- Japonia zmienia swoją pacyfistyczną politykę bezpieczeństwa, zezwalając na eksport śmiercionośnej broni, takiej jak pociski rakietowe i niszczyciele.
- Decyzja ta ma na celu wzmocnienie krajowego przemysłu obronnego oraz zacieśnienie współpracy z sojusznikami w obliczu rosnących napięć geopolitycznych.
- Polska jest jednym z krajów zainteresowanych japońską bronią, szczególnie w zakresie systemów zwalczania dronów i walki elektronicznej.
- Nowe przepisy nadal ograniczają sprzedaż broni do krajów w stanie wojny, ale przewidują wyjątki, jeśli leży to w interesie bezpieczeństwa Japonii.
Rządząca Partia Liberalno-Demokratyczna (LDP) formalnie zatwierdziła wniosek o rewizję „Trzech Zasad dotyczących Transferu Sprzętu Obronnego” - przekazał japoński portal Nikkei. To przełom, ponieważ kończy z polityką narzuconą po II wojnie światowej, radykalnie ograniczającą możliwości militarne Japonii. Dotychczas eksport sprzętu wojskowego był możliwy jedynie w pięciu ściśle określonych, niebojowych kategoriach:
- Ratownictwo,
- Transport,
- Obserwacja,
- Nadzór,
- Rozminowywanie.
Teraz te ograniczenia zostają zniesione. Decyzja ta umożliwi eksport zaawansowanej, śmiercionośnej broni, co stanowi fundamentalną zmianę w strategii obronnej kraju. Celem jest nie tylko wsparcie sojuszników i partnerów w zakresie bezpieczeństwa, ale również ożywienie i globalizacja dużego, lecz dotąd zamkniętego na świat japońskiego przemysłu zbrojeniowego. Jednak obowiązujące przepisy nadal ograniczają sprzedaż broni, w szczególności do krajów będących w stanie wojny.
Japonia wcześniej zakazała niemal całego eksportu broni, ale w latach 80. XX wieku zaczęła łagodzić przepisy, aby zezwolić na sprzedaż broni swojemu głównemu sojusznikowi, Stanom Zjednoczonym. W ciągu ostatniej dekady restrykcje zostały jeszcze bardziej złagodzone. W ramach Oficjalnej Pomocy Bezpieczeństwa na rok 2023 możliwe jest dostarczenie nieśmiercionośnego sprzętu, infrastruktury i wsparcia finansowego. Na tych warunkach Filipinom udostępniono radary nadzoru wybrzeża.
Według Nikkei oczekuje się, że rząd zrewiduje wytyczne operacyjne dotyczące Trzech Zasad dotyczących Transferu Sprzętu Obronnego już pod koniec kwietnia. Na posiedzeniu Rady Generalnej kilku prawodawców zaapelowało do rządu o przedstawienie wyczerpujących wyjaśnień w celu lepszego zrozumienia sytuacji przez opinię publiczną. Według wcześniejszych informacji agencji Kyodo parlament byłby powiadamiany dopiero po dokonaniu transakcji sprzedaży broni, co zwiększa prawdopodobieństwo, że partie opozycyjne będą domagać się większej kontroli przyszłych transakcji zbrojeniowych.
Dlaczego Japonia otwiera swoje arsenały?
Pomimo że od czasów II wojny światowej Japonia w dużej mierze odizolowała się od światowych rynków zbrojeniowych, wydaje na własne siły zbrojne wystarczająco dużo pieniędzy w tym roku 60 miliardów dolarów, aby utrzymać znaczący przemysł zbrojeniowy zdolny do produkcji zaawansowanych systemów, takich jak okręty podwodne i myśliwce.
Decyzja Tokio nie jest przypadkowa. To odpowiedź na dynamicznie zmieniającą się sytuację na arenie międzynarodowej oraz wewnętrzne potrzeby gospodarcze. Jednym z głównych motorów napędowych zmiany jest rosnąca niepewność co do zobowiązań sojuszniczych Stanów Zjednoczonych, szczególnie w kontekście potencjalnych zmian w Białym Domu. Wojny na Ukrainie i Bliskim Wschodzie nadwyrężyły amerykańskie zapasy uzbrojenia i wydłużyły łańcuchy dostaw. W tej sytuacji wiele państw, w tym sojusznicy USA, aktywnie poszukuje dywersyfikacji źródeł zaopatrzenia w sprzęt wojskowy. Japonia, jako potęga technologiczna, staje się dla nich atrakcyjną alternatywą. Rządy USA, zarówno poprzednie, jak i obecne, konsekwentnie wspierały reformę eksportową w Tokio, oczekując, że sojusznicy przejmą większą część odpowiedzialności za wspólne bezpieczeństwo.
Mimo samoizolacji, japoński przemysł zbrojeniowy jest jednym z najnowocześniejszych na świecie. Firmy takie jak Mitsubishi Heavy Industries, Kawasaki Heavy Industries czy Toshiba dysponują technologiami pozwalającymi na produkcję zaawansowanych myśliwców, okrętów podwodnych i systemów rakietowych. Do tej pory ich rynek zbytu był ograniczony niemal wyłącznie do Japońskich Sił Samoobrony. Otwarcie na eksport to szansa na gigantyczny wzrost przychodów, zwiększenie skali produkcji i dalsze inwestycje w badania i rozwój. Już teraz giganci tacy jak Toshiba i Mitsubishi Electric zwiększają zatrudnienie i moce produkcyjne, przygotowując się na globalny popyt.
Kto ustawi się w kolejce po japońską broń?
Zainteresowanie japońską ofertą jest ogromne, a niektóre kraje już prowadzą zaawansowane rozmowy. Według Reutersa Polska jest postrzegana jako jeden z kluczowych partnerów. Jak powiedział Mariusz Boguszewski, zastępca szefa misji w ambasadzie RP w Japonii, współpraca z Tokio może pomóc w uzupełnieniu luk w arsenałach, szczególnie w obszarach takich jak systemy zwalczania dronów i walka elektroniczna. Polska Grupa WB już w 2024 roku podpisała wstępną umowę z japońskim producentem ShinMaywa dotyczącą dronów. Zainteresowanie Warszawy budzi również program myśliwca szóstej generacji GCAP, rozwijany przez Japonię, Wielką Brytanię i Włochy.
Równie zdeterminowane są Filipiny, które znajdują się w sporze terytorialnym z Chinami na Morzu Południowochińskim. Jedną z pierwszych umów, jakie prawdopodobnie zatwierdzi rząd w Tokio, ma być eksport używanych fregat na Filipiny. W dalszej kolejności możliwe są dostawy systemów obrony przeciwrakietowej.
Dyplomaci z kilku krajów europejskich anonimowo przyznają w rozmowie z agencją Reutersa, że zmiana polityki Japonii to szansa na zmniejszenie silnego uzależnienia od amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego. Budowa alternatywnych, azjatyckich łańcuchów dostaw, niezależnych od Waszyngtonu, jest jednym ze strategicznych celów reformy w Tokio. Nawet Ukraina, mimo formalnego zakazu eksportu do krajów objętych konfliktem, widzi w tym szansę, planując powołanie grupy branżowej dla firm z sektora dronów.
Zasady i ograniczenia nowego eksportu
Choć zmiana jest rewolucyjna, Tokio zamierza utrzymać ścisłą kontrolę nad całym procesem. Eksport broni będzie możliwy wyłącznie do krajów, które zawarły z Japonią umowy o transferze sprzętu i technologii obronnych oraz o ochronie informacji niejawnych. Co do zasady, sprzedaż uzbrojenia do państw, w których trwają aktywne działania wojenne, pozostaje zakazana. Projekt przewiduje jednak możliwość wprowadzenia wyjątków w szczególnych okolicznościach, jeśli leży to w interesie bezpieczeństwa Japonii. Decyzje w sprawie eksportu będą podejmowane przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego, z wyjątkiem eksportu myśliwców nowej generacji, które są opracowywane wspólnie z Wielką Brytanią i Włochami – w tym przypadku wymagana będzie dodatkowa zgoda całego gabinetu.
Reakcje i obawy na arenie międzynarodowej
Historyczna decyzja Japonii wywołuje skrajne emocje – od entuzjazmu po głębokie zaniepokojenie. Największe obawy wyraża Pekin. Chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało Japonię do „roztropnego działania w kwestiach wojskowych i bezpieczeństwa”, ostrzegając przed destabilizacją regionu. Z kolei Stany Zjednoczone konsekwentnie popierają ten ruch, widząc w nim wzmocnienie sojuszniczego potencjału odstraszania i odciążenie własnego przemysłu.
W samej Japonii nie wszystkie firmy są gotowe na zmianę. Koncerny takie jak Toyota, znane z produkcji dóbr konsumpcyjnych, obawiają się, że wejście na rynek zbrojeniowy może zaszkodzić ich globalnemu wizerunkowi. Jednak dla firm stricte technologicznych, jak Toshiba, ryzyko reputacyjne znacznie zmalało w obliczu globalnych zagrożeń - informuje Reuters. Jak ujął to Kenji Kobayashi, wiceprezes działu obronności w firmie Toshiba: „Zamiast się tym martwić, skupiamy się na wypełnianiu naszej roli i rozwijaniu firmy”.