• Na ile wiarygodne są tezy prezydenta USA o rzekomym osłabieniu i zmianie irańskiego reżimu?
• Czy dane dotyczące inflacji, inwestycji zagranicznych i ofiar protestów potwierdzają słowa Trumpa?
• Dlaczego amerykańskie, europejskie i izraelskie media tak krytycznie oceniły wystąpienie prezydenta?
Nie ma przesłanek ku temu, by nowy reżim miał być „mniej radykalny”
Zdaniem Trumpa Iran był tuż o krok od wytworzenia broni jądrowej, a Stany Zjednoczone temu zapobiegły, ponieważ zniszczyły instalacje do wzbogacania uranu. Po raz kolejny prezydent USA powtórzył, że USA doprowadziły do zmiany irańskiego reżimu, ponieważ wszyscy przywódcy zginęli. W jego opinii nowi przywódcy Iranu są „mniej radykalni i o wiele bardziej rozsądni”.
Od rozpoczęcia przez USA i Izrael wojny przeciwko Iranowi wielu wysokich rangą irańskich polityków oraz dowódców zostało zabitych. W bombardowaniu zginął najwyższy przywódca duchowy ajatollah Ali Chamenei. Po jego śmierci władzę przejął syn, Modżtaba Chamenei, którego wybór został już wcześniej określony przez Trumpa jako „nieakceptowalny”.
Oceny amerykańskiego wywiadu, analityków wojskowych, ale też polityków z zachodnich krajów, na których powołuje się stacja NBC News, są odmienne od prezydenckich. Nic nie wskazuje na to, aby autorytarny, irański rząd utracił władzę lub by następcy zamordowanych przywódców zerwali z ideologią republiki islamskiej.
Analityk polityczny Karim Sajadpour z amerykańskiego think tanku Carnegie Endowment for International Peace ocenił na swoim kanale X, że nowi przywódcy Iranu wyznają tę samą ideologię. Są oddani ideałom rewolucji z 1979 r. i będą rządzić z większą brutalnością. Ekspert dodał, że bardziej boją się oni normalizacji stosunków z USA niż samego konfliktu.
Prezydent podawał statystyki niezbyt zgodne ze stanem faktycznym
Trump w orędziu powiedział, że irański reżim niedawno zabił 45 tys. protestujących obywateli. Agencja AP wskazuje, że tak wysoka liczba ofiar śmiertelnych nie została do tej pory potwierdzona. Amerykańska organizacja pozarządowa Human Rights Activists, działająca na rzecz praw człowieka w Iranie, potwierdziła śmierć ponad 7 tys. osób biorących udział w antyrządowych protestach w Iranie, które miały swoje apogeum w styczniu. Jak zaznaczono, liczba ofiar może być większa, lecz w związku z ograniczeniami w dostępie do internetu trudno jest zweryfikować tę liczbę. Organizacja oszacowała łączną liczbę osób zatrzymanych podczas demonstracji na ponad 53 tys.
Prezydent USA mijał się nieco z prawdą także w kwestiach wewnętrznych. Stwierdził, że po ostatniej administracji przejęto martwy i okaleczony kraj, a uczyniono go najlepszym krajem na świecie bez żadnej inflacji.
Stacja NBC News i agencja AP oznajmiły, że to stwierdzenie jest nieprawdziwe. Według danych z amerykańskiego Biura Statystyk Pracy (BLS) opublikowanych 11 marca, wskaźnik cen konsumpcyjnych (CPI) mierzący inflację wzrósł w lutym o 0,3 proc. w ujęciu miesięcznym, czyli o 2,4 proc. w porównaniu z 2025 rokiem. Dane te dotyczą czasu przed rozpoczęciem amerykańsko-izraelskich ataków na Iran i blokadą Cieśniny Ormuz. Kolejny raport BLS zostanie opublikowany dziesiątego kwietnia, ale prognoza Banku Rezerwy Federalnej szacuje, że inflacja w marcu wyniesie 3,25 proc. w ujęciu rocznym.
Deutsche Welle zwróciło uwagę na inną wypowiedź Trumpa, w której powiedział, że do USA napływają inwestycje zagraniczne o rekordowej wartości, przekraczająca 18 bln dolarów, co jest nieprawdziwą i mocno „podkręconą” informacją. Według oficjalnych danych zamieszczonych na stronie internetowej Białego Domu wartość ta wynosi 10,5 bln USD.
Największymi inwestorami według Donalda Trumpa są Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar. Każde z nich miało rzekomo zadeklarować inwestycje o wartości ponad biliona dolarów. Ta informacja również budzi wątpliwości. Proponowane kwoty znacznie przekraczają wielkość gospodarek tych krajów. Bank Światowy podał, że w 2024 r. PKB Zjednoczonych Emiratów Arabskich wynosiło ponad 550 mld dolarów, a Kataru około 220 mld USD.
Wystąpienie Trumpa oceniane jest jako pełne sprzecznych komunikatów. Stwierdził, że główne cele USA w tym konflikcie są prawie osiągnięte oraz zapowiedział, że zakończą to bardzo szybko. Jednocześnie jednak zagroził, że Stany Zjednoczone uderzą na Iran niezwykle mocno w ciągu najbliższych dwóch lub trzech tygodni, w tym, że atak może być przeprowadzony na irańskie elektrownie, jeśli w najbliższym czasie nie dojdzie do porozumienia między stronami.
W Izraelu nie byli zachwyceni przemówieniem sojusznika
Media sojusznika USA w wojnie z Islamską Republiką Iranu, czyli Izraela, jasno spuentowały orędzie Trumpa jako niespójne i pozbawione jasnej strategii zakończenia wojny. Być może dlatego wiele dzienników i portali ograniczyło się do zrelacjonowania treści wystąpienia lub przytoczyło opinie wyrażone w amerykańskiej i europejskiej prasie.
Według analiz najpopularniejszego izraelskiego portalu Ynet oraz najpopularniejszego dziennika w Izraelu „Israel ha-Jom”, wystąpienie Trumpa zamiast nakreślić jasną ścieżkę do zakończenia wojny pogłębiło dezorientację zarówno w USA, jak i na arenie międzynarodowej.
Autorzy podkreślają, że amerykański prezydent z jednej strony ogłosił, iż cele strategiczne są bliskie ukończenia, a z drugiej zapowiedział intensyfikację ataków, co ma cofnąć Iran do epoki kamienia. Taka retoryka jest oceniana jako mieszanie sygnałów, co według gazety może być celowym zabiegiem mającym na celu zwiększenie presji, ale w praktyce utrudnia realną ocenę szans na zawieszenie broni.
Portal Ynet podkreśla dodatkowo, że mimo deklaracji Trumpa o sukcesie wspólnej operacji USA i Izraela, wzbogacony uran pozostaje ukryty w Iranie, Teheran zachowuje zdolność do wystrzeliwania rakiet, Cieśnina Ormuz jest nadal zablokowana, a regionalna sieć irańskich sojuszników obejmująca Hezbollah, Hamas i Huti pozostaje aktywna i wciąż stanowi zagrożenie dla stabilności Bliskiego Wschodu.
Wyrażane jest niezadowolenie, że Trump uzależnia zakończenie wojny od decyzji Teheranu w sprawie odblokowania Cieśniny Ormuz. Tymczasem dla Izraela kluczowe jest powstrzymanie Iranu przed dalszym wzbogacaniem uranu...