2026 r. Wówczas IDF zakomunikował, że zniszczonych zostało dwie trzecie irańskich wyrzutni („300 z 450 irańskich wyrzutni rakietowych zostało unieruchomionych lub zniszczonych”). Ile IDF zniszczyły nadto pocisków, tego już nie ujawniono.
Z tego, co podał think tank Alma, wynika, że siły zbrojne Iranu mają na stanie 29 typów różnych rakiet balistycznych! Z pewnością mają więcej, skoro wiadomo aż o tylu typach. Zróżnicowany jest zasięg, celność i ciężar przenoszonych ładunków wybuchowych.
Na dole zestawienia znajduje się Szahab-1. To rakieta o zasięgu 300 km (na paliwo ciekłe, a więc o dłuższym czasie przygotowania do odpalania niż ma to miejsce w przypadku pocisków napędzanych paliwem stałym). Przenosi tonową głowicę, ale celność (współczynnik CEP - Circular Error Probable - krąg równego prawdopodobieństwa) jest daleka od ideału: 1000 metrów.
Na górze zestawienia jawi się Chorramszahr. Napędzana paliwem ciekłym, z głowicą ważącą 1800 kg i zasięgiem ok. 3000 km. Jednak najgroźniejszymi (dla Izraela) są hipersoniczne Fateh-1 i Fateh-2. Mają mniejszy zasięg od lidera, ale mają też największą skuteczność przenikania przez izraelską obronę przeciwrakietową.
Kilka zdań komentarza
Jak widać, oceny skuteczności neutralizacji irańskiego potencjału rakietowego są, delikatnie to określając, zróżnicowane. Świat przyzwyczaił się do narracji Donalda Trumpa, który lubi swoje oceny „podkręcić”. Widać, że euforia zwycięstwa udziela się także różnym „anonimowym źródłom”, prawdopodobnie powiązanym z Białym Domem. Tenże (ustami swojego gospodarza) już w czerwcu 2025 r. orzekł, że w wyniku zmasowanych i celowanych ataków potencjał nuklearny Iranu został „totally obliterated” (całkowicie zniszczony). Tak został rozbity totalnie, że 28 lutego trzeba było go jeszcze raz „całkowicie zniszczyć”.
Ktoś może uznać, że taka ocena jest proirańska. Niech sobie uznaje. Chciałby jednak zauważyć (i na 99,99 proc. potwierdzą to tysiąckrotnie bieglejsi w temacie ode mnie), że zniszczenie nawet dwóch trzecich potencjału ofensywnego przeciwnika nie świadczy o tym, że nie jest on w stanie atakować.
W grach wojennych dotyczących jądrowej wojny globalnej szacuje się, że 20 proc. międzykontynentalnych pocisków przebije się przez obronę przeciwrakietową.
Jeśli te szacunki odnieść do wojny konwencjonalnej, to założywszy, że Iran ma jeszcze 800 pocisków, oznacza to, że 160 doleci do celu! Na niedocenianiu przeciwnika, traktując go z góry jako łatwego do pokonania, w historii wojen sparzyło się wielu wodzów. Ostatnio takim jest Putin. Są przesłanki ku temu, że do tego grona mogą dołączyć prezydent USA i premier Izraela. Co wcale nie znaczy, że zwycięzcą będzie Iran. W tej wojnie mogą być (i w mojej ocenie zapowiada się na to) tylko sami przegrani...
Polecany artykuł: