- Ukraina radykalnie zintensyfikowała ataki dalekiego zasięgu, wykorzystując pociski manewrujące Flamingo przeciwko celom głęboko w Rosji.
- Rosyjskie Ministerstwo Obrony alarmuje o gwałtownym wzroście przechwyceń, potwierdzając eskalację uderzeń na kluczowe zakłady przemysłowe i kosmiczne.
Pociski Flamingo uderzają coraz częściej
Jak podaje RBC-Ukraine, rosyjskie Ministerstwo Obrony od czerwca informuje o zniszczeniu co najmniej 57 pocisków Flamingo. Dla porównania, od lutego do maja rosyjskie władze deklarowały przechwycenie 31 takich pocisków. W ciągu zaledwie dwóch ostatnich tygodni Rosja miała zestrzelić co najmniej 25 Flamingo.
Jednocześnie tego lata odnotowano co najmniej cztery przypadki użycia tych pocisków przeciwko rosyjskim obiektom. Wśród celów znalazły się zakłady związane z rosyjskim przemysłem zbrojeniowym i sektorem kosmicznym. Jednym z najnowszych ataków był przeprowadzony w nocy 15 sierpnia br. atak na Centrum Rakietowo-Kosmiczne Progress w Samarze. O uderzeniu poinformował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
"Dziś mamy nowe znaczące rezultaty naszych uderzeń dalekiego zasięgu. W rosyjskim obwodzie samarskim trafiono w jedno z kluczowych przedsiębiorstw należących do Roskosmosu - Centrum Progress, które zajmowało się m.in. produkcją elektroniki. Zastosowano pociski Flamingo. To dobry wynik. Odległość od naszej granicy wynosi około 900 kilometrów. Nasze długodystansowe uderzenia dosięgnęły również bazy lotniczej Sawaslejka, gdzie stacjonują nosiciele rosyjskich pocisków, które uderzają w nasze miasta i wsie – około 700 kilometrów od Ukrainy. Mamy również potwierdzenie zadania planowanych szkód w obiekcie naftowym w Ust-Łudze - ponad 800 kilometrów od naszej granicy. Dziękuję wszystkim zaangażowanym jednostkom za celność. Nasz plan długodystansowych uderzeń sankcyjnych przeciwko Rosji w tej wojnie jest realizowany, a istotne jest, by potencjał wojenny Rosji został ograniczony. Pokój jest potrzebny i musi być on widoczny w Rosji - poprzez konkretne szkody w określonych obiektach" - napisał na platformie X prezydent Ukrainy.
Wcześniej, 10 czerwca, pocisk Flamingo miał trafić w zakłady VNIIR-Progress w Czeboksarach. 27 czerwca celem był zakład Titan-Barrikady w Wołgogradzie, a 24 lipca zaatakowano przedsiębiorstwo maszynowe AVITEK w Kirowie. Wykorzystanie Flamingo w tych przypadkach potwierdzał Zełenski lub producent pocisku, firma Fire Point. Kijów nie ujawnił jednak, ile pocisków wykorzystano podczas poszczególnych operacji.
Polecany artykuł:
Rakiety Flamingo ukraińską "wunderwaffe"?
Prace nad pociskami manewrującymi FP-5 Flamingo ruszyły jesienią 2024 r. Zgodnie z dostępnymi informacjami, impulsem do rozpoczęcia projektowania tej broni był brak zgody ze strony ówczesnego prezydenta USA, Joe Bidena na przekazanie Kijowowi rakiet manewrujących Tomahawk. Ukraińcy musieli więc poszukać alternatyw, które - nawet jeśli nie będą "wunderwaffe" - staną się ważną kartą przetargową w relacjach z Moskwą, ale też Zachodem.
Według deklaracji przedstawicieli firmy Fire Point, przy tworzeniu pocisków Flamingo inspirowali się oni niemieckimi konstrukcjami V-2 z czasów II wojny światowej oraz sowieckimi Tu-141 Striż, a od koncepcji do uruchomienia produkcji seryjnej miało minąć zaledwie dziewięć miesięcy. Efektem jest jednak pocisk, który swoją specyfikacją znacząco odbiega od tych konstrukcji. Flamingo ma deklarowany zasięg do 3 tys. kilometrów, może przenosić do 1150 kg ładunku i porusza się z prędkością wynoszącą ok. 850–900 km/h. Z pojawiających się doniesień wynika również, że ma około 14 metrów długości i został wyposażony w system nawigacji satelitarnej (GNSS/GPS) z systemem bezwładnościowym (INS), odporny na zakłócenia radiowe.
To właśnie m.in. rozmiar pocisku Flamingo, a także jego prędkość przelotowa mają sprawiać, że nie jest on tak cudowną bronią, jak mogłoby się wydawać. Część ekspertów zwraca uwagę, że ukraiński pocisk manewrujący może być łatwym celem do wykrycia dla rosyjskich systemów radarowych. W sierpniu 2025 r. brytyjski tygodnik „The Economist” cytował jednak Kostiantyna Krywołapa, eksperta lotniczego, który jest przekonany, że pocisk będzie w stanie wykorzystać luki w słabnącej rosyjskiej obronie powietrznej. „Ukraina słynie z kreatywnych, skoordynowanych ataków mających przeciążyć obronę, i te będą zapewne dokładnie takie. Z czasem Rosja poniesie większe zniszczenia”.