Bliski Wschód w ogniu: dynamicznie zmieniające się wydarzenia. Co dalej?

2026-03-05 19:33

Donald Trump zapewnia, że USA prowadzą wojnę przeciwko Islamskiej Republice Iranu „na pół gwizdka”. Twierdzi, że flota irańska już nie istnieje, a koalicja amerykańsko-izraelska wkrótce osiągnie pełne panowanie w powietrzu, co otworzy drogę do ataków na cele w głębi Iranu. Z kolei Teheran przekonuje, że zestrzelił amerykański F-15 i oskarża USA oraz Izrael o złamanie prawa międzynarodowego. W natłoku sprzecznych relacji jedno pozostaje pewne – w tej wojnie giną ludzie, głównie cywile, a sytuacja na Bliskim Wschodzie zmienia się z godziny na godzinę.

Iran relacja

i

Autor: Associated Press

• Jakie są faktyczne straty cywilne w Iranie?

• Czy incydent z dronami na terytorium Azerbejdżanu grozi otwarciem nowego frontu konfliktu?

• Czy strategia Iranu polegająca na destabilizacji szlaków morskich okaże się skuteczna?

Jak zwykle na wojnie – najwięcej ginie cywilów

W wojnie na taką skalę żniwo zbiera śmierć. Podkreśla to Teheran i potwierdzają niezależne organizacje humanitarne. Rządowa irańska agencja Tasnim poinformowała w czwartek (5 marca), że liczba ofiar śmiertelnych amerykańsko-izraelskich nalotów wzrosła do 1230 osób. Dane te obejmują okres od rozpoczęcia operacji 28 lutego. Choć państwowe media nie precyzują, jaka część ofiar to wojskowi, niezależne źródła, takie jak HRANA, skupiają się na stratach wśród cywilów.

HRANA to agencja informacyjna związana z organizacją Human Rights Activists in Iran (HRAI). Jest ona organizacją non-profit, apolityczną grupą broniącą praw człowieka w Iranie. Została założona w 2009 r. przez irańskich aktywistów praw człowieka i ma siedzibę w Waszyngtonie, dysponuje dużą siecią wolontariuszy wewnątrz Iranu. Nie ma więc powodów do tego, by zawyżać straty w ludziach. Według jej rozpoznania do środy aktywiści potwierdzili, że w nalotach zginęło 1114 cywilów, w tym 183 dzieci (w większości poniżej 10. roku życia). Organizacja ta bada obecnie blisko tysiąc kolejnych zgłoszeń o ofiarach.

Iran amerykańsko-irańską operację militarną określa mianem „oczywistej zbrodni wojennej”. Rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Esmaeil Baqaei oświadczył w środę, że pamięć o 165 dzieciach i nauczycielach, którzy zginęli w ataku lotniczym na szkołę w Minab, „na zawsze pozostanie wyryta w sercu Iranu”.

Garda: Schron ludowy
Portal Obronny SE Google News

Drony spadły na terytorium Azerbejdżanu – Baku wnosi o śledztwo

W tym samym czasie Ministerstwo Spraw Zagranicznych Azerbejdżanu wezwało na rozmowę ambasadora Iranu, Modżtabę Demirczilu. A to przez czwartkowy atak na terytorium Nachiczewańskiej Republiki Autonomicznej – eksklawy Azerbejdżanu, przypisywany Iranowi. Według oficjalnych komunikatów jeden z dronów uderzył w terminal lotniska (około 10 km od granicy z Iranem), a drugi spadł w pobliżu szkoły we wsi Szekerabad. W wyniku tych zdarzeń cztery osoby zostały ranne; ich stan oceniany jest jako stabilny.

Teheran odżegnuje się od autorstwa ataku. Baku domaga się natychmiastowego śledztwa i gwarancji bezpieczeństwa. Iran od dawna obawia się bliskiej współpracy wojskowej Azerbejdżanu z Izraelem. Obawia się również wzrostu nastrojów separatystycznych wśród licznej mniejszości azerskiej w Iranie. Azerowie stanowią ok. 16 proc. populacji Iranu. Są drugą co do wielkości grupą etniczną, po Persach, w Iranie (od 14 do 17 mln przy całkowitej populacji ok. 93 mln w 2026 r.).

Iran zaatakował tankowiec stojący na wodach irackich

Teheran nadal stara się zdestabilizować światowy rynek ropy naftowej poprzez ataki na tankowce czekające na przejście przez cieśninę Ormuz, także poza swoją strefą ekonomiczną. W nocy ze środy na czwartek, podczas postoju w pobliżu portu Chor al-Zubair, zaatakowany – w irackiej strefie ekonomicznej - został tankowiec „Sonangol Namibe”, pływający pod banderą Bahamów. Do jego burty zbliżyła się mała łódź i eksplodowała.

Irackie służby bezpieczeństwa portu wstępnie oceniły, że do ataku użyto irańskiej, zdalnie sterowanej łodzi wypełnionej materiałami wybuchowymi. Załoga zgłosiła uszkodzenie kadłuba. Tankowiec utrzymuje się stabilnie na wodzie. W czwartek baryłka ropy Brent kosztowała około 83,67 USD, tj. o 1,44 proc. więcej niż w środę. W przededniu ataku (piątek, 27 lutego 2026 r.), cena baryłki ropy Brent wynosiła około 73 USD.

Puste niebo nad Bliskim Wschodem – ruch lotniczy został sparaliżowany

O ile blokada cieśniny Ormuz nie do końca idzie po myśli Teheranu, o tyle Iranowi udało się doprowadzić do globalnego paraliżu ruchu lotniczego na Bliskim Wschodzie. Praktycznie zamrożone zostało funkcjonowanie hubów w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – w Dubaju i Dosze.

Nie tylko to państwo zamknęło swoją przestrzeń powietrzną. Uczynił to także Izrael, Katar i – co oczywiste – Iran. Eksperci uważają, że przywrócenie ruchu lotniczego do stanu przedwojennego potrwać może nawet do 5 miesięcy. Rzecz jasna ten czas będzie liczony od momentu ustania działań wojennych.

Państwa podejmują działania prewencyjne – w tle groźby sojuszników Iranu

Wojna wykracza poza Iran. W czwartek rząd libański prewencyjnie zdelegalizował Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Zgodnie z nowymi przepisami członkowie tej formacji przebywający na terytorium Libanu podlegają natychmiastowemu aresztowaniu i deportacji do Iranu. Decyzja ta zapadła w dramatycznym momencie dla kraju. Od rozpoczęcia wojny irańskiej w Libanie zginęło co najmniej 77 osób, głównie w wyniku izraelskich uderzeń na pozycje Hezbollahu, na południu kraju.

Sytuacja w Bejrucie staje się krytyczna. Siły Obronne Izraela (IDF) wydały nakaz całkowitej ewakuacji mieszkańców czterech dzielnic położonych na południowych przedmieściach stolicy Libanu. Wcześniej takie nakazy dotyczyły konkretnych budynków. Nowe zarządzenie prawdopodobnie ma związek z tym, że IDF sposobią się do zmasowanego ataku na infrastrukturę powiązaną z Iranem i sojuszniczymi organizacjami islamistycznymi, ze szczególnym uwzględnieniem Hezbollahu.

Aktywności (jeszcze) nie wykazuje inny sojusznik Teheranu – Huti, który w nie tak odległej przeszłości dał się poznać z terroryzowania żeglugi po Morzu Czerwonym. Dla jej ochrony oraz wzmocnienia obrony Cypru (Iran zaatakował brytyjską bazę wojskową znajdującą się na tej wyspie) Francja, Włochy i Grecja utworzyły prewencyjnie koalicję. To odpowiedź na groźby jemeńskich rebeliantów Huti, którzy zapowiedzieli powrót do uderzeń na statki handlowe.

Dla ochrony Cypru Włochy, Francja, Hiszpania i Holandia planują wysłanie wsparcia morskiego w rejon wyspy, a Wielka Brytania zapowiedziała skierowanie tam niszczyciela rakietowego. Tymi wyprzedzającymi działaniami Zachód chce utrzymać przepustowość Kanału Sueskiego i szlaków po Morzu Czerwonym.

Kilka zdań komentarza

Nie zapowiada się na to, by wojna miała deeskalować. Widać, że Iran – nie mając już nic do stracenia – dąży do wyczerpania zasobów USA i Izraela. Te są ograniczone i z pewnością USA nie sięgną po amunicję rakietową (konieczną do neutralizacji irańskiego odwetu dronowo-rakietowego) zgromadzoną na czas (ewentualnej) znacznie większej i ważniejszej (dla tzw. bezpieczeństwa narodowego) wojny.

Zastanawiające jest, że niewiele słychać o tym, by amerykańsko-izraelskie ataki zniszczyły potencjał irańskich rakiet hipersonicznych. Owszem, irańskie media donosiły o ich użyciu, ale już o tego efektach – milczały. USA i Izrael z pewnością powiadomiliby świat o ich zestrzeleniu.

Jeśli Teheran nadal nimi dysponuje (Fattah-1 i Fattah-2) i użyłby ich, to wojna mogłaby przybrać inny wymiar. Przy założeniu, że są bronią bez wad, w co wątpią eksperci. Gdyby okazało się, że ta broń jest skuteczna, tak jak twierdzą Irańczycy, to mogłaby znacząco zaostrzyć wojnę. Nie na tyle jednak, by zmienić jej wynik. Przewaga koalicji amerykańsko-izraelskiej jest tak druzgocąca, że to ona – prędzej czy później – będzie zwycięzcą w tym konflikcie...

Sonda
Czy popierasz amerykańsko-izraelski atak na Iran?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki