- Prezydent Zełenski odwołał ministra obrony Mychajła Fedorowa, co wywołało oburzenie i stawia Ukrainę przed poważnymi wyzwaniami.
- Fedorow zrewolucjonizował front, wprowadzając drony i AI, drastycznie zwiększając straty rosyjskich wojsk.
- Dymisja wynika z napięć z dowództwem i odmiennych wizji wojny. Jak ta zmiana wpłynie na walkę z Rosją?
Sukcesy i kontrowersje ministra Fedorowa
Mychajło Fedorow, wcześniej pełniący funkcję ministra transformacji cyfrowej, objął resort obrony w styczniu 2026 roku. W ciągu zaledwie kilku miesięcy jego kadencji, wprowadził wiele modyfikacji, które zmieniły sposób prowadzenia działań bojowych w wojnie z Rosją. Zauważalnie wzrosło zastosowanie innowacyjnych rozwiązań, w tym bezzałogowców – zarówno lądowych, jak i powietrznych. Jak wynika z danych ukraińskiego resortu obrony, blisko 90 procent strat zadawanych rosyjskiej armii to efekt użycia dronów. Na większą skalę zaczęto również korzystać z narzędzi sztucznej inteligencji. Efektem tych zmian był zauważalny wzrost rosyjskich strat w sile żywej, z około 30 tysięcy żołnierzy miesięcznie pod koniec 2025 roku do niemal 40 tysięcy w czerwcu 2026 roku.
Mimo tych rezultatów, które można uznać za sukcesy Fedorowa, relacje jego z szefem Sztabu Generalnego armii ukraińskiej, generałem Ołeksandrem Syrskim, były napięte. Fedorow otwarcie krytykował obecne dowództwo, twierdząc w czwartek podczas briefingu dla dziennikarzy: „Jeśli chcemy zwyciężyć asymetrycznie, z minimalnymi stratami, powinniśmy zmienić naczelnego dowódcę i szefa Sztabu Generalnego”. Wyraził również przekonanie, że obecny naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy, czyli generał Syrski, „nie jest w stanie rozmawiać o aktualnych problemach”.
Problem mobilizacji i dwie wizje wojny
Kwestie związane z mobilizacją miały być ostatecznym argumentem za zwolnieniem Fedorowa. Mobilizacja nadal jest istotnym problemem dla ukraińskiej armii, co nie może dziwić w piątym roku pełnoskalowej wojny. Incydenty takie jak napaść na żołnierzy we Lwowie 8 lipca (pobicie dwóch członków komisji poborowej i zniszczenie samochodu) dodatkowo pogorszyły atmosferę. Ponadto, władze Ukrainy obawiają się niekorzystnego rozwoju sytuacji w przypadku ogłoszenia przez Rosję masowej mobilizacji, do czego może dojść pod koniec września tego roku. Do tego czasu konieczne jest „rozwiązanie problemu mobilizacji” – o czym miał mówić prezydent Zełenski podczas wtorkowego spotkania z deputowanymi do Rady Najwyższej.
Głównym tematem sporów między ministrem a naczelnym dowódcą armii był sposób prowadzenia wojny. Rozwiązania technologiczne, jakie promował minister, niekoniecznie szły w parze z tymi, które stosowało dowództwo wojskowe, opierającymi się nadal w wielu przypadkach na klasycznych działaniach jednostek piechoty i artylerii. Prawdopodobnie oznacza to istnienie dużo głębszego problemu niż tylko związanego z samymi kwestiami personalnymi. Dotyczy on dwóch różnych wizji dalszego prowadzenia wojny – umownie, klasycznej, reprezentowanej przez wojskowych, i nowoczesnej, promowanej przez dotychczasowe kierownictwo ministerstwa obrony Ukrainy (zwanej czasem technokratyczną), gdzie tradycyjne środki walki (czołgi, artyleria, piechota) są zastępowane przez bezzałogowce różnego typu i przeznaczenia.
Ten konflikt dwóch odmiennych wizji przekłada się na wykorzystywane rozwiązania technologiczne, co w warunkach trwającej pełnoskalowej wojny może wymuszać podejmowanie trudnych decyzji dotyczących alokacji ograniczonych środków, także finansowych. Fedorow podkreślał w czwartek podczas rozmowy z dziennikarzami: „Wojna zmieniła się całkowicie. Drony zmieniają się cztery raz w roku. System dowodzenia zmienił się i my też powinniśmy się zmieniać. Trzeba rozumieć, co trzeba robić teraz, aby zwyciężyć z Rosją”.
Polecany artykuł:
Reakcje i przyszłość Ukrainy
Jak przekazał portal Ukraińska Prawda, aktualne działania prezydenta Ukrainy mają na celu „zbalansowanie relacji armii i rządu”. Wołodymyr Zełenski miał powiedzieć we wtorek podczas spotkania z deputowanymi do parlamentu, że „nie można dopuścić do tego, aby w kraju toczącym wojnę ministerstwo obrony i Sztab Generalny walczyły między sobą”. To samo prezydent powtórzył w czwartek podczas rozmowy z dziennikarzami, dodając: „Te problemy trzeba rozwiązywać. Nie mówię, kto z dwóch stron powinien to zrobić, ale uważam, że (należy robić to) razem”. Trudno odmówić racji takiemu podejściu, jednak sama zmiana na stanowisku szefa resortu obrony może nie pomóc – zwłaszcza że już wywołała znaczny rezonans społeczny i protesty, największe od blisko roku.
Kluczowym problemem, jaki pozostaje do rozwiązania, będzie wypracowanie sposobu na znalezienie punktów stycznych w ramach tych dwóch podejść do prowadzenia wojny z Rosją. Kompromis wydaje się być tutaj jedynym sensownym rozwiązaniem, choć nie wiadomo na razie, jak miałby on wyglądać i jak przełożyć się na decyzje personalne. Głównym wyzwaniem jest czas, który będzie działał niekorzystnie z punktu widzenia Kijowa: zarówno jeśli chodzi o działania wojenne, jak i relacje z krajami sojuszniczymi.