Najnowszy amerykański granat ręczny M111 wywodzi się z bomby Millsa

2026-04-08 11:11

Można przyjąć, że granaty ręczne – w obecnej formie i zasadzie działania – mają 111 lat. Co prawda jako takie w Europie są w użyciu od 1457 r., ale w tym nowoczesnym wydaniu istnieją od 1915 r. Skonstruował je cywil, właściciel fabryki amunicji w Birmingham, William Mills. Czy on był tym „pierwszym”, to co do tego opinie są różne. Załóżmy, że jest najczęściej za takiego uważany. Tzw. bombę Millsa tworzył od lutego do maja, za co w roku 1922 otrzymał tytuł szlachecki. Znacznie wcześniej, w maju 1915 r., Mills bombs weszły do uzbrojenia armii brytyjskiej jako No. 5 Mk I. Minął wiek z okładem. I nie widać, by w dobie informatyzacji, technicyzacji i AI-zacji broń – obronna i zaczepna – autorstwa sir Millsa miała iść w odstawkę.

granaty

i

Autor: US Army/Wikimedia/ Materiały prasowe

• Czy rozwój granatników i nowoczesnej broni strzeleckiej ogranicza sens używania granatów ręcznych?

• W jakich sytuacjach granat ręczny pozostaje niezastąpiony mimo postępu technologicznego?

• Dlaczego z użycia zniknęły granaty przeciwpancerne i kijowe, a inne typy przetrwały?

No. 5 Mk I wzorem dla wszystkich współczesnych granatów ręcznych

A może ich żywot ręcznych granatów już dobiega końca? Przecież teraz do każdej długiej broni strzeleckiej można doczepić granatnik miotający ładunki na dwieście i więcej metrów. Po co komu coś, czym można „poczęstować” przeciwnika maksymalnie na 30, góra 40 metrów? I tak. I nie. O tym za moment, przenieśmy się do roku 1915…

Mister Mills był bacznym obserwatorem. Nie odkrył Ameryki. Inspirował się konstrukcją Belga Leona Rolanda. Znacząco ją uprościł i ulepszył. Belg pozwał Anglika o naruszenie jego patentu. Mills wygrał w sądzie. Udowodnił, że jego granat działał niezawodnie, w przeciwieństwie do prototypu Rolanda. Po czym opatentował swoją konstrukcję w kilku państwach, w tym i w USA. Jego granat stał się wzorem dla współczesnych konstrukcji (o charakterze obronnym), ewoluując do No. 36M, używanego do lat 70.

Granat-szyszka vel ananas. Owalny, segmentowany korpus żeliwny. 121 mm długości, 58 mm średnicy, 680 g masy, a w środku ok. 65 g materiału wybuchowego. Uzbrojony w zapalnik czasowy, uderzeniowy, ze zwłoką do 4,5 sekundy. Po wyjęciu zawleczki z dźwigni bezpieczeństwa (zwanej czasem łyżką), ta odpadała, zwalniając iglicę, która uderzała w spłonkę. Ta zapala lont itd. Układ mechaniczno-pirotechniczny. Prostszy w produkcji od chemicznych zapalników.

Garda: Vigo Photonics na Marsie i w polskich rakietach
Portal Obronny SE Google News

Granaty ręczne stanowią istotne uzupełnienie wyposażenia żołnierza

To teraz wróćmy do wcześniej postawionego pytania: po co komu dziś taka broń? Czy nie jest już przestarzała?

I tak, i nie. Do lamusa odeszły granaty przeciwpancerne. Dziś czołgi nie mają po kilka centymetrów pancerza, ale nawet i metr jego odpowiednika w stali jednorodnej (współczynnik RHA). Zatem granat ppanc., nawet w wersji kumulacyjnej, jest najzwyczajniej nieskuteczny. Tym bardziej, że działał wtedy, gdy go żołnierz przyłożył bezpośrednio do pancerza!

Co innego z granatami zaczepnymi i obronnymi (dymnymi, błyskowymi, hukowymi, zapalającymi itd.). Są one nadal przydatne, ale tylko w warunkach walki w zwarciu. Nie da się strzelać z granatnika (np. legendarnie popularnego RPG-7) do przeciwnika oddalonego o, dajmy na to, 20 metrów. Użycie granatników jest mocno ograniczone w pomieszczeniach zamkniętych. Można z nich wystrzelić granat, ale przy okazji mieć spalone plecy od gazów wylotowych odbitych od ścian pomieszczenia.

Granat ręczny jest nadal bardzo przydatny do likwidacji przeciwnika w umocnionych punktach obrony (schronach, bunkrach itp.). Wrzuca się go i nie trzeba nawet sprawdzać, czy ktoś przeżył. Wreszcie w tzw. sytuacjach ekstremalnych granat też potwierdza swoją przydatność. Wystarczy przyłożyć go do brzucha, pochylić się i wyciągnąć zawleczkę…

Granaty ręczne stanowią więc istotne uzupełnienie wyposażenia żołnierza. Acz ich rola nie jest już taka, jak była przed erą ręcznych i podwieszanych granatników, nawet granatów nasadkowych. Gdzie jak gdzie, ale postęp w tzw. technice wojskowej jest błyskawiczny.

Z tej m.in. przyczyny praktycznie „wymarły” granaty kijowe (zwane też trzonkowymi), które nierozerwalnie kojarzą się z niemieckimi M24 z czasów II wojny światowej. Owszem, można było nimi rzucać dalej niż tymi w kształcie jajka, ale żołnierz mógł wziąć mniej trzonkowców, a gdy pod koniec II WŚ weszły do użycia granatniki nasadkowe (na lufę karabinu), to granaty kijowe stały się bronią przestarzałą.

O tym, że granaty ręczne jeszcze sobie pobędą w uzbrojeniu, świadczyć może to, że kilka lat temu – po raz pierwszy od 40 lat – Amerykanie zaczęli pracować nad ulepszeniem dotychczas używanych granatów. Prace przerwano, bo stwierdzono, że nie opłaca się modernizować czegoś, co w zasadzie nadal dobrze działa, a zastępowanie tradycyjnego zapalnika – elektronicznym – jest mało opłacalne. Chociaż… ale o tym na końcu tego materiału.

Jakich granatów ręcznych używa Wojsko Polskie?

A takich, które dostarcza Dezamet SA (Polska Grupa Zbrojeniowa). Z tzw. klasyki ma w ofercie dwa produkty: granat obronny RGO-88 i zaczepny RGZ-89.

RGO-88 (następca legendarnego F-1) jest granatem odłamkowym o działaniu ze zwłoką. Przeznaczony jest do rażenia siły żywej i lekko opancerzonego sprzętu. W granacie kostka krusząca wykonana z heksogenu umieszczona jest wewnątrz płaszcza wykonanego z blachy stalowej. Przestrzeń pomiędzy kostką kruszącą a płaszczem wypełniają stalowe kulki, które rażą cel w momencie detonacji granatu. Granat uzbrojony jest w zapalnik UZRGM (detonuje ładunek po ok. 4 sekundach). Po detonacji w powietrze wylatuje ponad 1,1 tys. odłamków.

RGZ-89 to granat hybryda obronnego i zaczepnego. Jego korpus jest wykonany z tworzywa sztucznego, w które wtopiona jest wkładka odłamkowa ze stopu aluminium. Spiralna wkładka ma nacięcia, by detonacja mogła je łatwo defragmentować. Po detonacji w powietrze wylatuje tylko kilkaset odłamków. Granat elaborowany jest heksogenem. Zapalnik detonuje go po ok. 4 sekundach.

Zarówno RGO-88, jak i RGZ-89 mają efektywny zasięg rażenia w promieniu 5 metrów. Dla porównania szyszkowy F-1 siał odłamkami w promieniu… 200 metrów.

Granaty RG są przeznaczone dla „zwykłych” żołnierzy. Specjalsi korzystają także z importowanych, m.in. z niemieckich (produkcji Rheinmetall Waffe Munitio) i austriackich (Armaturen-Gesellschaft GmbH). Ze względu na specyfikę jednostek (GROM, Formoza itd.) nie ujawnia się danych technicznych takich granatów. Z pewnością czymś różnią się od krajowych…

Żołnierze amerykańscy mają nowy typ granatów zaczepnych

Zapomniałem dodać, że w dzisiejszych czasach większe jest zapotrzebowanie na granaty zaczepne, rażące falą uderzeniową, a nie deszczem odłamków. Takich najczęściej używa US Army.

Do niedawna podstawowym granatem tego typu był Mk3A2. Opracowano go pod koniec lat 60., w związku z wojną w Wietnamie. W konstrukcji obudowy użyto azbestu. W marcu (2026 r.) postanowiono, że zastąpi go granat M111 o korpusie w pełni z tworzywa sztucznego. Kilka lat temu miał mieć zapalnik elektroniczny. Teraz w zasadzie jest tym granatem, nad którym prace przerwano kilka lat temu, bo uznano, że zapalnik pirotechniczny nadal jest OK.

Szacunkowy koszt jednostki to ok. 45 USD. Pierwowzór z elektronicznym zapalnikiem miał kosztować ok. 100 USD. Granat Millsa kosztował 3 pensy. To równowartość dzisiejszych niespełna dwóch dolarów. Jak widać, niewiele zmienia się w konstrukcji granatów, za to w cenach już sporo...

Sonda
Czy zakup przez Polskę granatników Carl Gustav M4 był dobrą decyzją?